11/06/2015

Która okładka TAG




Witam wszystkim w tym pięknym, bo piątkowym dniu. Jako że wena chwilowo się zablokowała, a naszła mnie ogromna ochota na pisanie, postanowiłam napisać Tag. Napisać i przy okazji go stworzyć :)

O co będzie w nim chodzić? 
1.Dodam parę książek, które mają dwie okładki. Oczywiście trzeba będzie wybrać, którą się woli, a na dodatek odpowiedzieć jeszcze na jedno pytanie typowo książkowe.
2.Na początku będę wstawiać okładkę starszą, a dopiero obok nowszą. 

3. Ja nie będę tego robiła i Wam też to polecam-nie wstawiam tytułu książki jako odpowiedź na pytanie, przy którym jest okładka tej lektury (troszkę chaotyczne, ale za chwilę lepiej zrozumiecie :D )
4. Wiem, że zwykle zagraniczne okładki są inne niż polskie, ale w tym Tagu chodzi o wybranie tylko tych od nas.

Zapraszam! :)



1.Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu, czyli Twoja ulubiona część wprowadzająca jakiejś serii.
    czy     ?
Oczywiście, najtrudniejsze pytanie na sam początek. Dlaczego nie.
Co do części pierwszej-którą okładkę wolę. Gdybym patrzyła tylko powierzchownie, wybrałabym nową, przez kolorystykę i oczywiście postać Willa na okładce (gdzie widzimy jego twarz). 
Mimo to wybieram opcję pierwszą-to ona wprowadziła mnie w świat Zwiadowców, to ona stoi na mojej półce od paru lat. To ona na zawsze będzie kojarzyła mi się z tą serią.
A co do pytania drugiego... Już podczas tworzenia go wiedziałam, że właśnie zafundowałam sobie dobrych pare(naście?) minut rozmyślań.Odpowiedź, tak naprawdę dodana nieco metodą losowania, brzmi "Harry Potter". "Kamień Filozoficzny" sam w sobie był świetną książką, a jako wprowadzenie do serii sprawdził się idealnie.

2. Igrzyska Śmierci, czyli Twoja ulubiona książka lub seria dziejąca się w przyszłości.
czy ?
W tym przypadku nie miałam nawet najmniejszego problemu z wyborem. Definitywnie i bezkonkurencyjnie lepsza jest okładka nowa (głębszy opis tutaj :D). Pierwsza wersja swoim łagodnym, dziecinnie błękitnym tłem niezbyt zachęca, nie mówiąc już o oddawaniu ducha ostatniego tomu trylogii.
A jeżeli chodzi o "okładkowe pytanie"... Tutaj wybiorę "Rywalki", o których większość z Was pewnie już słyszała. Historia opowiada o Amy żyjącej w świecie po czterech wojnach światowych. Główna bohaterka zostaje wybrana do Eliminacji, gdzie ma konkurować o rękę i serce księcia, Maxona. America zostawiła jednak w domu prawdziwą miłość, a Maxon wydaję się być samolubnym sztywniakiem. Czy dziewczyna da radę go pokochać?
Wybrałam akurat te książki za ich humor, tematykę (która spodobała mi się, chociaż byłam co do niej mocno nieprzekonana) i nieprzerysowane, genialne postacie :D

3. 7 razy dziś, czyli książka skłaniająca do myślenia
  czy ?
Ciężka decyzja... Książkę pani Oliver przeczytałam pod okładką pierwszą, ale pod względem graficznym bardziej mi się podoba ta druga.
Ale, w przeciwieństwie do "Zwiadowców" z tą książką nie czuję się jakoś bardzo mocno związana, więc bez większych wyrzutów sumienia wybieram okładkę nową. Fajna kolorystyka i ogólnie pomysł od razu przyciąga wzrok ;)
A książka skłaniająca do myślenia..."Dawca" Lois Lowry, którego serdecznie Wam polecam. Mnie nauczył doceniać to, co mam, ale nie w sensie materialnym. Chodzi mi o uczucia, kolory i wspomnienia. Te dobre i złe.

4.Harry Potter i kamień filozoficzny, czyli książka lub seria, którą powinni znać wszyscy.
 czy?
Hm...To jedno z trudniejszych pytań. Pierwsza okładka, przyznaję, jest troszkę dziecinna. A druga bardzo ładna, ale nie do końca oddaje ducha książki J.K.Rowling. Ba, niemal w ogóle, można powiedzieć.
Chyba więc jednak lepszym rozwiązaniem będzie wybranie starszej wersji, na której zapewne wychowało się większość obecnych Potterhead (fanów Harry'ego).
A jeśli chodzi o "absolutne must have dla wszystkich" zastanawiałam się nad paroma książkami. Po dłuższym rozmyślaniu (to chyba Tag przy którym namyślę się nawięcej) wybrałam "Opowieści z Narni" Lewisa. Wielki skrót: czwórka rodzeństwa dostaje się do zaczarowanej Narnii pewnej chodzących drzew, rozmawiających zwierząt, przecudnej miejsc, ale też oczywiście także zła. Według prastarej przepowiedni tylko "dwóch synów Adama i dwie córki Ewy" mogą pokonać stuletnie zło panujące w Narni.
Ta książka ma to coś, ten urok, tą magię i tą mądrość. To takie jedne z książek które musisz przeczytać przed śmiercią (filmy też możesz obejrzeć, bo są naprawdę świetne). 

5. Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Złodziej pioruna, czyli ulubiona książka, gdzie bohater nie jest zwyczajnym człowiekiem*
(* przez "zwyczajnym człowiekiem" rozumiem zwierzę, roślinę itp., lub istotę ponadnaturalną, taką jak bogowie, potwory ,czarodzieje itp.)
czy?

Zacznę od tego, że wiem, że powszechnie film w rozumieniu jako film na podstawie książki, delikatnie mówiąc, nie przyjął się wśród Demigods dobrze. Mimo to, mimo tego, że swoją przygodę z Percym zaczęłam z okładką pierwszą, wybieram tę nowszą. Tak, ta starsza ma swój urok, lecz mimo to bardziej trafia do mnie ta z Loganem Lermanem. Czy dlatego, że uwielbiam Logana? Może... 
A co do drugiej części zadania- wybieram "Misję na czterech łapach", która jest naprawdę świetna. W skrócie, jest to historia psa, który po krótkim i nieszczęśliwym życiu odradza się ponownie. Gdy znów nadchodzi jego czas, żegna się z ukochanym chłopcem, z którym spędził najszczęśliwszy czas swoich żyć. Jednak znów pojawia się na tym świecie...W końcu Bailey rozumie, że nie dokończył swojej misji tu, na Ziemi, związanej z pewnym chłopcem, którego kochał ponad życie...
Narratorem i głównym bohaterem jest uroczy, dzielny, odważny, inteligentny i ogólnie idealny pies Bailey. Jeśli lubicie, macie, chcecie mieć lub mieliście psa-zdecydowanie powinniście przeczytać "Misję na czterech łapach"
6.Gwiazd naszych wina, czyli ulubiona książka, której głównym wątkiem jest miłość
 czy?
 Tutaj zacznę od okładki nowszej. Bardzo mi się podoba-zarówno czcionka, jak i postacie. Filmowi Hazel i Gus idealnie pasują do swoich książkowych odpowiedników...
...a jednak to ta starsza okładka, z którą miałam do czynienia jedynie w internecie na zdjęciach, podoba mi się bardziej. I to o wiele. Piękno, prostota i miłość-to wszystko z łatwością wyraża pierwotny wzór światowego bestsellera. Zakochałam się w tej okładce <3
Hm...Nie czytam zbyt wielu książek w których głównym wątkiem jest miłość, ale mam nadzieję, że do tego pytania będzie pasowała "Hopeless". Wydaje mi się, że głównym wątkiem są tu Sky i Holder, a dopiero potem przeszłość i sekter głównej bohaterki. Dobra, najważniejsze, że wspomniani wyżej bohaterowie tworzą świetną parę i idealnie pasują do tego pytania :)
7. Akademia pana Kleksa, czyli Twoja ulubiona książka z dzieciństwa
 czy?
(jedne z wieeelu okładek)
Wybrałam te dwie, bo z nich chyba najciężej mi wybrać. Pierwsza z nich (nie wiem, która była nowsza, nigdzie nie mogę tego znaleźć ;-;) bardziej zachęca, ale druga...idealnie oddaje ducha powieści. Jednak, rozwiązując podobne problemy wybierałam te, które lepiej pasują mi do treści, więc teraz też tak zrobię. Druga okładka jest także bardziej dziecinna, ale przez to lekka i zabawna.
I książka z dzieciństwa. Zawsze nad takimi pytaniami, jak pewnie mogliście już zauważyć, waham się nad "Pafnucym" i "Dzielnym Despero". A ponieważ to mój Tag, mogę leciutko nagiąć zasady i wybrać obie, prawda? No, nieważne, mam nadzieję, że tak. :D
~~
No i koniec. Powiem Wam, że wymyślanie Tagu to super zabawa ale i ciężka robota :D
Nie nominuję nikogo, ponieważ nie wiem, kto z Was ile takich książęk czytał. Oczywiście, jeśli ktoś chciałby wykonać Tag u siebie-zapraszam :)
A ja się z Wami żegnam i bięgnę czytać <3

11/04/2015

(#10) "Akademia Dobra i Zła" S. Chainanin






Do tej książki przekonała mnie pozytywna recenzja na jednym z blogów o tematyce książkowej. Poza tym-może nie, jak zwykle, ciekawy opis-ale krótka notka o autorze, który napisał pracę maturalną na temat właśnie baśni. Uznałam, że ktoś tak utalentowany, pomysłowy i zdecydowanie oryginalny po prostu musi napisać coś fajnego. Miałam rację?



Miasteczko w Głębi Puszczy. Co cztery lata tajemniczy Dyrektor Akademii porywa dwójkę dzieci w wieku od dwunastu do szesnastu lat. Jedno z nich jest dobre, piękne, odważne i szlachetne. To przyszły uczeń Akademii Dobra, gdzie chłopcy (książęta) i dziewczyny (księżniczki) uczą się języka zwierząt, pielęgnacji urody i życia Zawsze Długo i Szczęśliwie-dlatego nazywa się ich Zawszanami.

Natomiast drugie dziecko z pary cechuje się brzydotą, złem, chamstwem i brakiem wychowania-to idealny kandydat do Akademii Zła, której wychowankowie uczą się uroków, pomiatania sługusami i czarnej magii. „Nigdy szczęśliwie”-taką regułę wyznają Nigdziarze.

W tym roku dwunastoletnia Sofia jest pewna, że zostanie wybrana. Do Akademii Dobra, oczywiście. Natomiast jej najbliższa i jedyna przyjaciólka, Agata, pogodziła się już z myślą nauki w Akademii Zła.

Jednak w Dzień Porwania wszystko się komplikuje. Dlaczego słodka, śliczna i niewinna Sofia trafia do Akademii Zła? A ubrana w czarne łachmany, zgryźliwa Agata ląduje w Szkole Dobra?

W pierwszym momencie obie dziewczynki, a także wychowankowie ich szkół, uważają to wszystko jest po prostu ogromną pomyłką Dyrektora. Lecz z biegem wydarzeń nasuwa się pytanie: a może to wszystko, aby pokazać, jakie naprawdę są Sofia i Agata? Czy dziewczynki pogodzą się z myślą odgrywania ról zupełnie innych niż od zawsze myślały?



Fabuła

Dzięki tej książce patrzymy z zupełnie innego punktu widzenia na baśnie. Szkoła, w której uczył się Kopciuszek czy Jaś Fasola...Akademia, w której studiowała Zła Macocha znana z „Królewny Śnieżki”...Mamy dwie tajemnicze, niebanalne, dosłownie Baśniowe szkoły. Mamy Nigdziarzy i Zawszanów, którzy mocno się wzajemnie nienawidzą. I mamy tajemniczą historię obu placówek...

Autor ukazał nam zupełnie nowe oblicze baśni, skłonił do zadania sobie pytania: „dlaczego to dobro zawsze wygrywa?”. Ukazał nam odpowiedzi do pytań, których nawet nie zadaliśmy, o których nigdy nie myśleliśmy.

Narratorem jest osoba trzecia, opowiadająca w czasie przeszłym historię raz Agaty, raz Sofii. Obie dziewczynki przeżywają różne przygody w swoich szkołach, starają się zdać (i przeżyć). Ponieważ, jak głosi legenda, jedynym sposobem na opuszczenie baśni jest jej przeżycie...

Niektórzy pomyślą teraz: „Co to za bajka dla dzieci i dlaczego mam to czytać?” I tutaj nie mogłabym się z Wami zgodzić. Dzieciom zostawmy radosną wersję bajek, gdzie Piękne księżniczki i Dobrzy książęta żyją długo i szczęśliwie. Gdzie zło jak zwykle zostaje pokonane.

A my poznajmy prawdę, która tak kolorowa już nie jest...

Ogromny plus za pomysł! To połączenie idealnych bajek z twardą rzeczywistością! Czegoś takiego jeszcze chyba nie czytaliście :)

I ostrzegam: zakończenie o ile zwala z nóg, o tyle jest conajmniej...oryginalne, by nie uznać dziwne :D.

Ocena: 5/5



Bohaterowie

Więc tak. Mamy tutaj bohaterów bezsprzecznie dobrych (ze szkoły Dobra, oczywiście) czy bezkonkurencyjnie złych(uczących  się w Szkole Zła, naturalnie). Mamy też postacie takie jak właśnie Sofia i Agata. Zmienne, wykazujące się, w zależności od sytuacji, dobrem, złem, szczerością i kłamstwem, miłością i obrzydzeniem. Nie jesteśmy co do nich pewni do niemalże ostatnich stron.

Mimo, że na początku to Sofia była „tą dobrą”,a jej przyjaciółka „tą złą”, ja od zawsze bardziej lubiłam Agatę, mimo że nie przepadam za ciemnymi charakterami. Sofia od samego początku wydała mi się bardzo sztuczna i nienaturalna. No bo kto czyni dobro tylko po to, aby mieć więcej dobrych uczynków od innych i łatwiej dostać się do Akademii? Czy Dobro nie jest bezinteresowne?

Natomiast druga z dziewczynek, owszem, była czasem chamska, ale zawsze szczera i prawdziwa.

Nie wiem, czy autorowi chodziło o wykreowanie Sofii na taką, jaka była, czy stało się to przypadkiem, ale z miejsca ją znienawidziłam. Duży plus? Jak się wydaje-nie, ale mimo to moje odczucia do niej, negatywne oczywiście, są bardzo silne. A czy nie o to chodzi podczas czytania?

Ocena: 4/5



Styl autora

Tutaj, jak to w baśniach bywa, raczej nie idealnie łatwy, przyjemny i przystępny. Mam nadzieję, że autor właśnie o tym myślał, pisząc „Akademię dobra i zła”, ale w jego powieści zdecydowanie bardziej pasowałby mi...no nie wiem, przynajmniej lżejszy styl niż ten, który zastosował Chainani. Okej, rozumiem, chciał sprawić, by ta książka nie była czystym fantasy, ale baśnią, i ten pomysł był świetny, ale styl pisania zostawiłabym w spokoju.

Ocena: 3/5



Okładka

Piękna, baśniowa, idealnie wpasowana. Czcionka-piękna, baśniowa, idealnie wpasowana.

Rysunki-piękne, baśniowe, idealnie wpasowane. No,ale przecież tę książkę wydało moje ukochane wydawnictwo Jaguar, więc czego mogłam się spodziewać? :)

Ocena: 5/5


OCENA KOŃCOWA: 17/20

PODSUMOWANIE: „Akademia dobra i zła” Somana Chainanina to baśniowo-przygodowa powieść fantasy, na pierwszy rzut oka przeznaczona dla młodszych czytelników, ale zaintrygująca także starszych odbiorców. Uważajcie: po tej lekturze podczas czytania jakiekolwiek baśni będziecie mieć w tle tę książkę!

11/02/2015

5 książek, które... [3]

Tak, wiem. Jest poniedziałek. Tak, wiem, nie dodałam nic przez cały tydzień. Nie wiem jak u Was, ale u mnie strasznie szybko i zanim się obejrzałam, już był następny tydzień. Ale teraz na to naprawiam i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać częstotliwość postów (2 tygodniowo) :)

No,a teraz już nie przedłużam i zapraszam na kolejne "5 książek, które...". Tym razem postanowiłam spojrzeć na powieści nieco powierzchownie i oto przed Wami...

5 książek, które oczarowały mnie swoją okłądką.
(oczywiście książki ułożone są od najładniejszej do najgorszej.
Aha, ten ranking nie ma nic wspólnego z tym, jaką książkę lubię.)


1. Merlin
Książka oczywiście jest świetna, ale teraz skupię się na okładce. Ostrzegam też, że nigdy nie umiałam idealnie opisywać obrazów (Pani od polskiego wie, o czym mówię), ale się postaram :D
Uwielbiam wszystkie okładki tej serii, ale pierwsza z nich jest najmagiczniejsza i najpiękniejsza (dla zainteresowanych, reszta jest tu, tu, tu i tutaj  naprawdę warto zajrzeć :) )
No, więc zaczynając od góry. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się miecz i światło wplątane w imię Merlina. Od razu dodaje to magii i tajemniczości.
Następnie, "Księga 1". To brzmi dużo lepiej niż "Tom 1" czy "Część pierwsza", prawda? Może nie zawsze, ale tu zdecydowanie tak.
Teraz skupiamy się na postaci chłopaka. Możliwe, że tak wyglądał Merlin w I księdze (to tak magicznie brzmi! To znaczy: "w pierwszej księdze"). Podoba mi się to, że jest on skryty nieco w cieniu. Nasz zwrok najbardziej skupia kawałek drewna (?) związanego niebieską (dzięki czemu pięknie zlewającą się z tłem) wstążką. No sami powiedzcie, czy w tym nie czuć jakiejś tajemnicy? Sekretu?
Powoli kończąc, przyglądamy się drzewu. Niby zwykła roślina, a jednak tak mroczna i tajemnicza (ile razy w tym tekście użyłam słowa "tajemnica"?). 
Aha, nie wspomniałam o czcionce. Każda-tytuł tomu, całej serii, autora i recezji jest idealna.
I na owej recenzji kończąc, idealnie opisuje przygody młodego czarodzieja, a tych, którzy wahają nad kupnem "Merlin: Nieznane lata"-skutecznie zachęca.



2. Zwiadowcy
Czy są to idealnie, nie wiadomo jak przepiękne okładki? Może nie (chociaż dla mnie są). Ale to Zwiadowcy!
Jako że wszystkie tomy mają punkty wspólne, opiszę razem całą sagę.
Okej, zaczniemy od góry. Jest tam umieszczona krótka notka, która zaciekawia, opisuje i dodaje tego czegoś okładce.
Potem, tło. Wszędzie są to żywe, intensywne kolory, a nie jakieś mdłe i wyblakłe plamy (jak to gdzieniegdzie bywa). Dalej, postać zwiadowcy. Kocham to, że nie widzimy jej twarzy. To znaczy super by było wiedzieć, jak kto wygląda-ale od tego są przecież nowe okładki, prawda? A ja kocham tę tajemniczość tych okrytych cieniem i płaszczem postaci.
Kolejny wieelki plus to pojawiające się wszędzie trzy strzały. Są one nieodłącznym znakiem każdego tomu i każdego Zwiadowcy, więc co powiedzieć oprócz tego, że sa idealne?
Powoli kończymy, zbliżając się do tytułu. A raczej do czcionki, chociaż muszę wspomnieć, że nie mogę sobie wyobrazić, aby moja ukochana seria nazywała się jakkolwiek inaczej.
No, więc styl napisania tytułu jest oryginalny, jestem prawie pewna, że żadna inna książka nie ma takiej czcionki. Kolejny (który to już?) plus.
No i wspomnę jeszcze o realiźmie bijącym z tej okładki. Postacie nie są malowane, wyglądają, jakby ktoś nagle zrobił im zdjęcie. Ostatni plus za to.



3. Książę i Gwardzista
Książka jako książka dość przeciętna (choć nie mówię że zła). Ale okładka? No po prostu cudna! :D
Więc tak. Bardzo, baardzo fajnie, tak "nagle", ucięli twarz dziewczyny na okładce (nazwijmy ją Amy). Po drugie, zdjęcie idealnie pasuje do opisu Americi, co jest dla mnie bardzo ważne, bez względu jaki rodzaj czy gatunek obecnie czytam. No i Amy jest śliczna, a jej zielone oczy fajnie pasują do rudych włosów. Tak tylko wspomniałam ;)
Czcionka? Też fajna, ciekawa, bajkowa. Nie wiem jak dla Was, ale ja na plus daję też symbol korony nad tytułem.
No i kończąc na tle-które wygląda jak lód? Podrapane lustro?-które dodaje pewnej ostrości okładce. 



4. Kosogłos 
Skupię się na okładce filmowej, bo ta stara jest, nie ukrywając, mocno przeciętna.
Po pierwsze, opis. Taki krótki, ale oddający klimat książki. "W ciemności ogień płonie jeszcze jaśniej".
Po drugie, co najważniejsze, kosogłos. Genialny pomysł, aby z każdą okładką symboliczny ptak się zmieniał, podobnie jak Katniss i całe Panem.
No i ogień, oczywiście. Jak książka o "Girl on fire" może być bez ognia? Poza tym ogień na okładkach ładnie wygląda. Po prostu.
No i ta czcionka, z jaką nie spotkałam się w żadnej innej książce. Też na plus, oczywiście.
Aha, miałam kończyć, ale przypomniałam sobie o tle. Żadne inne-zdjęcie, kolor, napis,- nie pasowałoby tutaj jak po prostu czerń. Taka zwykła, groźna, tajemnicza czerń.


5. Obsydian
Zacznę od minusów, żeby mieć to za sobą.
Opis. Za długi. To znaczy ciekawy, ale za długi.
Uff, najgorsze za mną.
Dobra, to zacznijmy może od...tła. ITajemnicze, groźne, Deamonowe. W skrócie świetne :D
Ok, to teraz postacie.
Deamon Black oczywiście bardzo przystojny.
Bardzo podoba mi się przewijanie zieleni na tej okładce (kocham zielony). Oczy Deamona, chmury, w pewnym stopniu woda, tytuł...
Aha, jeszcze nie chwaliłam tytułu? Idealnesuperświetnegenialneperfekcyjne. Kocham kosmos i jakiekolwiek nawiązania do kosmosu i wszystkie zdjęcia kosmosu, więc poniekąd to dzięki oprawie graficznej przeczytałam "Obsydian" (i jego genialne kontynuacje).
No i to ostatnie zdanie. "Oni nie są tacy jak my...". Ciekawe, ale nie niezbędne.

~~
Tak więc oto udało mi sie zakończyć. Co sądzicie o opisanych przeze mnie okładkach? Podobają Wam się? Macie stworzone swoje listy ukochanych okładek? Piszcie :)
A ja się z Wami żegnam bo "Mechaniczna księżniczka" czeka! <3

10/24/2015

Albo albo TAG



Dzisiaj prezentuję Wam ‘albo albo Tag’, który ja poznałam dzięki Mai z „Jestem Maja.K”. W tym Tagu chodzi o wybranie jednej z dwóch kategorii książkowej. Tak więc zapraszam ;)



1. Wolisz czytać tylko trylogie czy tylko powieści jedno tomowe?

Przy tym pytaniu nie zastanawiałam się ani przez chwilę, od razu wybierając-tylko trylogie. Nie lubię, kiedy historia szybko się kończy, a jako że mam szczęście zwykle trafiać na interesujące mnie pozycje, jeden tom to byłoby po prostu za mało. Rozumiem, że niektórzy wolą przeczytać powieść jednotomową, a potem dopisać sobie w wyobraźni resztę (czasem też tak robię), ale to jednak nie to samo :) Przyznaję, są trylogie napisane po prostu na siłe, a każda kolejna część jest gorsza od poprzedniej, a człowiek żałuje, że przeczytał kolejne tomy. Mimo to zdecydowanie podpisuję się pod trylogiami. Ktoś jeszcze?



2.Wolisz czytać tylko autorki czy tylko autorów?

O kurczę, mam nadzieję, że nigdy nie będę zmuszona do czytania książek tylko autorów lub tylko autorek. Mimo, że moje większość moich ulubionych książek napisali autorzy, zdecydowanie częściej sięgam po lektury napisane przez kobiety. Streszczając, sprawa wygląda tak: moje ulubione książki zostały stworzone przez mężczyzn, ale większość genialnych książek napisały kobiety. Więc jeżeli już muszę, koniecznie i ostatecznie muszę wybrać, stawiam na autorki.



3.   Wolisz kupować książki tylko w Empiku czy na stronach internetowych?

Hm, jak już pisałam w poprzednim Tagu, ja nie kupuję książek. OK, rozumiem, że dla niektórych ludzi to nie zrozumiałe, ale takim typem człowieka jestem :D   Mimo to jeżeli już zdecydowałam się kupić książkę, to tylko w Empiku, osobiście. 
Jeśli chodzi o kupowanie książek przez internet, to zamówiłam tylko 2 książki (hm, tak szczerze to bardziej zrobiła to przyjaciółka, a ja oddałam jej pieniądze) (no dobra, jeszcze nie oddałam. Ale odddam).



4.  Wolisz, żeby wszystkie książki zostały zekranizowane czy przekształcone w serial?

Tutaj muszę zwrócić uwagę na słowo „wszystkie”, ponieważ zdecydowanie nie chciałabym ekranizacji każdej książki, jakiej przeczytam! Czasem lepiej, by lektura została po prostu lekturą.

Ale przechądząc do odpowiedzi na właściwe pytanie- zdecydowanie zekranizowane. Nigdy nie oglądałam seriali książkowych, typu „Pamiętniki Wampirów” czy „Grę o tron”, ale widziałam chyba wszystkie ekranizacje przeczytanych przeze mnie książek, np „Harry Potter”, „Igrzyska Śmierci” czy „Niezgodna”. Poza tym w zdecydowanej większości wolę obejrzeć film i „mieć to już za sobą”, niż czekać co tydzień, potem coś mi wypadnie, nie obejrzę odcinka, nie będe wiedziała o co chodzi... Podsumowując i streszczając: filmy.



5.  Wolisz czytać 5 stron dziennie czy 5 książek tygodniowo?

Błagam, nie wytrzymałabym czytając pięć stron dziennie! Książki, które czytam w około 3 dni, mają mniej więcej 300 stron. Czyli zamiast w 3 dni, przeczytałabym je w *tutaj nastąpiło długie liczenie i parę sprzecznych wyników* 60 dni! 2 miesiące! Przy jednej książce! Dramat!

Zdecydowanie wolę czytać 5 książek tygodniowo. Nikt nie powiedział, jakiej mają być długości, więc w razie potrzeby zawsze mogę przeczytać 5-stronową książkę dla dzieci :D



6.  Wolisz być profesjonalnym recenzjerem czy autorem?

Od kiedy tylko nauczyłam się czytać i pisać, od zawsze marzyłam, aby napisać książkę. Tematyka oczywiście wciąż się zmieniała: najpierw, jako 6-latka o księżniczce kucyków, potem jakieś fantasy o złotym kamieniu i wiedźmach... No, mało ważne, ale zdecydowanie wolałabym być profesjonalnym autorem. Oczywiście miło byłoby być cenionym recenzjerem, którego opinie pojawiają się na okładkach, a autorzy proszą o zrecenzjowanie ich książek, ale to jednak nie to samo... Najlepsze jest to, że mogę być tym autorem. Nie mówię, że od razu profesjonalnym, ale po wielu błędach i nauczkach... Kto wie? Nie jest to marzenie nie do spełnienia.



7.  Wolisz czytać dwadzieścia swoich ulubionych książek w kółko czy tylko nowe książki?

To chyba jasne i oczywiste, że, podobnie jak większość, wybieram drugą opcję. Z moich ulubionych książek tylko „Percy’ego” i „Zwiadowców” przeczytałam więcej niż raz. Gdybym robiła tak ze wszystkimi moim książkami...Błagam, życie stałoby się takie nudne!

Oczywiście cieszę się, że mam wybór, bo co jakiś czas wracam do tych najlepszych pozycji.



8.   Wolisz być bibliotekarką czy profesjonalnym sprzedawcą książek?

Szczerze, nie myślałam wcześniej o żadnej z tych prac.

Jako bibliotekarką mam więcej czasu wolnego i mniej pracy, co znaczy, że czas mogę przeznaczyć na czytanie. Niby ideał, ale już gorzej z zarobkami. Dlatego wybrałabym chyba być sprzedawcą, ponieważ tam też wszystko kręci się w wokół książek, a mamy szansę poznać więcej nowych osób, co jest dla mnie bardzo ważne.



9.   Wolisz czytać tylko ulubiony typ literatury czy wszystko poza ulubionym typem literatury?

Problem polega na tym, że to pytanie nie bardzo mnie dotyczy, ponieważ już czytam tylko ulubiony typ literatury (fantastyczno-przygodowe). To prawda, zdarza mi się czasami przeczytać jakiś romans czy obyczajówkę, ale zdarza się to tak rzadko, że bez większego problemu zrezygnowałabym z nich na rzecz dobrej, starej, prawdziwej przygodówki fantastycznej. Jednak, jak już wspominałam, cieszę się, że mogę czytać co i kiedy chcę.



10.  Wolisz czytać tylko książki fizyczne czy ebooki?

Na to pytanie też już odpowiadałam w poprzednim Tagu, razem z wytłumaczeniem i głębszym tekstem więc napiszę tylko: książki fizyczne. Nigdy, w całym życiu nie czytałam ebooka i jak na razie nie zamierzam.



I tutaj już Was żegnam, dziękując, że wytwaliście (jaką mam nadzieję) do końca. 
W życiu każdego recenzenta nadchodzi taki moment, że "wypada" kogoś nominować :) A więc ja prosiłabym o wykonanie tego Tagu Nurię Carax z Książkopatii  i Milenę z Łaciaty blog książkowy :) Powodzenia ;)




10/23/2015

"5 książek, które..." [2]

Niedawno pojawił się post "5 książek, które...pokochałam najbardziej". Teraz stwierdziłam, że czas na coś odwrotnego, czyli:
5 książek, które mnie zawiodły.
Pozycje są ponumerowane od tej najgorszej  (czyli tej, na której zawiodłam się najbardziej) do najlepszej .
*Aha, i chciałabym dodać jeszcze jedną rzecz: to, że na jakiejś książce się zawiodłam, nie zawsze znaczy, że mi się ona nie spodobała. Zresztą, wszystko wyjaśnię w opisie ;) * 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 1.Trylogia czasu 
 Krótki opis: historia opowiada o dziewczynie, która odkrywa, że potrafi przenosić się w czasie. Do tego dodajemy oczywiście złego bohatera, aroganckiego przystojnego chłopaka, na które towarzystko główna bohaterka jest skazana, i chociaż twierdzi, że go nienawidzi, marzy o nim nocami, mdłych bohaterów i dłużącą się akcję. A, i jeszcze, jak dla mnie, jeden z najsłabszych romansów, jakie czytałam. Jedynie końcówka III tomu (nie raz zastanawiałam się: jak ja tam dotarłam?) stanowiła niejakie zaskoczenie. Ale i tak, "Trylogia czasu" bardzo mnie zawiodła. A Gideon plus Gwendolyn? Kompletnie-nie-zaskoczenie, kompletnie-wyprane-z-emocji. Jak dla mnie, oczywiście. Przepraszam fanów :D
*Czy książka mimo tego podobała mi się? Średnio. Nie powiem, że nie, bo czytałam gorsze, ale liczyłam na coś zupełnie innego (lepszego)* 

 Wstawiam niepolską okładkę, bo jakoś bardziej do mnie przemawia, chociaż nasza też jest piękna.


2.Kosogłos
 Od razu uprzedzam: lubię Igrzyska Śmierci, Kosogłosa nawet też. Więc o co chodzi? O te ostatnie 150 stron. Akcja dłużyła się poprostu jak guma do żucia. Albo coś bardziej rozciągliwego, nie wiem. Niestety, stwierdziłam, że po prostu nie dam rady tego dokończyć (przeczytałam sam epilog). Wydaje mi się, że nie muszę tu się zbytnio rozpisywać o czym są "Igrzyska", bo większość z Was napewno gdzieś o tym słyszało.
*Czy książka mimo tego podobała mi się? Bardzo. Może nie uwielbiam, ale miło wspominam czas spędzony przy "Igrzyskach śmierci"*






3. Xanth     
   Wiem, pewnie mało kto słyszał, więc jeśli ktoś lubi nudne i dziecinne fantasy to odsyłam Was tutaj.
Cóż, powtarzam się, ale to, co przeczytaliście wyżej, to tylko moje zdanie, i to po połowie lektury pierwszego tomu.
Dlaczego więc "Xanth" nie znalazł się na pierwszym miejscu, skoro mam o nim taką opinię? Ponieważ niewiele od niego oczekiwałam. To znaczy miałam nadzieję, że mi się spodoba, ale nie czekałam na nią tak długo i niecierpliwie jak na dwie powyższe.

*Czy książka mimo tego podobała mi się? NIE. Jedno, wielkie, zdecydowane NIE*
 
4.Władcy pierścieni
Zdziwieni? Gdzieś już o tym pisałam, że kocham flim, ale odpadłam już po pierwszym tomie trylogii. Pomysł na fabułę, bohaterowie, miejsca, wszystkie piękne i wspaniałe (naprawdę, bo to brzmi trochę jak ironia :D ), ale styl pisania... Postawiłam sobie za punkt honoru spróbować jeszcze raz zabrać się do "Władców pierścieni", ale są oni na jednej z ostatnich pozycji mojej listy książek, które chcę przeczytać. A mam ich sporo. Naprawdę sporo. 
No, i pewnie spore znaczenie miały moje oczekiwania i miliardy dobrych opinii o tej książce. Jednak nie mogłam dać jej wyżej (w kategorii zawodzenia mnie [?]), bo widać, że Tolkien miał ogromny talent.
*Czy mimo tego książka podobała mi się? Bardzo! To dobra książka, naprawdę!*
  

5. Gwiazd naszych wina 
Ta książka znalazła się na ostatnim miejscu z prostego powodu-była genialna. John Green wykreował naprawdę cudnych bohaterów i spisał naprawdę cudną historię. No, więc logiczne jest pytanie "dlaczego ta książka znajduje się na tej liście?". Po prostu, oczekiwałam czegoś więcej, po tych wszystkich pozytywnych opiniach. Hm, może teraz troszkę przeczę temu, co napisałam przed chwilą, ale nie wylałam ani jeden łzy (nawet nie wiedziałam, gdzie miałam płakać. Może na tym, gdzie płaczą wszyscy? Wiecie, o co mi chodzi, prawda?), a historia Hazel i Gusa nie zostawiła za sobą żadnej nauki. Nie nauczyłam się dzięki niej korzystać z życia (co dała mi inna książka (patrz: tutaj, punkt 2).
*Czy mimo to książka podobała mi się? Oczywiście, nawet bardzo! Przeczytałam w jeden wieczór i chętnie sięgnełabym po kontynuację*
 (wstawię oryginalną okładkę, o której pewnie mało kto już pamięta :D )
~~
Oto moje "5 książek, które...mnie zawiodły". Przepraszam wszystkich fanów jakiejkolwiek wymienionej wyżej lektury :) 
Umiecie napisać swoją taką listę? Piszcie w komentarzach, a także jakie zdanie macie o mojej liście :)
 

10/17/2015

(#9) "Girl Online" Z. Sugg

"Girl online" skończyłam około 10 minut temu i od razu zabrałam się do pisania tej recenzji. Po internecie krążą opinie, że "każdy bloger znajdzie w Penny cząstkę siebie", dlatego jak najszybciej chciałam sięgnąć po pierwszą powieść amerykańskiej blogerki i youtuberki, Zoelli  Sugg. Zapraszam więc do poznania mojego zdania na temat powieści, o której teraz tak głośno (zwłaszcza, że wychodzi II tom!).


Główna bohaterka, Penny Porter, od roku pisze anonimowego bloga, na którym pod pseudonimem "Girl Online" dzieli się szczegółami i sekretami ze swojego życia codziennego. Mimo, że jej blog osiągnął ogromną popularność (w rok 1000 obserwatorów-czy to nie marzenie każdego z nas? :) ), ze znajomych Penny wie o nim tylko jej najlepszy przyjaciel.
Gdy podczas szkolnego przedstawienia dochodzi do naprawdę paskudnego incydentu, Penny wraz z rodzicami i przyjacielem udaje się do Nowego Jorku na okres świąteczny.
Tam dziewczyna poznaje Noaha, przystojnego gitarzystę, w którym powoli zaczyna się zakochiwać. Penn czuje, że odnalazła bratnią duszę, co też szczegółowo opisuje na blogu.

Jednak Noah ma pewien sekret. Sekret, przez który życie Penny przybierze naprawdę zły obrót. Czy dziewczyna będzie miała dość odwagi, by zmierzyć się z hejterami i Dawną-Najlepszą-Przyjaciółką-Która-Okazała-Się-Totalnym-Złem? I czy wybaczy Noahowi?

Fabuła
Świetna! Wiem, powinnam napisać coś ambitniejszego, albo przynajmniej poczekać chwilę zanim zabiorę się do pisania, ale, jak już wspominałam, "Girl Online" skończyłam ok. 10 minut temu, więc jestem mocno zakochana w tej książce. 
Bardzo spodobał mi się pomysł głównej bohaterki jako blogerki. Dziewczyna pisała naprawdę świetne posty, dzięki czemu książka nie była zwykłym romansem-obyczajówką. Dzięki fabule lektura uczy wiary w siebie, samoakceptacji, umiejętności pokonywania strachu i siły, by coś zmienić.Naprawdę, od tej książki nie da się oderwać! Nie wiem, jak to lepiej określić, więc po prostu dam maxa :D
Ocena: 5/5

Bohaterowie
Napisałabym, że to największy plus tej historii, ale to nieprawda, bo jest nim chyba wszystko ;D Zazwyczaj opisuję tylko głównych bohaterów, ale teraz muszę, no poprostu muszę wspomnieć o tych wszystkich, których pokochałam i znienawidziłam.
-> Penny: przeciętna w realnym świecie, będąca niemal inną osobą na blogu. Tylko tam, jak pisze, "nie musi udawać i może być sobą". Kocha robić zdjęcia i chce w przyszłości związać z tym swoją pracę. Jest wierna, uparta, przyjacielska i oddana. 
->Elliot: najlepszy przyjaciel Penny.Jest szczery, zabawny, nieprzerysowany i chodzącą encyklopedią. Wspomaga Penny niemal zawsze, często zrywając się o 6.30, by jej pomóc.
->Noah: chłopak, którego poznaje Penny w Nowym Jorku. Świetnie gra na gitarze, jest szczery, zabawny, uroczy i romantyczny. Widać, że bardzo zależy mu na Penny. 
->Rodzina Penny, czyli rodzice i starszy brat Tom: idealna, zabawna rodzinka
->Megan i Olle: od początku wiedziałam, że Penn i Ollie nie będą razem. Nie przewidziałam za to *sprawy_dotyczącej_Megan_której_nie_zdradzę*, za co duży plus :)
Napisałabym też o rodzinie Noaha, ale to byłby spoiler. Najlepiej odkryć to samemu.
No, mam nadzieję, że za bardzo się nie rozpisałam. Jeśli tak, to przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać :D
Ocena: 5/5

Styl autorki
No i tutaj posypią się kolejne plusy. Styl Zoe jest tak szczery, tak prawdziwy i tak zabawny, a posty Penny tak naturalne i motywujące, że...Hm, teraz powinnam dodać że "coś tam", ale jakoś nic mi nie pasuje. Nieważne. I znów daję max.
5/5

Okładka
Baardzo mi się podoba. Jedna z moich ulubionych okładek. Jak wnioskuję, są to zdjęcia Penny, co uznaję za super pomysł. Czcionka jest czytelna, zarówno na okładce, jak i postach Penny. 
Bardzo cieszę się też, że tłumacz nie zmienił tytułu. "Dziewczyna online" czy "Dziewczyna w internecie" brzmi, jak dla mnie, mniej zachęcająco.
Ocena:5/5

OCENA KOŃCOWA: 20/20
PODSUMOMWANIE: Jak już pewnie zdążyliście zauważyć, 20 punktów na 20 to u mnie rzadkość. Mam nadzieję, że poza świetną narracją, ciekawym pomysłem czy piękną okłądką będzie to dla Was kolejny atut zachęcający do sięgnięcia po "Girl Online" Zoelli (Zoe) Sugg.
(Autorka "Girl online" i jej książka)