Ildrekka nie jest gościnnym miastem. Skrywa w sobie Kamratów (w bardzo dużym i ładnym skrócie - złodziei i rabusiów), Deganów (j.w miecze do "wynajęcia"), Gęby (czarowników), Najwyższych (szefów Kamratów) i Szarych Książąt (w sumie nikt nie wie kim oni są). Drothe wie, że jako Kamrat jego życie jest stale zagrożone i nie powinien ufać nikomu - oprócz swojego przyjaciela - dłużej, niż to konieczne. Wie, że zaufanie, obietnica i długi znaczą naprawdę niewiele, a intrygi, kłamstwa i cierpienie może czekać na niego na każdym kroku.
Pewnego dnia na polecenie swojego szefa Drothe zapuszcza się w najgorszą dzielnicę miasta, aby wysłuchać plotek. Zupełnie przypadkiem dowiaduje się o spisku, który ma poróżnić przyjaciół, przez który ulicę Ildrekki spłyną krwią i który ma wyłonić nowego Mrocznego Króla - władcę wszystkich Kamratów.
Żeby było jeszcze ciekawiej, do gry wchodzi tajemnicza księga, której poszukują wszyscy - Imperium, Najwyżsi, Książęta. I która może zmienić losy całego kraju. I która jest obecnie w rękach Drothe'ego.
Fabuła
Idealna przygodówka fantasy, taka, która od zawsze była moim ulubionym gatunkiem literackim, ale od dłuższego czasu (no, może poza Eragonem, którego w sumie czytałam niedawno) nie mogłam na nią trafić. Wszystkie były za długie, za nudne, zbyt wielo (lub mało) wątkowe, zbyt krwawe lub zupełnie wyprane z emocji... Honor złodzieja znajduje złoty środek. Wszystko jest idealnie wyważone, wszystko podane w idealnych proporcjach. Tajemnica, przygoda, przysięga, niebezpieczeństwo, spisek, władza, zaufanie... Wszystko łączy się w jedno i tworzy naprawdę wybuchową mieszankę, od której dosłownie nie da się uwolnić. Całość pędzi bez zatrzymania, a my nie możemy się doczekać, a potem nadziwić, każdego kolejnego zwrotu akcji.
To taka książka, w której niezwykle łatwo jest się zatopić i na parę godzin stracić kontakt z rzeczywistością. A że jeszcze jest dość spora...Ukłony dla autora! <3
Ocena: 5/5
Bohaterowie
Czy ja po roku mniej więcej cotygodniowego recenzowania nie powinnam się nauczyć ubierać myśli w słowa? A nawet Wam powiem, że do niedawna myślałam, że jako-tako to umiem. A potem nagle zjawiają się tacy Drothe i Degan i nagle stwierdzam, że ta piątka z polskiego to trochę niezasłużona jest.
Bohaterowie tutaj są cudni. Mamy ich sporą ilość, ale - jakim cudem? - dosłownie nikt nie ginie w tłumie. Każdy jest tak różnorodny, tak inny, tak bogacie wykreowany... Zwykle z taką ilością postaci mam problem z wybraniem tych najlepszych, ale tutaj od pierwszych stron wiedziałam, że całe czytanie będzie rozterką między Drothe'em i Deganem. I miałam rację (jak ja bym chciała czasami nie mieć racji).
Pierwszy z nich jest głównym bohaterem, co niemal od razu powinno go zdyskwalifokować, a że tak nie jest, to musi to coś znaczyć. Do tego narracja była pierwszoosobowa, więc miałam sporo czasu żeby dobrze poznać jego myśli - i jeszcze bardziej go polubić. Ale miał swoje wady, chociaż równie dobrze mogłabym uznać je za największą zaletę.
Degan chyba nie miał wad, ale - jak dla mnie- pojawiał się zdecydowanie za rzadko. Nie miałam okazji aż tak dobrze go poznać, bo wierzcie mi, przy każdym fragmencie z nim bardzo uważnie go oceniałam, w skrócie chciałam wiedzieć o nim jak najwięcej. Niestety, pewien moment (gdybym go Wam zdradziła, to chyba byście mnie zabili) sprawił, że jego obecność w II tomie może być dość...ograniczona? zmieniona? Nie wiem jak to powiedzieć, ale boję się, że po Przysiędze stali moja szala lubienia przechyli się na Drothe'a.
Powinnam opisać kogoś jeszcze? Zakładając, że daliście radę wytrwać aż do tego momentu, to i tak nieźle, więc nie będę Was dalej katować ;)
Ocena: 5/5
Styl pisania
Chyba o tym nie wspomniałam, ale Drohe to gość z naprawdę
Ocena: 5/5
Okładka
Ktoś nie polubił fabuły i pomysłu - okej, powiedzmy, że gusta są różne.
Ktoś nie polubił Drothe'ego lub/i Degana - dobra, powiedzmy, że to nic.
Ktoś nie polubił stylu pisania - był związany z głównym bohaterem, więc mogę wybaczyć.
No ale błagam, żeby ktoś nie polubił okładki?!
Pamiętacie tę listę? Mówiłam tu o 5 najładniejszych oprawach graficznych, jakie kiedykolwiek widziałam. I, ja też w to nie wierzę, pierwsze miejsce zostaje oficjalnie zmienione. Oczywiście każdemu podoba się co innego, ale jak dla mnie ładniejszej okładki
Ocena: 5/5
OCENA KOŃCOWA: 20/20
PODSUMOWANIE: "Honor złodzieja" Douglasa Hulicka to przepełniona magią, uczuciami, braterstwem, walką, spiskami, intrygami, niebezpieczeństwami i sekretami, wciągająca powieść przygodowo-fantasy. Mamy tu tajemniczą księgę sprzed lat, świetnie wykreowanych bohaterów i zabawny, choć ostry styl pisania. Dla mnie czytanie tej pozycji było prawdziwą przyjemnością i od teraz będę ją polecać każdemu, kto ma ochotę na parę godzin stracić kontakt z rzeczywistością i zatopić się w wykreowanym z pomysłem, dopracowanym świecie Kamratów, Najwyższych i Książąt.
A na razie - Wesołych Świąt! :)




















