6/07/2017

Słów kilka #1: Fabuła, bohaterowie, styl pisania, okładka

Cześć! :D
   Uświadomiłam sobie, że od ponad półtora roku dzielę recenzje na cztery główne kategorie, a nigdy nie podzieliłam się z Wami sekretem, skąd to się w ogóle wzięło. Kilka osób wyraziło się już w komentarzach, że podoba im się taki podział i pytało o inspirację.
   Co do serii Słów kilka, nie mam pojęcia co ile (i czy jeszcze) będzie się pojawiać. Uznałam, że stworzę ją, aby nieco przybliżyć Wam działanie i historię mojego bloga, dzięki czemu wszystko będzie w jednym miejscu. Do posta z tej serii można uznać "Taki szczególny dzień", bardzo zachęcam do zapoznania się <3
A nie przedłużając, zapraszam! ^^





Pomysł 
   Pomysł pojawił się dzięki tej samej osobie, która pośrednio stoi za założeniem tego zakątka internetu: Mai z kanału Maja K., dawniej Towartoczytac. Od dłuższego czasu porzuciła już tę metodę, ale kiedyś recenzowała tak każdą pozycję: oceniała ją w tych czterech kategoriach w skali 1-5. Od samego początku wydawało mi się to świetnym pomysłem, bo posty "niepodzielone" zdarzało mi się odbierać jako...lekko chaotyczne, bez wyraźnej granicy. Nie chcę oczywiście powiedzieć, że sposób inny niż mój jest zły, bo wiem, że znaczna większość blogerów woli pisać ciągiem, próbuję tylko wytłumaczyć moją decyzję :D
   Jak już mówiłam, Maja swojego sposobu przestała używać od dawna. Ja jednak tak się zżyłam z tą metodą, że postanowiłam korzystać z niej dalej, a teraz nie wyobrażam sobie recenzji napisanej przeze mnie innym sposobem :) Nawet kiedy piszę do gazetki szkolnej, na brudno robię to tak, jakbym pisała na bloga, a wysyłam po prostu wersję bez nagłówków "fabuła", "bohaterowie" itp. :D

Fabuła
   Fabuła - co to, jak ja ją rozumiem i czym się różni od streszczenia książki, które umieszczam nad zdjęciem okładki?
   Według mnie fabuła to klimat, tempo akcji, nieprzewidywalność i same wydarzenia, a opis - jedynie streszczenie co się będzie działo. Oczywiście nie oceniam jej według jedynie tych czterech kryteriów, zwykle dodaję coś od siebie, ale są one stałymi, które staram się wpleść w każdą recenzję.
   Słownik języka polskiego PWN twierdzi, że fabuła to układ zdarzeń, wątków przedstawionych w utworze literackim lub w filmie, czyli wydarzenia następujące po sobie w danym porządku. Ja zdecydowałam się trochę rozszerzyć ten opis i mam nadzieję, że uważacie to za dobry pomysł :)

Bohaterowie
   Bohaterowie mają cudowną moc, nawet w pozycjach niefantastycznych: potrafią całkowicie zmienić odbiór książki, bez względu na fabułę czy styl pisania. Co z tego, że lektura napakowana jest akcją, a zagadki i niespodzianki czekają na każdym kroku, skoro główny bohater jest pełnym samouwielbienia, nieśmiesznosarkastycznym egoistą? I przyznajcie: czy nie czytaliście choć jednej pozycji, w której mimo mdłej akcji i dłużących się dialogów nie poddawaliście się, właśnie dla postaci?
   Tutaj, w odróżnieniu od kategorii "fabuła", nie mogę podać jasno i stale co składa się na wystawioną ocenę. Przeszłość, wybory, dialogi...Mogę wysoko ocenić powieść, w której nie polubiłam ani jednej osoby, ale przynajmniej wiem dlaczego: znam ich historię, a cechy charakteru nie są jedynie wypisane, ale zobrazowane decyzjami. Podobnie, mimo "chodzącego ideału": uczynnego, miłego i odważnego, bez większego trudu mogę go uznać za wykreowanego mdle i stereotypowo.
   Ponownie zajrzałam do słownika i tym razem definicja brzmi: główna postać w utworze literackim, filmie, operze. Ja dodatkowo sądzę, że opisywanie jedynie wspomnianej "głównej postaci" byłoby całkowitym niedosytem, bo osoby poboczne także mają ogromny wpływ na rozwój i odbiór fabuły, przynajmniej według mnie :)

Styl pisania
Tutaj jestem już całkowicie uzależniona od odbioru danej powieści. Ocenianie stylu to zbiór moich przemyśleń co do dialogów, opisów, klimatu czy ciągłości akcji. Często zdarza mi się wspomnieć, czy ciężko było się oderwać, ale poza tym, jak powtarzam, 99% zależy od samej książki. Bardzo często zdarza mi się uważać tę kategorię za najtrudniejszą i to z nią podczas pisania recenzji mam najwięcej problemów. Nie znaczy to jednak, że jej nie lubię, ponieważ dzięki niej mogę muszę dokładnie przeanalizować całą lekturę i poświęcić jej chwilę uwagi.
   Co do słownika, o stylu pisania nie mówi nic :)

Okładka
   Już naprawdę nie raz zdarzało się, że tragiczna ocena tragicznej książki została uratowana przez cudną okładkę, a cudowna pozycja - zniszczona przez tragiczną oprawę graficzną. Sama kilka razy zastanawiałam się, czy nie zmienić punktacji, bo, gdyby się zastanowić, okładka nie ma nic wspólnego z treścią. Stwierdziłam jednak, a teraz chciałabym się tym z Wami podzielić, żeby poznać Waszą opinię, że przy wyborze lektury sugerujemy się oprawą, i to bardzo. Wiem, że większość osób zaprzecza, sama staram się tego nie robić, ale przyznajcie: macie przed sobą dwa dzieła, o których nie wiecie. Na jednym widnieją zawijasy, pióra, złoto i cuda i dziwy, a na drugim rysunki z pajnta. Którą weźmiecie? :D
   I już ostatni raz zaglądająć do słownika: jedna z dwóch lub obie zewnętrzne karty książki, broszury, zeszytu itp. Ja zazwyczaj opisuję tylko tą "głównę kartę", a o grzbiecie czy tyle nie wspominam. Nie robię tego z konkretnego powodu, po prostu nie zwracam na to uwagi :)

Czy 20/20 = 20/20?
Ktoś się domyślił, o co mi chodzi? :D
   Nie wiem czy wiecie (choć mogliście to zauważyć), że naprawdę lekką ręką przyznaję bardzo wysokie oceny, nie lubię krytykować i ogólnie staram się widzieć tylko pozytywy. Dlatego właśnie max maxowi NIE równy! 
   Recenzowałam pozycje, które po prostu nie miały w sobie nic złego - akcja szybka, bohaterowie dobrze wykreowani, styl pisania lekki, a okładka przyciągają wzrok. Niestety nie zostawały mi one w pamięci na szczególnie długo, a gdy ktoś pytał "jakie książki lubię" nawet o nich nie myślę. Nie znaczy to, że nie danej lektury nie polecam czy coś. To ten typ książek, które są dobre, bo nie są złe.
  Ale trafiam też na książki, które są dobre, bo są dobre. Zmieniają punkt widzenia czy opinię o danym gatunku. Chcę je polecać każdemu i lubię do nich wracać.
   Czy takie mieszanie mi przeszkadza? Szczerze, nie bardzo. Jeśli książka dostała maxa, to znaczy, że coś w niej jest i, nieważne z jakiego powodu te 20/20 dostała, chcę, by jak najwięcej osób ją przeczytało :)
   ~~
Ode mnie to już by było wszystko. A jak powstał Wasz blog? Skąd wzięliście inspirację?

15 komentarzy:

  1. Ja właśnie zawsze piszę jednym ciągiem, a staram się wybrnąć z chaosu poprzez mówienie o innym aspekcie książki w danym akapicie. Po prostu nie używam tych nagłówków. ;) Oceny kiedyś dawałam, ale od jakiegoś czasu już tego nie robię, bo mam problem z porównywaniem niektórych książek. Dla przykładu chciałabym dać książce Mroza 10/10, bo teoretycznie nic jej nie brakuje, ale z drugiej strony czuję, że to trochę niesprawiedliwe, bo tak samo oceniłabym "Rok 1984". Na LC ciągle oceniam książki, ale nie przykładam dużej wagi do tych ocen. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z tymi ocenami jest największy problem...Co prawda o nich pisałam, że 20/20 20/20 nie równe (polski język - trudny język <3)...ale zawsze staram się podkreślić czy jest to max zasłużony w 100%, jeśli wiesz o co mi chodzi :P
      A co do "Roku 1984" dzięki Tobie nabrałam ogromnej ochoty żeby po niego sięgnąć <3
      Pozdrawiaam ^^

      Usuń
  2. A ja również dzielę sobie recenzję na części. Czasem wychodzi więcej, czasem mniej, w zależności ile mam do powiedzenia na temat danej powieści. :) U mnie Perełki nie zdarzają się zbyt często. Muszą być przepełnione emocjami na tyle, bym i ja je odczuła. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mówiłam, są dwa rodzaje perełek :D Ja akurat na książki bez wad trafiam dość często, ale na prawdziwe BUM - średnio raz do roku :/
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Jeśli nie lubisz krytykować, to podeślę Ci moją książkę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłabym zachwycona <3 Zapraszam do kontaktu na pola.castairstreaty@gmail.com, na pewno odpowiem :)

      Usuń
  4. Ja jakoś nie używam takich konkretnych nagłówków, ale zawsze pisze najpierw kilkadziesiąt wstępu, informacje o autorze, fabule i ogólne wrażenia. Zastanawiałam się cały czas czy dołączyć ocenę w skali punktowej, ale już w sumie sama nie wiem, wiec na razie jest bez tego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie taka punktacja jest super, bo w jasny i prosty sposób przekazuje czy według nas warto się z tą pozycją zapoznać czy też nie :) Ja, odwiedzając inne blogi, zawsze patrzę ile na ile ktoś danej książce dał, jest to dla mnie tak samo ważne jak czytanie samej recenzji :D

      Usuń
  5. Ja nie stosuję ocen punktowych, ale mam tak samo jak Ty z książkami. Jeśli ktoś mnie prosi o polecenie jakiejś książki to nie wiem co mu powiedzieć. Podać mu książkę, która wywarła na mnie ogromne wrażenie czy tą, która jest tylko typową książką, której nic nie brakuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwykle podaję taką, która wywarła na mnie ogromne wrażenie, ale zawsze jest ryzyko...Bo wiesz, co, jeśli komuś nie spodoba się moja ulubiona książka a ja będę musiała zerwać z tą osobą wszystkie kontakty i udawać że się nie znamy? xD

      Usuń
  6. Ja piszę tekst jednym ciągiem, ale i tak podobnie go dzielę, tylko akapitami wprowadzając na początku, o czym piszę. Myślałam, żeby jeszcze pogrubiać te fragmenty. Dzielenie tekstu w sposób, jaki stosujesz na pewno jest bardzo przejrzysty i pomaga szybko znaleźć informacje o danym aspekcie książki, który interesuje najmocniej :)

    Z tymi ocenami to doskonale rozumiem, o co Ci chodzi. Ocena ocenie nie równa, i jak na przykład mogę porównywać Rok 1984 z jakąś lekką książką fantasy, która mi się spodobała i której wystawiłam podobną ocenę? Albo książkę, która pod względem budowy świata, rozmachu i ogólnie epickości była świetna, ale wynudziła mnie, więc wystawiłam jej gorszą ocenę od prostej, schematycznej młodzieżówki? Coraz częściej zastanawiam się, czy nie zrezygnować z takich ocen liczbowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki <3 W sumie według mnie jest to największa zaleta tych nagłówków (przejrzystość), a, i jeszcze dzięki nim możemy tak ładnie i płynnie przechodzić do kolejnych wątków :P
      Ja, mimo naprawdę podobnych rozterek co Ty, zdecydowałam (przynajmniej na razie) nie rezygnować z ocen punktowych. To najprostszy sposób na przekazanie że książka jest na TAK lub na NIE. Wydaje mi się, że dzięki temu też czytelnikowi jest łatwiej :)
      Pozdrawiam i dziękuję za taki długi komentarz <3

      Usuń
  7. Kiedyś jeszcze przed założeniem obecnego bloga miałam jeszcze jednego dosłownie kilku dniowego xD Tam również pisałam recenzje właśnie w taki sposób. Podzielony na kategorie. Teraz już takich recenzji nie piszę i zdecydowanie aktualny motyw recenzowania jest dla mnie korzystniejszy. jakoś lepiej mi się to wszystko pisze. A chaosu staram sie unikać poruszając daną rzecz w danym akapicie :D
    Co do ocen t zrezygnowałam z nich już dawno temu poniewaz nigdy nie mogłam się co do nich określić. Zawsze dawałam pierwszą ocenę jaka mi przyszła do głowy. Dajmy na to 6/10, a potem kilka dni się głowiłam czy może nie powinnam dać jednak 5/10 lub 7/10.
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój blog to była fanaberia, którą pokochałam najbardziej jak się da. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja na dobrą sprawę nie pamiętam skąd wzięłam u siebie taki a nie inny sposób oceniania. Pamiętam, że początkowo odejmowałam punkt za każdą rzecz, która mi się nie podobała, teraz podchodzę do tego inaczej. I po skończonej lekturze po prostu wiem ile "punktów" jej przyznać, tak zwyczajnie ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, który jest dla mnie ogromną motywacją ;) Zostawcie linka do swojego bloga, na pewno wpadnę :D