Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 18/20. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 18/20. Pokaż wszystkie posty

1/20/2016

(#21?) "Skrzydła Nielota" L. von Degaaris

Możliwe zdziwienie znakiem zapytania, ale już wyjaśniam. Otóż autorka bloga "Skrzydła nielota", poprosiła mnie o napisanie recenzji na temat jej historii, na co bardzo chętnie się zgodziłam, gdyż, jak już może wiecie, uwielbiam historie fantastyczne. Niestety nie mam szczęścia do ciekawych blogów z wartymi przeczytania opowiadaniami (cóż, czasem dlatego, że piszą je osoby z widocznym brakiem talentu). Jak było ze "Skrzydłami nielota"? 


Głównym bohaterem i zarówno narratorem jest siedemnastolatek Kevin-z dość nieciekawą sytuacją rodzinną, ale poza tym niewyróżniający się niczym szczególnym wśród rówieśników. Takie też wiódł życie-jak każdy inny nastolatek-do dnia, w którym siostra jego jedynego najlepszego przyjaciela zostaje postrzelona, oskarżenia spadają na niego, a on sam przenosi się do dziwnej, fantastycznej krainy... W obliczu tego wydarzenia wszystkie inne problemy szybko zostają zetknięte na drugi plan. Jak ziemski nastolatek poradzi sobie w świecie, gdzie panują średniowieczne zwyczaje, ludzie mieszkańcy podzieleni są na dwie rasy (z czego każda dosłownie nie może znieść drugiej!) i-co najgorsze-wszędzie pojawia się wyjątkowo irytujący blondasek?

Fabuła
W "Skrzydłach nielota" mamy dość podobny schemat jak w innych książkach fantastycznych; nieludzkie stwory, średniowieczny klimat, a nawet wątek uczeń-mistrz. W naprawdę niewielkim stopniu  wpłynęło to jednak na zaskakiwalność szybko pędzącej akcji-  przyznaję bez bicia, że nie mogłam przewidzieć niemal żadnego wydarzenia czy uznać jakiejkolwiek przygody za nudną czy oklepaną. Gdybym miała określić fabułę jednym słowem, użyłabym "pomysłowość"-ciągle coś się dzieje, a czytelnik z chęcią śledzi kolejne wydarzenia-wesołe, smutne czy poważne. 
Tutaj chciałabym też rozwinąć wątek dwóch różnych ras. Nie powiem, za którą z nich odpowie się Kevin, gdyż byłby to za duży spoiler, ale pomysł tak dwóch, zupełnie sprzecznych grup postaci wyszedł autorce wprost świetnie. Przewijając kolejne strony, z niecierpliwością czekałam na kłótnie przedstawicieli tych dwóch narodów-Vanatów i Archerów. Uwielbiałam humor, który jest tam widocznie obecny :D
Ocena: 4.5/5

Bohaterowie
Do tej pory nie wiem, czy lubię głównego bohatera. Niby go rozumiałam-nagle znalazł się sam w obcym świecie, do tego mając w pamięci wydarzenia z dnia poprzedniego. Każdy był od niego inny, każdy był wrogi. Na początku czułam do niego naprawdę dużą sympatię-ale niestety musiał to zepsuć swoim wtykaniem nosa w zdecydowanie nie swoje sprawy. "O co chodzi? Powiedz!" "Dlaczego jesteś taki smutny? Przecież widzę, że coś się trapi." "Ooo, a co tam masz? Nie pozwalasz mi tego dotykać? Tym bardziej muszę to mieć!". Kevin najzwyczajniej w świecie nie potrafił uszanować cudzej własności. Oczywiście, na plus były inne cechy jego charakteru, takie jak pomysłowość, odwaga, humor czy nieustępliwość.
Dalej mamy Luara, wspomnianego przeze mnie "irytującego blondaska". Do niego też mam dość bardzo mieszane uczucia. Nie mogłam przymknąć oka na jego wady- zarozumiały podrywacz przekonany o swojej wyższości, to fakt. Ale w środku, niemal wbrew sobie, bardzo polubiłam go za nieustępliwość, humor i styl bycia.
W "Skrzydłach nielota" pojawia się dużo bohaterów pobocznych-jak dla mnie aż za dużo, przez co łatwo się pogubić. Akcja skupia się wokół Kevina i blondaska, a część pozostałych nie ma nawet wykreowanych zbyt dobrze charakterów, przez co nie możemy ich poznać.
Uwaga: Autorka nie skończyła jeszcze swojej historii, więc wszystko może się zmienić! :)
Ocena: 4/5

Styl pisania
Tutaj nie mam niemal żadnych uwag, Lauvinda pisze lekko, klimat jest typowo fantastyczny, a wątki zwykle sprawnie się łączą. Ogromnym plusem, którego nie opanowali jeszcze niektórzy "pełnoprawni" autorzy, jest umiejętność opisywania-miejsc, uczuć, przemyśleń. Autorka robi to naprawdę świetnie, nie nudzi, zaciekawia, a jej opisy są plastyczne i przejrzyste. Za to wielkie brawa! :)
Niestety muszę wspomnieć jeszcze o występujących tam błędach. Gdzieś zabrakło kropki, gdzieś pojawił się niepotrzebny przecinek, jeszcze indziej znalazłam powtórzenie...Sama jednak piszę i wiem, jak ciężko napisać chociażby stronę A4 bez błędu :D
Ocena:4.5/5

Oprawa graficzna
 Przecudnie przecudna-tak w skrócie. Kiedy tylko wchodzimy na bloga, jako pierwsze w oczy rzuca się cudowne, tajemnicze zdjęcie czarnowłosego mężczyzny z błękitnymi szkrzydłami. Do tego bardzo zastanawia nas jego poza i uczucia, która wyraża twarz- złość? Strach? Cierpienie?
Po drugie, spis rozdziałów jest w jednymi miejscu, ładny, przejrzysty i szybki w obsłudze. Dodatkowo, pod koniec każdego rozdziału zajdują się słowa "czytaj dalej...", które odsyłają nas do kolejnego.
Następnie, co jest OGROMNYM plusem i za co autorce należą się OGROMNE brawa jest samodzielne spisanie krótkiego słowniczka Archerów i Vanatów, a także narysowanie mapy, która jeszcze bardziej uplastycznia i urzeczywistnia czytaną przez nas historię.
Jeśli chodzi o czcionkę, czyli chyba najważniejszy punkt szaty graficznej, to zarówno ta zwykła, jak i tytułowa nie daje pretekstu do żadnych uwag :)
Ocena: 5/5

OCENA KOŃCOWA: 18/20
PODSUMOWANIE: "Skrzydła nielota" Luavindy von Degaaris to bardzo fantastyczna historia, pełna przygód i humoru. Mamy tutaj wyraźny kontrast między bohaterami, plastyczne opisy i zaskakującą akcję. Dlatego zapraszam wszystkich do zapoznania się z historią Kevina-bo warto. Jak już wspominałam, autorka nie skończyła jeszcze opowiadania (na razie przeczytać możemy 27 rozdziałów), więc najciekawsze przed nami! :)

~~ 
Dzień dobry wszystkim :D 
Po raz pierwszy recenzuję bloga-czy po raz ostatni, nie wiem-ale powiem Wam, że to zupełnie coś innego niż opisywanie książki papierowej. Polecam wszystkim bloggerom-fajna odskocznia i sposób na zdobycie doświadczenia :) 

1/13/2016

(#19) "Milcząca siostra" D.Chamberlain (ByH)

Na tą autorkę wpadłam przypadkiem, jej książki miałam pokochać tak jak książki Jodi Picoult. Poprosiłam o dowolny tytuł na święta-dostałam ''Milczącą siostrę'' i nie zawiodłam się.

Dwudziestopięcioletnia Riley MacPherson straciła wiele bliskich osób. Od śmierci jej matki minęło już kilka lat, a ojciec umarł zaledwie miesiąc temu. Pozostał jej tylko ukochany starszy brat Danny-weteran wojenny. Żyje on w odosobnieniu, w przyczepie. Nie oczekuje od nikogo pomocy, a dużo czasu spędza przed komputerem. Riley w momencie podziału majątku ojca, natrafia na nazwiska kilku osób, o których nie miała pojęcia, że miały bliskie kontakty z jej tatą. Lecz to tylko początek tajemnic jej rodziny, okazuje się, że zupełnie obce osoby wiedzą o niej więcej niż ona sama. Riley i Danny mieli starszą siostrę, niestety we wczesnej młodości popełniła ona samobójstwo z powodu depresji. Bynajmniej tak im wmawiano przez całe życie.

Fabuła
 O tej książce trudno jest opowiedzieć bez zaspoilerowania. Nawet opis na okładce zawiera moim zdaniem spoiler. Niestety muszę powiedzieć, że ta książka dla mnie była dość przewidywalna, oczywiście był element zaskoczenia i to dość duży, więc mogę to wybaczyć autorce. 
Akcja jest tutaj dość żwawa, główna bohaterka prawie cały czas się przemieszcza i poszukuje odpowiedzi na dręczące ją pytania. Nie nudziłam się przy tej lekturze. Liczyłam na łzy, w pewnym momencie nawet pojawiły się, ale nie w nadmiernej ilości. Pomysł na fabułę był bardzo ciekawy więc daję:
4,5/5


Bohaterowie
Było ich dosyć sporo, jednak ja skupię się na Riley.
Nie do końca ją polubiłam. Momentami denerwowały mnie jej opinie o rozmówcach. Gdy ja osobę z którą rozmawiała oceniałam jako miłą, ona mówiła, że jest dziwna. To były nieliczne sytuacje, które zmieniły moją ocenę tej bohaterki, ale może taki był zamysł autorki. Riley jest psychologiem, ale w tracie książki zmieniła pogląd na swoją pracę i udoskonaliła się w zawodzie. W książce nie brakuje pozytywnych postaci, jak i tych negatywnych, ale każda miała w sobie ''to coś'' i nie było ich ani za dużo ani za mało.
4/5

Styl pisania
Uważam, że Diane Chamberlain ma świetny styl pisania. Większość rozdziałów miało narrację pierwszoosobową, lecz w środku są przeplatane kilkoma rozdziałami pisanymi z narracji trzecioosobowej. Książkę czytało mi się lekko i szybko. Super dodatkiem, są na końcu książki "pytania do dyskusji" Jedyny mankament to fakt iż niektóre rzeczy były zdradzane wcześniej, a czytając czekałam kiedy odkryje to główna bohaterka. Dlatego zapieram 0,5 punkta i daję:
4.5/5

Okładka 
Idealna! Poprostu, tak zakochałam się w tym wydaniu, że nigdy nie napatrzę się na mój egzemplarz. Jest jeszcze jeden plus, że okładka jest przemiła w dotyku.
5/5
Ocena końcowa:
18/20

Podsumowanie:
"Milcząca siostra" Diane Chamberlain to bardzo przyjemna lektura. Czasu spędzonego przy niej nie żałuję, mimo iż ma kilka mankamentów. Miejscami dotyka tematów tabu, co mi się bardzo podoba w książkach. Polecam!
/H.
~~~~
Znowu coś napisałam :) mam nadzieję, że Wam się podoba. Trudno się pisało o tej książce, gdyż nie chciałam spoilerować. Będę tu czasami dodawała posty, ale to naprawde są rzadki przypadki, gdyż mam stanowczo za mało czasu, ale bardzo kibicuję autorce bloga. I gratuluję Poli ponad 1000 wyświetleń i przekroczonych 35 obserwatorów oraz ponad 40 postów.
Oby tak dalej !

11/13/2015

(#13) "Pomiędzy światami" J. Warman

To jedna z tych książęk, której nie przeczytałabym gdyby nie kaprys losu. "Pomiędzy światami" zobaczyłam w bibliotece a wypożyczyłam ją dzięki przyciągającej wzrok okładce i ciekawym opisie. 
Gdyby nie ten przypadek, nie spędziłabym dwóch wieczorów na odkrywaniu z zapartym tchem kolejnych sekretów przeszłości Elizabeth. I miałabym czego żałować.



Elisabeth Valcher. Idealna, piękna, popularna, zabawna, szczupła, wysportowana- w skrócie posiadająca cechy, o jakich każdy po cichu marzy.
W dzień swoich 18 urodzin Liz budzi się na statku, na którym świętowała wraz z piątką swoich najlepszych przyjaciół i ukochanym chłopakiem. Nie wie jeszcze, że to ten dzień zmieni ją na zawsze. Bowiem to w tym dniu znajdzie śliczną lecz martwą dziewczynę w wodzie. I to w tym dniu zrozumie, że to ona sama. Że znalazła się pomiędzy światami. Żywych i zmarłych. Że nie może odejść bo coś trzyma ją tu, na ziemi.
Liz nikt żywy nie widzi. Nie słyszy. Jednak, ciekawym zrządzeniem losu,nie jest sama...
Dziewczyna utraciła jednak wszystkie wspomnienia. Jak więc ma dowiedzieć się, jak, dlaczego i przez kogo została zamordowana? Elizabeth bowiem nie wierzy w "przypadki" lub "pomyłki".


Fabuła
Świetna, nie powiem. Prawda, wieje tu troszkę stereotypami (popularne osoby dręczą słabszych, niby idealna dziewczyna jednak z wieloma problemami, wielka miłość, znane dziewczyny muszą [!!!!!!] nakładać na siebie tonę makijażu i takie tam), co nieco mi przeszkadzało, ale poza tym, przynajmniej jeśli chodzi o fabułę, więcej minusów nie znalazłam. Mamy tutaj narkotyki, przemoc psyhiczną i fizyczną, alkohol, problemy z anoreksją, tajemnicę, śledztwo a nawet dwa morderstwa. Kto za tym stoi? Dlaczego? Czy te dwie sprawy można połączyć? Czy mordercą jest ktoś obcy? Albo może któryś z nas?
Autorka stworzyła świetną historię, gdzie razem z główną bohaterką rozwiązujemy każdą zagadkę, wiemy dokładnie tyle samo co ona. Książka, przynajmniej dla mnie, nie była w żadnym stopniu przewidywalna. Szczerzę mogę powiedzieć, że co średnio 3 strony dowiadywałam się czegoś nowego, istotnego do rozwiązania końcowej łamigłówki. Szkoda, że muszę odjąć za stereotypy, ale żadna książka (oprócz Zwiadowców i tych 20/20 na blogu :D ) nie jest idealna ;)
Ocena: 4.5/5

Bohaterowie
Zacznę od głównej bohatereki bo tak mi najłatwiej. Dziewczyna przechodzi tak przeogromną zmianę, że aż ciężko uwierzyć w taką możliwość, niestety mnie się to nie udało.
Kogo poznajemy na początku? Liz Valcher, idealną, pustą, płytką, powierzchną siedemnastolatkę, tak przekonaną o swojej genialności, że to aż bolało. 
"To nie mogło przydarzyć się mnie! Jestem Elisabeth Valcher". Tak, nie możesz umrzeć, bo jesteś, ekhem, "idealna" (z dużym naciskiem na cudzysłów).
Uważała też swoich przyjaciół za, cytuję "dobre dzieci", mimo że palili, pili alkochol, jeden z nich handlował narkotykami, poniżali młodszych...No, wzór dobra i miłości, prawda?
Szczęście dla autorki, że nieco poprawiła charakter dziewczyny, bo bez względu na ciekawość nie dałabym rady tej lektury dokończyć.
Potem, znajomi Liz. 
Nie będę opisywać każdego z osobna, bo możecie to uznać za spoiler, ale uważam ich za dobrych przyjaciół (nie dobrych ludzi, ale przyjaciół). Wszystko robili razem, wspierali się...
No i Alex. Chłopak, który, podobnie jak Elizabeth, utknął pomiędzy światami, który także musi rozwikłać tajemnicę swojej śmierci. Mimo, że na początku autorka dała nam obraz idealnego, skromnego chłopca, z biegiem kartek się zmieniał, zwykle na gorsze. Polubiłam go praktycznie tylko na ostatniej stronie z jego udziałem.
Mimo to bohaterowie wykreowani są nieźle. Ciekawie, nie mdło.
Ocena: 3.5/5 

Styl pisania
Nie wiem, gdzie powinnam  napisać to zdanie, więc "wcisnę" je tutaj--> nareszcie coś, co mogę śmiało polecić dla fanów książek młodzieżowych! Styl pisania jest, hm, "nastolatkowy" (?), ale nie banalny, czasem zabawny, miejscami śmiertelnie poważny, w zależności od sytuacji. Bardzo się cieszę, że pani Warman nie opisała przygód dziewczyny z narracji pierwszoosobowej, ponieważ znając myśli Liz, pewnie lubiłabym ją zdecydowanie mniej.
Ocena: 5/5

Okładka
Jak już wspominałam, to dzięki niej (po części) sięgnęłam po "Pomiędzy światami". Tajemnicza, baardzo ciekawy pomysł, fajnie dopracowana. Dziewczyna z okładki nie pasuje mi co prawda do moich wyobrażeń dotyczących Elisabeth, ale też jakoś bardzo mi nie przeszkadzała podczas czytania, więc przymknę oko ;) Niestety, okładka zagraniczna o nieebo ładniejsza, ale w sumie nie jest to wada polskiej oprawy wizualnej.
Ocena: 5/5

OCENA KOŃCOWA: 18/20
PODSUMOWANIE: "Pomiędzy światami" Jessici Warman to fascynująca, pełna sekretów książka, na długo zapadająca w pamięć i zapewniająca wiele dobrze spędzonego czasu. Mogę Wam zagwarantować, że przy tym nie da się nudzić! :)

11/07/2015

(#11)"Kosmos" T.Rożek

Gdzieś (na "5 książek, które...[3]) wspomniałam, że kocham wszystko-zdjęcie, pojęcię, lekcję czy tekst o kosmosie. Z tego powodu rok temu, na urodziny (które przypadają dzisiaj :D) dostałam wyżej wspomnianą książkę, a że była ona podarkiem urodzinowym, postanowiłam ją zrecenzjować.
Aha, wspomnę jeszcze, że autor jest znanym doktorem fizykii i  dziennikarzem, prowadzi także własny kanał na YouTubie (Nauka-to lubię). A teraz-zapraszam!
 


"Kosmos" jest zbiorem zadziwiających faktów, zabawnych tektów, ciekawych doświadczeń i trudnych pytań, na które odpowiedź autor podaje w zadziwiająco przystępny i zrozumiały. Mamy także ciekawostki czy nawet dialogi między bohaterami. I mimo, że nie jest to normalna książka, a pozycja naukowa, czyta się ją naprawdę łatwo.
Nie bardzo wiem, jak jeszcze mogę opisać "Kosmos", więc przejdźmy już do zakładki...

Bohaterowie
Główny bohater tej książki, to narrator, zapewne autor, opisujący i przybliżający nam piękno i niesamowitość kosmosu. Poza tym na kartach lektury przewijają się też dialogi dwóch osób, pytającego i wyjaśniającego. 
O bohaterach nie wiemy praktycznie nic. Jak się nazywają? Kim są? Ile mają lat? W pozycjach naukowych ciężko opisywać bohaterów, ale skoro już podjęłam się wyzwania recenzji, spróbuję podołać temu ciężkiemu zadaniu. 
Postacie są inteligentne, ciekawskie, szybko łączą fakty. Mają interesujące, czasem zabawne wypowiedzi. Ich teksty i pytania nie nudzą, a jedynie wzbudzają naszą ciekawością. Mimo to, autor mógłby przybliżyć nam ich bardziej. Słuchaliśmy ich, a jednak prawie nic o tych bohaterach nie wiemy.
Ocena: 4/5

Fabuła
I znowu schodki. Ale wybrnę :D
Fabuła opiera się tutaj na przekazywaniu faktów, informacji, ciekawostek. Ciężko powiedzieć, że akcja rośnie lub maleje- tutaj powiem, że jedne tematu były ciekawsze, inne mniej. Nie jest to oczywiście wina autora lub bohaterów. Jednak z ręką na sercu powiedzieć można, że niektóre rozdziały podobały mi się bardziej.
Mimo tego zrozumiałam dziesięć razy więcej niż z podręcznika od fizyki. I za to brawa ;)
Ocena: 4/5

Styl pisania   
Tutaj "wyjątkowo" nie mam żadnych zastrzeżeń. Jak już wspominałam-łatwy, przystępny, ale nie banalny, z lekką nutką naukowości i zaciekawiający. Widać, że osoba mówiąca zna się na rzeczy, a na napisaniu takiej ilości stron spędziła naprawdę wiele czasu! Tematy "Kosmosu" to 
1. Ta opowieść
2.Wszechświat
3.Galaktyka
4.Gwiazdy
5.Planety
6.Ziemia
7.Życie,
z czego każdy dział ma średnio 25 stron. A nie nudzi ani jedno zdanie. 
Ocena: 5/5

Okładka
Wow. Tak to można opisać.
Nie wiem, jakim cudem i jakim sposobem zdjęcia w tej książce są tak piękne, realistyczne i żywe. Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć, ile czasu zajęło przygotowanie "Kosmosu".
Dodatkowym, ale ogromnym plusem zawartości książki są proste doświadczenia, jakie każdy z nas może bez większych problemów wykonać w domu, a które przybliżają nam zasady i logikę Wrzechświata. Wszystkie takie doświadczenia są także, oprócz szczegółowego opisu, dokładnie narysowane, tak więc przy ich realizacji nie ma nawet najmniejszego problemu.

Ocena: 5/5

OCENA KOŃCOWA: 18/20
PODSUMOWANIE: "Kosmos" Tomasza Rożka to dzieło przybliżające sekretu kosmosu jak żadne inne. Przeznaczona zarówno dla młodszych jak i starszych czytelników nie zanudzi nikogo, a czytelnik po skończeniu jeszcze długo będzie oczarowany pięknymi zdjęciami, a dzięki stylowi pisania informacje pozostaną w jego głowie na długo.
~~
Uff, nawet nie wiecie, o ile ciężej od zwykłej powieści jest zrecenzjować książkę naukową! Mimo tego to fajna zabawa, coś nowego :) 
Miłej soboty!  
 

9/11/2015

(#2)"Spętani przez bogów" J.Angelini- po prostu inna wersja Percy'ego Jacksona?



Recenzja #2:
„Spętani przez bogów” Josephine Angelini
                           
Po przeczytaniu „Percy’ego Jacksona” moja miłość do mitologii greckiej jeszcze bardziej się powiększyła. Bardzo chciałam przeczytać coś podobnego do historii o przygodach syna Posejdona. Czy czytając „Spętanych przez bogów” udało mi się zrealizować mój zamiar? Nie całkowicie, ponieważ książki mocno się od siebie różnią, ale jestem pozytywnie zaskoczona jakością lektury.

Szesnastoletnia Helena od zawsze czuła się inna od reszty mieszkańców niewielkiej wyspy, na której mieszkała . Dziewczyna była szybsza. Silniejsza.
Jednak ukrywała to.
Gdy pewnego dnia na wyspę wprowadza się zamożna i tajemnicza rodzina Delosów, Helena od razu czuje do nich niechęć. Nie wie dlaczego sama wzmianka o nich budzi w niej gniew i nienawiść.
Na dodatek zaczynają ją dręczyć różne wizje. W nocy, podczas snu, wędruje po jałowej pustyni, samotna i spragniona. A w dzień widzi wszędzie trzy płaczące kobiety...
I wtedy spotyka Lucasa, najprzystoniejszego chłopaka, jakiego w życiu widziała. Jednak w takim momencie zwykłe dziewczyny próbują do niego zagadać, a nie zabić, i to na oczach całej szkoły...
Wkrótce Lucas odkrywa przed nią oszałamiającą prawdę o swojej rodzinie, ale także o niej samej. Kim jest Helena? Dlaczego od zawsze czuła się inna? I jakie jest jej przeznaczenie?

Fabuła
Nic dodać, nic ująć. Świetna. Tajemnicza. Pełna przygód, akcji, humoru i miłości. Niebanalna. Idealnie wpasowała się w mój gust czytelniczy. W książce prowadzona jest narracja trzecioosobowa w czasie przeszłym. Za to mogę dać duży plus, ponieważ czuję, że jeszcze mniej polubiłabym Helenę (ale o tym potem) gdybym znała każdą jej myśl.
Historia, jak już wcześniej wspomniałam, kręci się wokół mitologii greckiej: bogów, mitów i herosów. Tutaj jednak mitologia ukazana jest zupełnie inaczej niż w „Percym”: zero Obozów Półkrwi i kochających się półbogów. Kompletnie innymi postaciami są także bogowie. Miejscami przeszkadzało mi, że taki chociażby miły, ojcowski Posejdon, jakiego znałam z książek Riordana, ukazany został jako krwiożerczy potwór (mam nadzieję, że teraz nie zraziłam Was do tej ksiażki!), ale pod koniec uznałam, że nie tak tragicznie jest poznać inny punkt widzenia J
Ocena: 5/5

Bohaterowie
O bogowie, jak ja kocham Hektora.
No, po tym wstępie może dodam coś więcej, i bardziej to rozbuduję.
Co do głównej bohaterki, Helena może nie jest tragiczna, ale zdecydowanie jej nie pokochałam. Najbardziej denerwuje mnie jej „ nie muszę uczyć się walczyć. Ucieknę lub *tutaj nie spojleruję, chodzi mi o specjalną moc dziewczyny*. Pfff”. Niestety w swej inteligencji nie przewidziała, że wróg z łatwością może jej to udaremnić.
Co do Lucasa. Za każdym razem czytając recenzje i opinie o „Spętanych przez bogów”, w oczy rzucało mi się imię Lucas, najczęściej zaraz po „jak ja kocham...” „zakochałam się w...”. A dla mnie? Nie był nawet w połowie tak idealny jak Hektor. OK, nie był zły, bardzo go polubiłam, ale nie potrafiłam poczuć nic więcej.
Zwłaszcza po tym, co zrobił w drugim tomie. Niby to dla dobra Heleny, niby sam przez to cierpiał, ale nie potrafiłam mu tego wybaczyć.
Denerwowała mnie też ich niechęć do postaci Heleny Trojańskiej i Parysa, mimo, że on i Helena byli niemal tacy sami jak oni.
No i  Hektor.
Jak dla mnie, nawet nie będąc głównym bohaterem, był postacią najlepiej wykreowaną. Miał własny charakter, wiele zalet i parę wad, ale cechował się oryginalnością, jakiej nie mogłam dopatrzeć się w Lucasie (przypominał mi choćby Daemona z „Obsydianu”, Adama z „dodyku Julii”, Jace’a z „Darów Anioła” i tych wszystkich innych romantyków). OK, nie zakochałam się w Hektorze od pierwszego wejrzenia („pff, cham”-moja pierwsza myśl o nim), ale kiedy poznałam go lepiej, uznałam, że jest po prostu idealny. Sprytny, zabawny, odważny i inteligenty, waleczny, niełatwo go oszukać i nie poddaje się tak łatwo.
Teraz możecie uznać, że po prostu weszłam na Wikipedię, wpisałam „pozytywne cechy” i „kopiuj, wklej”, ale powyższe zdanie zawiera samą prawdę. Hektor po prostu taki jest ;)
Żałuję teraz, że książce, w której występuje Hektor, nie mogę dać 5/5, ale musiałam, po prostu musiałam odjąć te pół punkta za Helenę i Lucasa.
Ocena: 4/5

Styl pisania autorki
Różni autorzy mają różny styl. Niektórzy stopniowo wprowadzają nas w historię, nie śpieszą się z odrywaniem tajemnic. A Josephine Angelini? Dla niej taki pomysł okazał się chyba zbyt banalny, ponieważ pędzi z akcją tak, jakby bała się, że czytelnik zacznie się nudzić. U kogoś innego mogłoby mi to przeszkadzać, mogłabym się pogubić, ale na szczęście ta autorka nie zniechęciła mnie tak prędką akcją. Już od samego początku ciężko jest odłożyć książkę i zająć się czymś innym J
Ocena: 5/5

Okładka
Niestety pomysł nieukazania twarzy Heleny, który chyba miał reprezentować tajemniczość, nie przypadł mi do gustu. Postać dziewczyny kończy się tak...nagle. Jak już pisałam w recenzji „Łzy”( kliknij :) ), lubię wiedzieć, jak wyglądają bohaterowie. Mimo to nie mogę powiedzieć, że okładka jest brzydka. Po prostu nie pasuje mi idealnie.
Ocena: 4/5

OCENA KOŃCOWA: 18/20
PODSUMOWANIE „Spętani przez bogów”Josephine Angelini to zupełnie nowy rzut oka na grecką mitologię. Uważajcie, żebyście po przeczytaniu tej książki nie poszli do pani od historii twierdząc, że Wasze podręczniki kłamią ;) Wierzcie mi, ma się na to ochotę.
A lekturę naprawdę, naprawdę polecam przeczytać.
Choćby dla Hektora. :D