12/24/2016

(#48) "Honor złodzieja" D.Hulick

O kurcze jak ja bardzo się w tym zakochałam. Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że tak idealna książka zostanie zrecenzowana w Wigilię. Zasługuje na to.



Ildrekka nie jest gościnnym miastem. Skrywa w sobie Kamratów (w bardzo dużym i ładnym skrócie - złodziei i rabusiów), Deganów (j.w miecze do "wynajęcia"), Gęby (czarowników), Najwyższych (szefów Kamratów) i Szarych Książąt (w sumie nikt nie wie kim oni są). Drothe wie, że jako Kamrat jego życie jest stale zagrożone i nie powinien ufać nikomu - oprócz swojego przyjaciela - dłużej, niż to konieczne. Wie, że zaufanie, obietnica i długi znaczą naprawdę niewiele, a intrygi, kłamstwa i cierpienie może czekać na niego na każdym kroku.
Pewnego dnia na polecenie swojego szefa Drothe zapuszcza się w najgorszą dzielnicę miasta, aby wysłuchać plotek. Zupełnie przypadkiem dowiaduje się o spisku, który ma poróżnić przyjaciół, przez który ulicę Ildrekki spłyną krwią i który ma wyłonić nowego Mrocznego Króla - władcę wszystkich Kamratów.
Żeby było jeszcze ciekawiej, do gry wchodzi tajemnicza księga, której poszukują wszyscy - Imperium, Najwyżsi, Książęta. I która może zmienić losy całego kraju. I która jest obecnie w rękach Drothe'ego.

Fabuła
Idealna przygodówka fantasy, taka, która od zawsze była moim ulubionym gatunkiem literackim, ale od dłuższego czasu (no, może poza Eragonem, którego w sumie czytałam niedawno) nie mogłam na nią trafić. Wszystkie były za długie, za nudne, zbyt wielo (lub mało) wątkowe, zbyt krwawe lub zupełnie wyprane z emocji... Honor złodzieja znajduje złoty środek. Wszystko jest idealnie wyważone, wszystko podane w idealnych proporcjach. Tajemnica, przygoda, przysięga, niebezpieczeństwo, spisek, władza, zaufanie... Wszystko łączy się w jedno i tworzy naprawdę wybuchową mieszankę, od której dosłownie nie da się uwolnić. Całość pędzi bez zatrzymania, a my nie możemy się doczekać, a potem nadziwić, każdego kolejnego zwrotu akcji.
To taka książka, w której niezwykle łatwo jest się zatopić i na parę godzin stracić kontakt z rzeczywistością. A że jeszcze jest dość spora...Ukłony dla autora! <3
Ocena: 5/5

Bohaterowie
Czy ja po roku mniej więcej cotygodniowego recenzowania nie powinnam się nauczyć ubierać myśli w słowa? A nawet Wam powiem, że do niedawna myślałam, że jako-tako to umiem. A potem nagle zjawiają się tacy Drothe i Degan i nagle stwierdzam, że ta piątka z polskiego to trochę niezasłużona jest.
Bohaterowie tutaj są cudni. Mamy ich sporą ilość, ale - jakim cudem? - dosłownie nikt nie ginie w tłumie. Każdy jest tak różnorodny, tak inny, tak bogacie wykreowany... Zwykle z taką ilością postaci mam problem z wybraniem tych najlepszych, ale tutaj od pierwszych stron wiedziałam, że całe czytanie będzie rozterką między Drothe'em i Deganem. I miałam rację (jak ja bym chciała czasami nie mieć racji).
Pierwszy z nich jest głównym bohaterem, co niemal od razu powinno go zdyskwalifokować, a że tak nie jest, to musi to coś znaczyć. Do tego narracja była pierwszoosobowa, więc miałam sporo czasu żeby dobrze poznać jego myśli - i jeszcze bardziej go polubić. Ale miał swoje wady, chociaż równie dobrze mogłabym uznać je za największą zaletę.
Degan chyba nie miał wad, ale - jak dla mnie- pojawiał się zdecydowanie za rzadko. Nie miałam okazji aż tak dobrze go poznać, bo wierzcie mi, przy każdym fragmencie z nim bardzo uważnie go oceniałam, w skrócie chciałam wiedzieć o nim jak najwięcej. Niestety, pewien moment (gdybym go Wam zdradziła, to chyba byście mnie zabili) sprawił, że jego obecność w II tomie może być dość...ograniczona? zmieniona? Nie wiem jak to powiedzieć, ale boję się, że po Przysiędze stali moja szala lubienia przechyli się na Drothe'a.
Powinnam opisać kogoś jeszcze? Zakładając, że daliście radę wytrwać aż do tego momentu, to i tak nieźle, więc nie będę Was dalej katować ;)
Ocena: 5/5

Styl pisania
Chyba o tym nie wspomniałam, ale Drohe to gość z naprawdę specyficznym i dość czarnym niezłym poczuciem humoru. Zdziwiłabym się więc, gdyby ta jego "zabawność" nie przeniosła się na styl, jakim książka była napisana. Na szczęście nie miałam się czego obawiać, bo był on tak cudny i genialny jak główny bohater - i samo to zdanie, jeśli czytaliście mój wywód w kategorii "bohaterowie" powinien Wam wystarczyć :)
Ocena: 5/5

Okładka
Ktoś nie polubił fabuły i pomysłu - okej, powiedzmy, że gusta są różne.
Ktoś nie polubił Drothe'ego lub/i Degana - dobra, powiedzmy, że to nic.
Ktoś nie polubił stylu pisania - był związany z głównym bohaterem, więc mogę wybaczyć.
No ale błagam, żeby ktoś nie polubił okładki?!
Pamiętacie tę listę? Mówiłam tu o 5 najładniejszych oprawach graficznych, jakie kiedykolwiek widziałam. I, ja też w to nie wierzę, pierwsze miejsce zostaje oficjalnie zmienione. Oczywiście każdemu podoba się co innego, ale jak dla mnie ładniejszej okładki po prostu nie ma  po prostu jeszcze nie spotkałam. I coś czuję, że szybko zdania nie zmienię.
Ocena: 5/5

OCENA KOŃCOWA: 20/20
PODSUMOWANIE: "Honor złodzieja" Douglasa Hulicka to przepełniona magią, uczuciami, braterstwem, walką, spiskami, intrygami, niebezpieczeństwami i sekretami, wciągająca powieść przygodowo-fantasy. Mamy tu tajemniczą księgę sprzed lat, świetnie wykreowanych bohaterów i zabawny, choć ostry styl pisania. Dla mnie czytanie tej pozycji było prawdziwą przyjemnością i od teraz będę ją polecać każdemu, kto ma ochotę na parę godzin stracić kontakt z rzeczywistością i zatopić się w wykreowanym z pomysłem, dopracowanym świecie Kamratów, Najwyższych i Książąt.


A na razie - Wesołych Świąt! :)

12/17/2016

(#47) "Eleonora i Park" R.Rowell

Pola szaleje! :D Druga z rzędu młodzieżówka - a teraz nawet typowy romans. No dobra, to jeszcze nie jest takie dziwne, tylko że teraz dla zasady powinnam się wściekać jakie to złe i jak bardzo takie książki nie są dla mnie i co ja sobie w ogóle myślałam. I wiecie, co Wam powiem? Brejk the ruls, podobało mi się! 




Z pozoru dwójkę zwyczajnych dzieciaków połączyło wspólne siedzenie w szkolnym autobusie. Potem ona zaczęła czytać jego komiksy, które przeglądał w drodze, a on zauważył to i wolniej przewracał stronę.
Potem ona przecudnie wyrecytowała wiersz a on przez cały dzień zastanawiał się jak jej to powiedzieć.
Na początku w ogóle ze sobą nie gadali. Głupi Azjata - myślała ona. Czy ona musi być tak odważnie inna? - zastanawiał się on. 
Potem on zaczął przynosić jej komiksy, a ona zabrała je i oddała następnego dnia. Tak zaczęli rozmawiać.
Najpierw bywało drętwo, potem kończyli wspólną myśl, a kiedy się w czymś zgadzali, bez przerwy powtarzali; "tak tak tak tak!"
Była jednak jedna, zasadnicza różnica. Jego rodzina była normala. Miał własny pokój, łóżko wodne, młodszego brata i rodziców którzy się kochali.

Ona siostrę, trzech braci, przepiękną matkę i ojczyma, który niszczył wszystko, co kiedykolwiek udało im się zbudować - normalne relacje, lojalność, codzienność. Czy zniszczy także powoli rodzące się, młodzieńcze uczucie?

Fabuła
Przez większość czasu nie działo się praktycznie nic. Eleonora i Park poznawali się, wymieniali spostrzeżeniami, rzucali sobie ukradkowe spojrzenia na lekcjach. Miało się wrażenie, że wszyscy - ich koledzy, nauczyciele i czytelnicy - wiedzieli że są w sobie zakochani, tylko nie oni sami.
Ja nie wierzę, jak to powinno mnie denerwować. Dlaczego nie denerwowało?
Mimo, że taka powolność i...jak to powiedzieć, leniwość?, akurat w tym przypadku bardzo mi pasowała, i tak cieszę się, że był też wątek czegoś poważniejszego, przez co mogliśmy sobie z czystym sumieniem i bez większego problemu wytłumaczyć postępowania czy nawet niektóre cechy bohaterów. Mówię tu o sytuacji rodzinnej dziewczyny. Jest ona naprawdę...nieciekawa, a Eleonorze możemy tylko współczuć - żadne dziecko, które przecież niczym nie zawiniło, nie powinno przeżywać takiej codzienności.
Tak piszę o tym braku akcji, ale nie uznaję tego za błąd - niczego innego się nie spodziewałam sięgając po romans, a wiem, że dla niektórych (w tym - i tylko w tym! - przypadku też dla mnie) jest to nawet zaleta :)
Aha, i jeszcze jedno. Zakończenie. Co to ma być. CO TO MA BYĆ. To jakieś nielogiczne jest. Nie podobało mi się. Blebleblebleble.
Ocena: 4/5

Bohaterowie
Proporcjonalni do małej ilości akcji. Bohaterowie nie przeżywali jakichś szczególnych przygód, czyli nie zdobywali nowych przyjaciół czy wrogów, w większości nawet nie zmieniało się miejsce wydarzeń. Mamy Eleonorę, mamy Parka, ich rodzinę i kilku szkolnych znajomych. Wiem, że się powtarzam, ale czasami warto - niczego innego po romansie się nie spodziewałam.
Eleonora miała być tą, która zbiera sympatię i jak dla mnie naprawdę nieźle jej to wyszło. Ja raczej bym się z nią w życiu codziennym nie zaprzyjaźniła, ale to tylko z dwóch powodów. Po pierwsze, mamy nieco odmienny charakter (czyli to tylko kwestia osobista), a po drugie nie znałabym jej sytuacji w domu i nie wiedziałabym, co musi znosić niemal codziennie.
Park miał być tym, w którym czytelniczki się zakochają. I też daje radę. Uprzejmy, troskliwy, lekko zagubiony, ale szczery i zabawny...no wiecie, taki książkowy ideał. Ale gdybym musiała się zastanowić, to najbardziej lubię w nim to, jak kochał Eleonorę. Ile był w stanie dla niej poświęcić, w skrócie jak dobrym człowiekiem był.
Rodzina chłopaka to taka, w której aż chciałoby się mieszkać. Oczywiście, zdażają się jakieś nieporozumienia, ale wszystko jest tam codzienne, nieprzerysowane, a mimo to nadal dobre.
Chciałabym opisać jeszcze kilka postaci, ale z przyczyn po części osobistych nie umiem tego ładnie ubrać w słowa. Też tak macie czasami?
Ocena: 5/5

Styl pisania
Kiedy oglądałam recenzję Mai (pseudopatronki tego bloga) o Eleonorze i Parku byłam pewna, że będzie tak samo zachwycona jak ja. No i nie wyszło. Według niej wszystko zepsuł styl pisania, a według mnie to on sprawił, że niemal całkowity brak akcji mi nie przeszkadzał. Źle się czuję nie zgadzając się z kimś takim jak Maja, więc powiem tylko, że od tej strony całość wypadła naprawdę, naprawdę dobrze.
Ocena: 5/5

Okładka
Według mnie nie można nazwać jej arcydziełem,  ale dobrze oddaje ducha powieści, a do tego nie wygląda źle (powiedziałabym bardziej, że nie bardzo ładnie). Żałuję tylko, że Parka nie dali w ciemnym, bo wielokrotnie było mówione, że to jego ulubiony kolor jeśli chodzi o ubrania.
Ocena: 5/5

OCENA KOŃCOWA: 19/20
PODSUMOWANIE: "Eleonora i Park" Rainbow Rowell to chwytająca za serce, urocza i pełna ciepła opowieść o dwójce outsiderów z dwóch różnych światów, którzy znajdują w sobie oparcie i pomoc w przetrwaniu trudniejszych dni. Wiedzą, że nie są idealni, ale nie przeszkadza im to - albo inaczej, właśnie za swoje wady się kochają. Polecam dla fanów nieszczęśliwej, uroczej, nastoletniej miłości, obyczajówek i po prostu zapadających w pamięć książek.


Powoli uzupełniam zaległości ^^ Fajnie jest tak dodawać coś bez przerwy, ale zostawiać bloga na 2 tygodnie...Nigdy więcej :D

12/11/2016

(#46) "Między książkami" G. Zevin

No i ja Wam kurczę powiem, że naprawdę nie mam pojęcia kiedy minęły te 2 tygodnie. Może trochę bez sensu zaczęłam 7-tomowego Eragona (choć, jeśli się zastanowić, w najmniejszym stopniu nie mogę tego żałować - ta seria jest cudna), nie wiem. Nawet nie mam na co tego zrzucić - czasu miałam jak zwykle, pogoda idealna na pisanie (to znaczy była, bo teraz to deszcz z deszczem). Ale dobra, nieważne. Ja przeprosiłam, wy wybaczyliście, prawda? Przejdźmy do recenzji!

On, Ajay, jest samotnikiem. Jego żona zginęła w wypadku samochodowym zostawiając go w depresji, bez sensu życia. Do tego wszystkiego pracuje w słabo opłacalnej księgarni i zaczyna popadać w alkoholizm.
Ona, Amelia, jest energiczną przedstawicielką wydawnictwa, wieczną optymistką. Jej zadaniem jest znalezienie jak największej liczby klijentów, przez co odwiedza najróżniejsze księgarnie, próbując dogadać się z ich właścicielami.
Pewnego dnia pod drzwi księgarni ktoś podrzuca inteligentną, uroczą dwulatkę, Maję. Ajay mimo osobistych problemów, pod wpływem chwili, decyduje się przygarnąć małą. Dziewczynka nie dość, że staje się światłem w jego życiu, to jeszcze wpływa na los wielu pozostałych mieszkańców małej wysepki Alice Island.

Fabuła
Recenzja Zanim się pojawiłeś [KLIK] zaczyna się od zdania: "Czyli ilu jeszcze książek potrzebuję żeby przekonać się, że obyczajówki nie są dla mnie". I, ja też nie mogę w to uwierzyć, w końcu ją znalazłam, lekturę, która przywróciła mi wiarę w ten gatunek. Nie sądziłam, że taka pozycja w ogóle jeszcze istnieje, a do tego że od niemal pół roku mam ją w domu i po nią nie sięgam, bo z biblioteki wypożyczam 281059204731 innych.
Okej, zacznę może od tego, że cała historia jest dosłownie napakowana książkami. Znajdziemy tu cytaty, które mogą stać się mottem dla każdego książholika lub przemyślenia, pod którymi mogłaby się podpisać większość z nas.
Dalej, w Między książkami poruszane jest naprawdę wiele wątków. Zdrada, choroba, problemy, z którymi musi się borykać samotna matka i samotny ojciec, adopcja, kłopoty finansowe. Mam wrażenie, że Wy też, podobnie jak ja, nie spodziewaliście się takich motywów w tak delikatnie i romantycznie wyglądającej pozycji. W skrócie można? Można! 
Ale żeby tak nie słodzić, wspomnę o początku, który był, nie będę ukrywać, nudny i trochę niedopracowany, taki bez emocji. Serio, tak w jednej czwartej całości zaczęłam się zastanawiać za ile bym mogła to sprzedać :D
Ocena: 4/5

Bohaterowie
O Ajay'u (co to za imię jest tak w ogóle? ;-;) i Amelii już trochę mówiłam, więc od razu przejdę do dwójki moich ulubionych bohaterów.
Pierwszym z nich jest Maja, ale to było chyba do przewidzenia. Towarzyszymy jej, o ile dobrze pamiętam, do okolic studiów, więc mamy sporo czasu żeby dobrze ją poznać. Jak wspomniałam na początku, jest inteligentna i urocza, a potem możemy dodać także oczytana, spostrzegawcza, zabawna, a na dokładkę ma talent pisarski. No ideał, prawda? Dodaje powieści ciepła i niewinności - dzięki niej i książkom czytając czujemy rodzinną atmosferę.
Moim drugim ulubieńcem jest policjant, Lambiase. Taki ludzki, prawdziwy, idealne przeciwieństwo stereotypowego "gliniarza". Zakłada klub książki, potrafi wybaczać, widać, że kocha Maję... no kurcze, po prostu jest dobrym człowiekiem. Nieprzerysowanym, pomocnym, ambitnym.
Z racji tego, że akcja rozgrywa się na dość małej wysepce, nie bardzo mam o kim jeszcze wspomnieć. Szwagierka Ajay'a i jej mąż to tak naprawdę, oprócz wyżej wspomnianych, jedyne stałe postacie. I tutaj zaczyna się odwieczne pytanie: taka ilość bohaterów jest dobra czy zła?
Ocena: 5/5

Styl pisania
Gdzieś muszę o tym wspomnieć, więc dlaczego nie tutaj.
Czytając książkę miałam wrażenie, że czegoś mi brakowało, że autorka nie dała z siebie wszystkiego. Myślałam, że tylko mi to przeszkadzało i że wybrzydzam, ale na szczęście przeglądając lubimy czytać trafiłam na recenzję, w której dziewczyna twierdziła tak samo. Dzięki! :D
Poza tym sam styl był okej - ale nic więcej. Może na początku mojej blogowej przygody nie miałabym problemu z daniem maxa, ale teraz, po ocenieniu 46 pozycji (kiedy to minęło? :D) wiem, że 5/5 jest zarezerwowane tylko dla tych pozycji, które mają w sobie to... coś.
Ocena: 3.75/5

Okładka
Arcydzieło toto nie jest - z tym pewnie się zgodzicie. Ale czy zniechęca? Jak dla mnie nie. Te książki po lewej przykuwają wzork (no bo czy jest coś ładniejszego niż książka?), kolorystyka jest ciepła i urocza ( jak chyba wszystko tutaj :D). Czcionka bardzo kojarzy mi się z Mają i z tym, jak zmieniło się życie wielu ludzi po jej pojawieniu. Do tego te czerwone "cienie" mężczyzny i kobiety pomiędzy autorką a tytułem - dla jednym będą zachęceniem, dla drugich ostrzeżeniem - w skrócie cieszę się, że się tam znalazły :)
Ocena: 4/5

OCENA KOŃCOWA: 16.75/20
PODSUMOWANIE: "Między książkami" Gabrielle Zevin to pełna ciepła powieść dla fanów obyczajówek i książek. Autorka wlała swoją miłość do czytania w dobrze wykreowanych bohaterów, których różnorodność jest chyba największym plusem całej historii. 
Oczywiście, żeby nie było tak pięknie, są różne niedociągnięcia, ale nie w większości nie przeszkadzają nam one w zagłębieniu się w przygody Mai, Amelii, Ajay'a i reszty. Przyznam, że sięgając po tę lekturę nie spodziewałam się, że aż tak mi się ona spodoba. Końcówka - to dla tych, którzy nie lubią otwartych zakończeń - była raczej zamknięta i napewno urocza, a czytając ją na twarzy miałam uśmiech w stylu "Ooooo" (takie urocze "Ooooo" :D)

~~
Ojeju, jak dobrze w końcu coś napisać. Wiem, że pewnie macie już dość tego przepraszania, ale taka wielka przerwa nie zdażyła mi się chyba od lutego i nie wspominam jej zbyt dobrze. Do tego wszystkiego idą święta...Co dziwne, w grudniu tamtego roku dodałam 6 postów...Ale kto tam ogarnia blogerów :D

11/28/2016

LBA (4) + Owocowy TAG książkowy

Zacznijmy od LBA - otagowała mnie Wiedźma z "Wiedźmowa głogowa", za co bardzo jej dziękuję, a do tego wymyśliła naprawdę kreatywne pytania :D
~~~~
1. Czy zdarzyło Ci się kupić książkę ze względu na okładkę, która Cię oczarowała?
To dobry moment, żeby przypomnieć - ja naprawdę rzadko kupuję książki. Mimo, że piszę tego posta w Black Friday, a wszędzie są niewiadomo jak cudne promocje (nie, sero są niezłe, na przykład Percy Jackson za niecałe 70 zł), i tak nie potrafię się przełamać i czegoś sobie zamówić. Więc ładna okładka to zdecydowanie za mało, żeby mnie przekonać - co innego w bibliotece, kiedy rzadko jako pierwsze mój wzrok przyciąga coś innego niż okładka.
Nie wiem czy powinnam, ale może po prostu wstawię najładniejszą okładkę jaka, według mnie, istnieje. Tak po prostu, chcę, żeby jak najwięcej osób o niej wiedziało i ją podziwiało <3

 2.. W jaki sposób oznaczasz miejsce, w którym kończysz czytanie?

Kiedyś było to dosłownie wszystko. Widelec, paragon, kredka, kartka, ogólnie wszystko co było pod ręką. Próbowałam z najróżniejszymi zakładkami - magnetycznymi, papierowymi, no dosłownie każdego rodzaju, ale żadna nie mogła mi podpasować. Na szczęście od końcówki maja tego roku udało mi się dostać przecudną, dwustronną, z moją ulubioną youtuberką, można powiedzieć, że patronką tego bloga. I nie wiem co ze sobą zrobię, jeśli zgubię :(



3.Jaki gatunek literacki lubisz, a mimo to rzadko czytasz?
To znaczy tak - lubię fantastykę, młodzieżowe i przygodowe, a czytam fantastykę, młodzieżowe i przygodowe. Pewnie teraz trochę nagnę reguły, ale trzeba być oryginalnym, a poza tym nie lubię zostawiać pytania bez odpowiedzi (przykre nawiązanie do kartkówek hehe), to coś tam napiszę - wiersze. A to nawiązanie do "łamania zasad" wzięło się stąd, że co prawdą nie cierpię ich czytać (i analizować, co autor miał na myśli), ale zawsze kiedy nie mam co robić na lekcji, zabieram się za pisanie. Aha, i kilka razy uratowały mnie one na geografii - napisałam już wiersz o problemach społeczno - politycznych Rosji, granicach Polski i projekcie unijnym mającym na celu zmniejszenie emisji CO2 do atmosfery (też nie sądziłam, że się da :D)



 4.Czy znasz film lepszy od książki?
A znam, i to nawet kilka. Ale takie dwa główne, które podaję za każdym razem, gdy ktoś zadaje podobne pytanie, to Niezgodna i Hobbit & Władca Pierścieni. W ich przypadkach książki były po prostu okej, a filmy - przecudne <3


 5.Moja ulubiona literacka postać zwierzęca to... (załóżmy, że stworzenia mityczne nie wchodzą w tę kategorię - zero wilkołaków i smoków)
O, a ja będę taka sprytna i powiem, że wilk. Tak w sumie to Wilk, bo nie miał imienia, ale był jednym z głównych bohaterów Kronik pradawnego mroku. Kocham tę serię, kocham wilki - dwa w jednym!
                                                  Wiecie ile mi zajęło znalezienie jednego, najładniejszego
                                                   zdjęcia wilka?
  6. Jakiemu bohaterowi literackiemu podebrałabyś zawód? O ile w ogóle, bo może uwielbiasz swój :)
W sumie, jeśli się uprzeć, to ja bezrobotna jestem. W sensie jeszcze się uczę, ale skoro nie mam pracy, to mogę z automatu nazywać się bezrobotną?
 Okej,  według urzędu pracy muszę mieć skończone 18 lat.
Czyli - swojego zawodu nie lubię (bo go nie mam, hehe), ale pracę zabrałabym dowolnej postaci, która jest dość znanym pisarzem. Znacie kogoś takiego?

7. W jakim miejscu (magicznym lub nie) chciałabyś mieszkać? 
  Kurczę, od zawsze oczarowywał mnie Hogwart (tak, przejdę od razu do magicznego miejsca, bo tak to Polska bardzo mi odpowiada, nuda), ale tam nie można mieszkać na stałe. Dalej jestem zakochana w Obozie Herosów, ale nie dość, że to miejsce tylko na wakacje, to jeszcze wszędzie te potwory, śmierć - nie dla mnie. Myślałam jeszcze nad światem Zwiadowców, ale tam przeciętny człowiek (czyli taka ja) żył jak typowy chłop w średniowieczu.
Dobra, to może Narnia? Fantastyczna, może nawet załapałabym się na te wydarzenia z Piotrem, Zuzanną, Edmundem i Łucją. Kurczę, muszę to przeczytać jeszcze raz <3


8. Czy czytasz książki zgodnie z jakimś schematem? Ustalasz harmonogram i się go trzymasz? A może wybierasz książki losowo?
Jak ja bym chciała mieć jakiś harmonogram. Chociaż nie, wróć. Jak jak bym chciała się go trzymać :D

9.Czy masz swoje ulubione wydawnictwo? Jakie?
Jaguar. Jak mam odpowiedzieć inaczej, skoro oni wydali Zwiadowców, a do tego zorganizowali spotkanie z Flanaganem (ich autorem)? Już sama jedna z tych rzeczy zapewniła im moją wieczną miłość, a druga jeszcze bardziej ją pogłębiła <3

10.Czytnik czy papierowa książka - co wolisz?
Żeby nie było, że się czepiam. Ale tak szczerze, nie uważacie, że to naprawdę częste pytanie w tagach, LBA'ach (?) itp?
No to ja tradycyjnie. Książka papierowa.Od zawsze i na zawsze.

11.Czy zdarzyło się, że główny bohater irytował Cię tak bardzo, że prawie nie dokończyłeś/aś książki?
Tak było chyba w tylko jednej książce - Xanth. Przyznaję, całość była tak głupia, że naprawdę nie mam pojęcia jak to coś zostało bestsellerem, ale to przez głównego bohatera, binka (toto nie zasługuje, żeby jego imię pisać z dużej litery), cała seria (przeczytałam tylko połowę pierwszego tomu ale ćsii) stała się najgorszą, jaką przeczytałam

Kogo nominuję?
Doviko z Wielopasji  
Teę z Kreatywnej Alternatywy
Monikę z Piszę, czytam, gotuję

Moje pytania
1. Wolisz Tagi czy LBA? A może nie ma dla Ciebie różnicy?
2. Czy planujesz poprosić od Mikołaja o jakąś książkę / gadżet książkowy na święta?
3. Czy skusiłaś się na jakąś promocję książkową z okazji Black Friday?
4. Skąd pomysł na wygląd bloga? Skąd czerpiesz inspirację?
5. Czy któraś pora roku sprzyja Twojej wenie?
6. Wolałabyś, aby zamknęli wszystkie biblioteki, czy żebyś mogła czytać wszystko oprócz Twojego ulubionego gatunku?
7. Jakie posty okołoksiążkowe czytasz najchętniej? Porady, rankingi, podsumowania?
8. Czy Twoi znajomi wiedzą, że masz bloga?
9. Co myślałaś, gdy zakładałaś bloga? Bałaś się, że nikt nie będzie go czytał czy podeszłaś do sprawy z optymizmem?
10. Średnio co ile czasu pojawia się u Ciebie nowy post?
11. Wyobraź sobie, że poznajesz osobę, która dzisiaj założyła swojego bloga. Jakie trzy rady jej dasz?
 ~~

Tyle tu recenzji ostatnio, to może jakiś Tag fajny?
 Do napisania tego posta nominowała mnie taka Pola z TEGO bloga, ogólnie strasznie polecam :))


1.Ananas- książka z najbardziej egzotycznym miejscem akcji [KLIK]
 Ogólnie trochę dziwny wybór, bo główna bohaterka przez 17 lat swojego życia siedzi w domu i nic na egzotyczność się nie zapowiada. A żeby było jeszcze ciekawiej, to nie mogę Wam zdradzić o które miejsce mi chodzi bo Ci, którzy jeszcze nie czytali chyba by mnie zabili byliby bardzo smutni. Czyli, jak zawsze - kto czytał, ten wie, a kto nie czytał, temu polecam :D




 2. Banan- książka, która zawsze wywołuje uśmiech na Twojej twarzy [KLIK]
Na początku chciałam dać Zwiadowców, ale co, jeśli będzie pytanie o ulubioną książkę?
Dlatego zdecydowałam się na coś innego, ale w sumie nie był to jakiś szczególnie trudny wybór. Sarkazm Willa, riposty Tessy i wszystko, co powiedział, zrobił i to jak oddychał Jem zawsze potrafią mnie pocieszyć <3


 
3. Malina-najsłodszy książkowy  pocałunek  para
  
Nie lubię malin, miałam nadzieję że będzie coś z mdłą akcją albo co, ale chyba nie wyszło. A z książkowym pocałunkiem to serio nie mam pojęcia, bo nie mam do tego głowy, ale książkowe pary mogę wymieniać bez końca.
Gdyby tematem było "serialowa", dałabym Saphaela (tego z serialu), bo to moje obecne Namber Łan, ale że i tak już zmieniłam troszkę zasady, to stwierdziłam, że "przeboleję" i dam Percabeth. Nie no, serio, kocham ich.
 4. Truskawka- powieść polskiego autora, która nie dzieje się w Polsce 
Przetrząsnęłam bardzo dokładnie moją książkową pamięć i chyba znam tylko jedną taką książkę.
Powiedziałabym, że nie podoba mi się ten Tag, bo do malin muszę dać coś, co kocham, a do truskawek coś, czego praktycznie w ogóle nie czytam. Ale dzięki niemu przypomniałam sobie o pewnej perełce z dzieciństwa. Jejuu, jak ja to kochałam, koniecznie muszę do tego wrócić <3  
PS Nie sądzicie, że ta okładka jest przecudna? (W bonusie macie oba tomy, bo oba mają cudne oprawy graficzne *-*)



 5.Cytryna- Książka po której przeczytaniu miałaś kwaśną minę

Ooo, wiem! Bardzo miło, że pytanie brzmi "po przeczytaniu", a nie "w trakcie".
Ta książka ma takie zakończenie...egh, tego się nie da opisać! Czytacie sobie w spokoju, przewracanie kolejną stronę bo jeszcze tyle się powinno się zdarzyć,a tu taki wielki, chamsko wytłuszczony napis KONIEC.
Tak ogólnie to pierwszy tom serii miał jeszcze gorsze zakończenie, ale raczej nie miałam po niej kwaśnej miny, tylko taką w stylu JA CHCĘ WIĘCEJ BARDZO. A że po Synie nic więcej nie będzie... Nadal się z tym nie pogodziłam :(

                                                                 

6.Jagoda-książka, w której akcja dzieje się w lesie
Ha, ale ja jestem kreatywna! :D
Jedna z kilku książek mojego dzieciństwa. Nie czytałam jej kiedy już "dorosłam" (czyt. przestałam być dzieckiem) (a nie chwila nadal jestem dzieckiem) (to może czyt. zaczęły mnie interesować inne książki niż te dla 7-), bo nie chcę zepsuć sobie o niej tego świetnego wrażenia :D

                                                                 

7.Arbuz- książka idealna na upały
Każda. Przepraszam, ale jakoś nigdy nie rozumiałam postów typu "5 książek na lato", "5 książek na jesień" "10 książek idealnych na zimę". Oprócz takich typowo śnieżnych, jak W śnieżną noc dla mnie każda pozycja jest idealna na każdą porę, pogodę i ustawienie Marsa względem Słońca.

8. Borówka- książka z dużą ilością bohaterów
No, troszkę złamałam zasady, bo przejrzałam wszystkie pytania i Zwiadowców już nigdzie nie wykorzystam. Jak by Wam to udowodnić... W 13 tomach (a niedługo 14 <3) naprawdę łatwo zmieścić sporą ilość bohaterów :D


10. Czereśnia- książka, która fabułą przypomina inną
  Trochę mało kreatywnie, ale Igrzyska śmierci i Niezgodna. A teraz już bardziej kreatywnie - sama chyba byłam troszkę za głupia, żeby zobaczyć tę różnicę, dopiero internet mi ją uświadomił. Możliwe, że Roth troszkę się na Collins wzorowała, ale nie mam jej tego za złe. Pierwszą część jej serii (jedyną, którą skończyłam) wspominam raczej miło.
O, i jeszcze jedno- w obu trylogiach każda kolejna część była gorsza, w żadnej ostatniego tomu nie skończyłam i na ostatni film nie poszłam :D


 ~~ 
 Trochę dłuższy post, ale dzięki temu taki...lżejszy, luźniejszy. I teraz pytanie do Was - wolicie Tagi/LBA czy recenzje? Ogólnie mój blog będzie się skupiał na tych drugich, ale całkowicie bez problemu zwiększyłabym liczbę tych pierwszych :D

     

11/18/2016

(#45) "Eragon" C. Paolini

Całą serię Dziedzictwo czytałam już kiedy miałam ok 13 lat, a że około pół roku temu dostałam całą serię w ramach wymiany, postanowiłam zrobić to jeszcze raz. W sumie jakoś tak mi się zebrało na ponowne zabieranie się za przeczytane już pozycje - za mną jedna z ukochanych książek dzieciństwa, Niekończąca się historia, przede mną Narnia.
Kurczę, zauważam, że we wstępie najpierw nie wiem co napisać, a zaraz potem strasznie się rozpisuje. Ekhm, zapraszam!

Prawie szesnastoletni Eragon wiedzie normalne i nudne, choć dość ciężkie życie. Mieszka w zapomnianej przez wszystkich dolinie otoczonej potężnymi - i podobno przeklętymi - górami, pomaga na polu i słucha opowiadań starego bajarza Broma.
Życie jego, wioski i całej krainy zmienia się, gdy podczas polowania chłopak odkrywa dziwny, błękitny kamień, który zabiera z zamiarem sprzedania. Na wskutek paru zdarzeń znalezisko zostaje z nim, a jak się niedługo okazuje ze zwykłego "kawałka skały" wykluwa się... smok. Przerażony chłopak odkrywa, że potrafi się z nim porozumiewać myślami, tym samym dołączając do legendarnych, choć dawno upadłych Jeźdźców.
Gdy bezwględny władca, Galbatorix, zaczyna się nim interesować i krzywdzi jego rodzinę, chłopak postanawia uciec z wioski i wypełnić swoje przeznaczenie. Poznaje magię, uczy się Słów z pradawnej mowy, zyskuje potężnych przyjaciół i wrogów. A co najważniejsze - pogłębia więź ze swoim smokiem.
Wkrótce Eragon musi stanąć przed trudnym wyborem - dołączyć do buntowników czy poddać się i służyć Galbatorixowi?

Fabuła
Dobra, typowo fantastyczna. Dużo akcji, dużo magicznych stworzeń, dużo magii, walki na miecze i strzelania z łuku. Dokładnie taka, jakiej można się spodziewać od fantasy na wysokim poziomie. Bardzo łatwo nam wpaść w świat smoków, krasnoludów, Cieni, elfów i pradawnych zaklęć.
Co mnie zaskoczyło, nieoczekiwane - naprawdę nieoczekiwane - zwroty akcji też są. To znaczy ja to wiedziałam, bo, jak pisałam, czytam całość po raz drugi, ale nadal trochę nie mogę w to uwierzyć. Także tego ten, jeśli kogoś znudziły stereotypy - zapraszam!
Komu polecam? Oczywiście fanom fantastyki, ale jej przeciwnikom także. To naprawdę dobra pozycja, abyście się do tego gatunku przekonali.
Co także działa na plus, historia jest wielowątkowa. Mamy sporo sekretów, walkę z terrorem, poznawanie smoków i tajemniczą elfkę, która dziwnym trafem pojawia się w snach Eragona. Skoro Paolini wpakował tyle pomysłów w samą pierwszą część (a cykl ma aż siedem tomów)  to znaczy to, że nie obawia się, że zabraknie mu pomysłów na kolejne sześć. Mam taką nadzieję! :D
Poza tym, nie jestem pewna gdzie o tym wspomnieć, bo trochę podchodzi to pod fabułę, trochę pod styl autora, a nawet jeśli się uprzeć to pod oprawę graficzną. Mówię tu o wplataniu do, zazwyczaj, wypowiedzi bohaterów słów z języka elfickiego, krasnoludzkiego lub pradawnej mowy. Mimo, że przedłuża to czas czytania, to naprawdę fajny pomysł i bardzo lubiłam z ciekawością szukać znaczenia danego zdania czy zaklęcia.
PS Znacie więcej takich książek? :) 
Ocena: 5/5

Bohaterowie
No kurcze, powtarzam się, ale dobrze wykreowani, typowi dla pozycji fantasy. Sam Eragon jest idealnym przykładem fantastycznej postaci. Skrzywdzony, razem z mentorem (tak, z długą brodą) wyrusza w daleką podróż po drodze ucząc się fechtunku i magii. 
No i jest ta jego ciapowatość. Nie będę nawet próbować szacować ile razy Saphira przybywała w ostatnim momencie. Co naprawdę fajne, ten wątek jego nieudolności jest zauważony i delikatnie podkreślony przez...pewną osobę, dzięki której sam Eragon to zauważa.
Tylko że przed osądem trzeba się zastanowić - chłopak, które szesnaście lat swojego życia spełnił na farmie i polowaniu, nie oddalając się zbytnio od rodzinnej wioski? Można mu chyba wybaczyć. Chyba.
I kolejna rzecz, która przez jednych zostanie odebrana jako plus, przez drugich jako minus. Nie dość, że bohaterów jest naprawdę mało, to poza paroma (nawet nie chcę mówić iloma, bo samo to mogłoby być spoilerem :D ) pozostali pojawiają się naprawdę rzadko. Czy to wada? 
Ocena: 4.5/5

Styl pisania
Nie wspomniałam o tym wcześniej, bo chciałam Wam zrobić niespodziankę. Uwaga, BUM, niespodzianka: w chwili pisania Eragona Paolini miał... piętnaście lat!
Kurczę, samo to mogłoby usprawiedliwić wszystkie niedociągnięcia. Sama wiem, jak ciężko jest się zebrać w sobie i skleić coś sensownego (co nie jest rozprawką) w takim wieku, więc naprawdę, naprawdę podziwiam. Tym ciężej jest mi odjąć punkty za coś, z czym chyba nie spotkałam się nigdzie indziej.
Ulubione zdanie mojej polonistki w  podstawówce? Pamiętajcie, żeby nie zmieniać czasów! A co, naprawdę często, robi narrator? Zmienia czasy!
Okej, kiedy mamy jakiś fragment, np.
...Eragon nie był pewien co zrobić. Naprawdę chciałbym tam pojechać, pomyślał, wtedy (chyba, bo do idealnego ogarniania zasad pisownii jest mi naprawdę daleko) jest okej. Ale Paolini niewybaczalnie (hohoho, jakie mocne słowa) często zapominał dodać tego magicznego słówka "pomyślał", "stwierdził", "doszedł do wniosku", "zastanawiał się" itp. No kurcze, tak szczerze, spotkaliście się kiedyś z czymś takim? :D
Ocena: 4/5

Okładka
Chcialabym dać wyższą ocenę, ale ta okładka jest naprawdę przeciętna. Trochę szkoda mi odejmować punkty za takie coś, bo Eragon to naprawdę dobra książka, ale wiem, jak ważną rolę w zachęceniu czytelnika pełni właśnie oprawa graficzna.
Sama kolorystyka jest nawet okej, ale całość przywodzi na myśl słabą pozycję o której nikt nie wie, a autor bardzo chcę się wybić. A szkoda :/
Ocena: 3/5

OCENA KOŃCOWA: 16.5/20        
PODUMOWANIE: "Eragon" Christophera Paolini' ego to naprawdę dobra, przemyślana i pełna akcja powieść fantastyczna, która powinna bez większego problemu zadowolić wszystkich wielbicieli tego gatunku. Główny bohater i jego smok są oczywiście wykreowani dobrze, niestety nieco gorzej z pozostałymi -  choć muszę przyznać, że podczas czytania prawie w ogóle tego nie zauważamy. Mamy nadprzyrodzone istoty, obowiązkową bitwę na miecze, łuki i magię - słowem jest wszystko, czego możemy oczekiwać sięgając po fantasy. Bardzo polecam ^^
~~
Jakoś zwykle o tym nie wspominam, ale na podstawie Eragona, jak już może wiecie, powstał film. Oglądałam go wczoraj i choć filmweb podsuwa nam naprawdę sporą ilość różnic między książką a jej adaptacją, to według mnie jest dobrze zrobiony i warty zapoznania się z nim. Aha, ale pamiętajcie, żeby po obejrzeniu go nie sugerować się zbyt mocno wyglądem postaci - nawet bez pomocy internetu zauważyłam, jak bardzo są one zmienione :D