12/11/2015

(#16) "Fangirl" R.Rowel

 Wiem, wiem. Nie dodawałam nic przez karygodnie długi czas (mądre słownictwo, żeby zabrzmiało poważniej). Niestety, to nie zależało ode mnie, a boję się, że 2 posty tygodniowo to na razie dla mnie za dużo. Oświadczam wszem i wobec, że "zniżam" się do 1 posta tygodniowego :)

 ~~
W tej książce, podobnie jak w "Girl Online" (klik) w głównej bohaterce odnalazłam cząstę siebie. Ale, wbrew panującym w internecie tekstom "Cath to idalna ja!" czy "jestem taka sama!", ja marzyłam, aby mieć z nią jak najmniej wspólnego.
 


Dotychczas dwie bliźniaczki-Wren i Cath były nierozłączne. Łączył je wygląd i miłość do Simona Snowa, fikcyjnego czarodzieja...lecz zupełnie różnił charakter. Wren była tą wybuchową, przebojową, żyjącą chwilą. Cath za to, inteligentniejsza, spokojniejsza i zdecydowanie mniej rozrywkowa wolała zaszyć się w pokoju i kończyć swoje sławne na cały świat fanfiction-Rób swoje, Simionie.
Gdy siostry idą do collegu, ich drogi niemal natymiast zostają zacierane przez lekcje, znajomych i imprezy (na które chodzi tylko jedna z nich-Wren, oczywiście).
Catherine będzie musiała stawić czoła współlokatorce Reagan (nieuprzejmna, nie czyta), uśmiechającym się do każdego Levim (nie czyta, ale lubi Simona), Nickowi (który podkrada jej teksty!) oraz nauczycielkę od kreatywnego pisania (jak dogadać się z człowiekiem, który uznaje fanfiki za plagiat?).
Dodajmy do tego ojca, który jest pracoholikiem i matkę...ekhem, matkę, która zostawiła siosrty, gdy miały 8 lat.
Oto kilka aspektów z historii tytułowej Fangirl.

Fabuła
Fangirl? Fanfiki?
Otóż, moi drodzy, aby zrozumieć o czym mówię, trzeba zaznajomić się z tym cytatem: 
"Kim jest Fangirl?
Jeśli nią jesteś-wiesz. Jeśli nie wiesz-nie zrozumiesz".
Po części uznaję to za prawdę. Niewiele osób potrafi płakać, śmiać się przez kawałek papieru, a potem nie móc spać z miłości do postaci, którego nigdy nie spotkamy (pomijając to, że w 99 na 100 przypadków on/a nie istnieje).
Niewiele osób po przeczytaniu książki siada do komputera ("to nie mogło się tak skończyć!") i przez następne dwie godziny rozmyśla kto z kim powinien być i jakie ma być poprawne zakończenie
Tak w skrócie mówiąc, oczywiście.
Szczerze, od tej książki spodziewałam się więcej. Przecież fandomostwo to świetny pomysł na napisanie książki, ale mam wrażenie, że pani Rowell wyraźnie go zmarnowała. Jak dla mnie była to mocno przeciętna obyczajówka przywodząca na myśl wiele filmów młodzieżowych (collage, samotna, nieśmiała dziewczyna, przystojny chłopak, miłość, koniec). Oczywiście plus za tematykę, ale na fabule mocno się zawiodłam. Zabrakło mi emocji związanej z czytaniem i pisaniem, ogólnie tego całego fangirlowania (takie słowo nie istnieje, prawda?). 
No i przez całą książkę nie stało się praktycznie nic. "Fangirl" nie zaskoczyła mnie w ani jednym momencie-no ale cóż. To typowa obyczajówka młodzieżowa. Może przy takich pozycjach nie powinnam liczyć na nic więcej?
No i początek. Nudzący, wydłużony jak roztopiony ser. Albo nawet gorzej. Szczerze, dopiero w mniej więcej trzech czwartych książki przestałam liczyć, ile stron zostało mi do końca.
Ocena: 3/5
Bohaterowie
Plus? Zaleta? Niestety nie.
Najgorsza była Cat. A że to główna bohaterka-to słabo. Głupia (jak ją inaczej nazwać?), dziecinna, słaba, nieogarnięta, niestała, zazdrosna, nie wiedziała, czego chce, uzależniona od decyzji i opinii siostry. Denerwowała mnie niemal na każdej stronie-swoim zachowaniem, tekstami (które miały być zabawne? Poważne? Inteligentne?) i rozmyślaniami (jako że, niestety, narracja była trzecioosobowa, co nie wpasowało mi się całkowicie). Jej największą wadą było całkowita zależność od Wren. "Cath nie wiedziała, co robić. Chciała jak najszybciej zadzwonić do Wren, aby jej o tym powiedzieć, ale rozmyśliła się. Pewnie nie chciała z nią gadać". Czy takie słowa nie kojarzą nam się z czteroletnim dzieckiem? Osiemnastoletnia Cath czasem była jeszcze bardziej nieznośna, jeśli mam być szczera. Pomijając fakt, jak często się do siostry porównywała, mimo, że były całkowicie inne.
Oczywiście, podziwiam ją za talent pisarski, który bez wątpienia posiadała, ale jest to zaledwie pozytywna rysa na ogropnym płótnie wad.
Jednak najgorsze było to, że tak nas, Fangirl, pokazała autorka. Słabe, nieśmiałe, nie potrafią się zabawić, kujonki. Siedzą i się uczą/piszą fanficki. Nie chodzą na imprezy, nie mają znajomych. Bo nie potrafią.
Dużo bardziej polubiłam Wren, choć tak chyba być nie miało. Przebojowa i niezależna, miejscami chamska, przyznaję, ale była sobą, czego zdecydowanie zabrakło mi w jej bliźniaczce.
Levi, obiekt westchnień wielu czytelniczek wydawał mi się zwyczajnie sztuczny, choć zdecydowanie pozytywny. Tak myślałam do pewnego wydarzenia, które miało miejsce na imprezie. Mimo, że Cath mu wybaczyła, ja zdecydowanie nie. Choć podziwiam go za nieustępliwość i dobre serce- temu zaprzeczyć nie mogę.
Moją ulubioną postacią była Reagan. Ostra, ale szczera, wiedziała czego chce i nie bała się po to sięgnąć. Naprawdę nie wiem jakim cudem autorce udało się przekonać czytelników, że takie charaktery może łączyć przyjaźń. Przeciwieństwa się przyciągają, ale bez przesady!
Ocena: 2/5
Styl pisania
Jak już wspomniałam, książkę pewnie oceniałabym o wiele wyżej, gdyby narracja była pierwszoosobowa. Możliwe, że miałabym wtedy szansę polubić Cath (co niezbyt mi się udało).
Poza tym styl pani Rowell raczej przypadł mi do gustu, był lekki i pasował w tematykę "Fangirl". Świetnym pomysłem (choć niektórzy uznają go za wadę) było przewijanie się fanficów Cath i rozdziałów "Simona" na kartach powieści. W zaledwie paru fragmentach autorce udało nam się przybliżyć sens, tematykę i bohaterów ukochanej książki Cath. Powiem Wam, że zdarzyło mi się nawet samej zacząć pisać ff o Simonie po skończeniu "Fangirl" :)
Ocena: 4/5
Okładka
Sama w sobie nawet niezła-bardzo realistyczna, niezwykle spodobał mi się pomysł "usadowienia" bohaterów obok lub na literach tytułu. Jednak o ile oprawa zewnętrzna przypadła mi do gustu, o tyle wnętrze raczej nie spełniło moich oczekiwań. Czcionkę jeszcze zdołałam przełknąć, ale najbardziej denerwowały mnie SMSy- napisane bladym pismem, bez ani jednego znaku interpunkcyjnego czy wielkiej litery. "zartujesz?przyjade tam jak skoncze robic lekcje, czesc". Tym bardziej nie pasowały mi do Cath jako do humanistki.
Ocena: 3,5/5
OCENA KOŃCOWA: 12,5/20
PODSUMOWANIE: "Fangirl" Rainbow Rowell to nie cechująca się nieczym szczególnym lekka obyczajówka. Jej największymi i bodajże jedynymi atutami są tematyka i styl pisania. Słaba ocena może wynikać także z moich wysokich oczekiwań co do tej lektury. Cieszę się jednak, że mogłam ją przeczytać. Poznałam czyjeś zdanie na temat fandomów-a to ciężko ogarnąć. Wiem z doświadczenia :)

22 komentarze:

  1. Czyżby to była najniżej oceniona książka na tym blogu, czy tylko mi się wydaje? :>
    Mimo wszystko, bardzo lekko się czytało recenzję, była fajna. Z tego, co napisałaś, książka musiała by słaba - wyczuwam to swoim radarem :D
    Szkoda, że będziesz rzadziej publikować, ale w pełni to rozumiem :)
    Mam jednak nadzieję, że masz troch czasu w ten weekend, bo nominowałam Cię do Liebster Award! Więcej szczegółów na

    http://accio-love-dramione.blogspot.com/2015/12/liebster-award-2.html

    Pozdrawiam,
    Feltson

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, o ile się nie mylę to najniżej oceniana książka. Ale to chyba naprawdę w większości wina moich wysokich oczekiwań :/
      Serdecznie dziękuję za nominację <3 Od razu mówię, że ten weekend będzie peeełen nauki (juz nie mogę się doczekać <3333333), ale postaram się odpowiedzieć do końca tygodnia :)
      Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję :*

      Usuń
    2. Mój radar się pomylił!
      Przeczytałam Fangirl... i bardzo mi się spodobało! Cath polubiłam, bo właściwie jest inna niż 90% głównych bohaterów - chojraków z masą mocnych cech charakteru. Jedynie podejście autorki książki mi nie pasowało - czytając miałam wrażenie, że właśnie mało wie o świecie fandomów. Wciąż się zastanawiam, jakim cudem Cath zdołała tak często publikować tak długie rozdziały, przy okazji będąc dobrą uczennicą... Ale, według mnie, książka w ogólnym rozrachunku nie jest zła :P
      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Wowowow, jak to możliwe? "Fangir" naprawdę musiała Ci się spodobać, skoro Twój radar się pomylił :D
      Co do rozdziałów i częstotliwości ich publikowania - też się nad tym zastanawiałam. Jak dla mnie to po prostu jeszcze jedno niedopracowanie :D
      Pozdrawiam także i strasznie się cieszę, że napisałaś ^^

      Usuń
  2. Mam na nią ochotę, ale kiedy po nią siegnę ... nie mam pojecia :D

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo :D ale może Ciebie nie zawiedzie ;)

      Usuń
  3. Mam naprawdę, naprawdę podobne odczucia po jej lekturze. Spodziewałam się czegoś wspaniałego, czegoś cudownego i wnoszącego powiew świeżego powietrza do młodzieżówek po tylu recenzjach, a okazało się, że "Fangirl" to nic innego, jak kolejne YA dla początkujących. Kocham ff i jestem wkręcona w ich świat, ale niestety Rowell nie sprawiła, że zatopiłam się w uniwersum Simona Snowa tak bardzo, jak w moich teraźniejszych ulubionych. Cath wydawała mi się strasznie nudna, przewidywalna i nielogiczna, szczególnie po jej ogólnej niechęci do wychodzenia z pokoju. Większości jej postępowań nie rozumiałam, a inne postacie tylko dodawały sztamp wszystkim wydarzeniom. No niestety, Eleonora i Park podobali mi się o wieeeele bardziej :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na recenzję "Wybranych" C. J. Daugherty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ktoś mnie rozumie :D
      Najbardziej zdziwiła mnie decyzja Cath, żeby wybaczyć Leviemu *to coś na imprezie u niego*. Nie pytam nawet, jak on mógł to zrobić, ale żeby wybaczyć takie coś... Ot tak? Po prostu? Bez niczego?
      Po Eleonorę i Parka jeszcze nie sięgnęłam, bo byłam się, że całkowicie zepsuję sobie zdanie o pani Rowell. Ale skoro uznajesz, że warto sięgnąć po tę książkę, najpewno spróbuję :)
      Pozdrawiam także i wpadam na bloga ^^

      Usuń
  4. Jakoś niespecjalnie mnie do niej ciągnie, ale nie mówię nie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie do niej ciągnęło... Ale dopiero potem powiedziałam nie :D

      Usuń
  5. Chyba za stara jestem na tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem ile masz oczywiście lat, ale jeśli więcej niz 10, raczej odradzam :P

      Usuń
  6. Bohaterowie to rzecz ważna. Osobiście bardzo nie lubię takich infantylnych, niezdecydowanych, idiotycznych, rozemocjonowanych i dziecinnych bohaterów... niestety często można takich spotkać;/ Twórcy mają tendencje do popadania w skrajności.

    zapraszam http://cytrynkacowartoobejrzec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przewidywalną fabułę jeszcze można przeboleć, podobnie jak nudny styl pisania... Ale bohaterowie (zwłaszcza główni!) tacy jak Cath bardzo skutecznie zniechęcają do czytania. No ale, jak piszesz, można takich spotkać, a najważniejsze to się nie poddawać :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Powiem szczerze, że byłam nią zaintrygowana i bardzo chciałam ją przeczytać. Po Twojej recenzji mój zapał trochę przygasł, co nie oznacza, że zgasł całkiem. Ciekawe jaka będzie moja opinia na jej temat.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie! ☺
    napolceiwsercu.blogspot.com ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie zniechęciłam Cię zupełnie, ponieważ książka czystą tragedią nie jest. Po prostu nie wpasowała się w mój gust czytelniczy :)

      Usuń
  8. Wyczekiwałam tej książki. Serio. I co? No i, podobnie jak Ty, zawiodłam się. Nie czaję tego szału, i to "omygy ta książka jest taka tru i taka słit i taka supi!". Bohaterowie słabi, fabuła jeszcze gorsza. Jezu, Cath była taka wnerwiająca, że czytałam tę książkę okropnie długo! Okej, łatwa, przyjemna, fajnie się czyta (Levi! Reagan! Ja ich kocham! <33), ale... Cóż, nie zdobyła mojego serca.
    Pozdrawiam,
    Muminek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reagan- świetna. Leviego-lubiłam. No ale co to jest- całujesz się z jedną dziewczyną, po czym, ekhem, niepewny swoich uczuć jednak latasz za drugą? Mówi się, że książka ma wywoływać u czytelnika emocje-negatywne czy pozytywne, to już nieważne. No ale "Fangirl" chyba przesadziła...
      Dlatego łączmy się w bólu, stwierdzając, że ta książka NIE jest taka tru i taka słit i oemgie lol taka świetna :D
      Pozdrawiam także ;)

      Usuń
  9. Bardzo lubię bohaterów kreowanych przez Rowell i jej przyjemny sposób opowiadania. Również "Fangirl" należy do moich ulubionych młodzieżówek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Co do "Fangirl" odczucia mam zupełnie inne, ale było to dopiero moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, więc nie mogę jeszcze stuprocentowo przekonać się do jej stylu pisania. Czyli mówisz, że jej pozostałe książki polecasz? :)

      Usuń
  10. Mi się "Fangirl" bardzo podobało. Polubiłam Cath, Leviego, Regan. Postacie były dobrze wykreowane. Moim zdaniem ta książka była bardzo naturalna. O bardzo zwyczajnej dziewczynie, która kocha książki i kocha pisać fanfiki.Widzę w niej cząstkę siebie, ale nie jestem jak ona. Jak dla mnie ta powieść odróżnia się od innych. Może przez tematykę, ale też przez główną bohaterkę. Takiego zamkniętego w sobie mola książkowego. Jasne nie schematyzujmy nie każdy mól książkowy jest odcięty od świata i nieśmiały. Myślę, że autorce nie o to chodziło by obrazić kogokolwiek. Serio nie rozumiem czemu aż tak nisko ją oceniasz no ale o gustach się nie dyskutuje :)
    Ja gorąco ją polecam. Jest miła, ciepła, pozytywna :)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie ;)
    http://hopebravestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście-ile czytelników, tyle opinii ;) Ja także w miarę ją polecam, ale nie dla wszystkich- szczególnie dla ludzi o dość niskich oczekiwaniach co do lektury. Chociaż, jeśli się zastanowić, może ta niska ocena to efekt moich niespełnionych oczekiwań (po przeczytaniu tych wszystkich recenzji, chciałam ją mieć od naprawdę dłuższego czasu :D)?
      Pozdrawiam ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, który jest dla mnie ogromną motywacją ;) Zostawcie linka do swojego bloga, na pewno wpadnę :D