Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5 książek które.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5 książek które.... Pokaż wszystkie posty

9/23/2016

5 książek, które... [5]

W zakładce ze spisem "5 książek, które..." pisałam, że pewnie nie jest to koniec. I tak oto powstał namber fajf! Nie wiem czy jeszcze to lubicie (i pamiętacie? :')), więc możecie dać znać w komentarzach czy chcecie kontynuacje :)
Aha, i jeszcze jedna sprawa. Zauważyłam, że posty z tej serii nie cieszą się tak dużą popularnością jak recenzje, tagi czy inne posty okołoksiążkowe więc "5 książek, które..." nie liczą się jako obiecany post tygodniowo, to bardziej takie małe urozmaicenie :D
A teraz, już nie przedłużając...
5 książek, których polubiłam ekranizację prawie tak mocno/tak samo/a nawet bardziej od ich pierwowzórów
Uwaga, kolejność nie ma tu najmniejszego znaczenia.

 
1.Dawca (Dawca Pamięci)
Recenzję książki dodałam niedługo po przeczytaniu (KLIK-dla leniwych powiem, że BARDZOBARDZOBARDZOBARDZO mi się ona podobała, to moja 2 ulubiona książka ever).
Co do filmu-nie pamiętam już dokładnie, czy jest on jakoś bardzo zmieniony,le sądzę, że sens ogólny jest zachowany. 
Co raczej normalne, bez zastanowienia mogę stwierdzić, że bardziej podobała mi się książka, ale jej ekranizacja też ma w sobie to magiczne coś. Wzruszające sceny, zwłaszcza te ze wspomnieniami o utraconym świecie, po prostu BOSKA PRZECUDNA muzyka, no i ta końcówka... 
Ogólnie film polecam sam w sobie, a dla fanów pierwowzoru- pozycja obowiązkowe! 

 
  
2. Harry Potter
Taa, przynudzam, i pewnie kompletnie niepotrzebnie piszę tu jakiekolwiek wytłumaczenie, bo sam obrazek, który widzicie na dole, a nawet sam tytuł pewnie by wystarczył. Kocham Harry'ego Pottera- filmy oglądałam po kilka razy (zwykle w czasie wakacji na TVN, hehe), całą serię czytałam co prawda raz, ale moim Must Do Before Dead jest zrobienie to ponownie.

 

 3. Niekończąca się historia (Niekończąca się opowieść)
Bodajże w 4 klasie była to moja ulubiona książka (chyba nie poznałam jeszcze wtedy Zwiadowców, musicie mi wybaczyć ;) ). Pamiętam, że gdy na polskim mieliśmy opisać swojego idola wybrałam Michaela Ende, autora Niekończącej się historii, bo chciałam pisać tak cudnie jak on.
Co do filmu, to racze słabo go pamiętam, ale wiem, że mi się podobał. Do tego powstał naprawdę dawno temu, w 1984 (czyli ma już 32 lata), a efekty specjalne są naprawde dobrze wykonane. Czy jest to jakieś arcydzieło? Pewnie nie, ale dla kogoś, kto tak jak ja pokochał wersję książkową...rozumiecie o czym mówię, prawda? :D



4. Igrzyska Śmierci
Igrzyska jako filmy mają to do siebie, że idealnie, idealnie, no po prostu IDEALNIE oddają moje odczucia co do książek. Jak to jest zrobione? Nie mam pojęcia.
1 tom i 1 część pokochałam. No dobra, może to trochę za mocne słowo, ale naprawdę polubiłam
2 tom i 2 część były...okej. Przeczytałam, obejrzałam i fajnie, ale miałam lekkie wątpliwości czy sięgać po Kosogłosa
No i 3 tom i 3 część...Tak, książki nigdy nie skończyłam (ej, próbowałam dwa razy!), na 1 części filmu się wynudziłam, a na 2 w ogóle nie poszłam. I nie żałuję, bo podobno było nudno, a skoro nawet fani się nudzili, to ja chyba bym tam nie wytrzymała :D  



5. Niezgodna
I w końcu coś, do czego odnosi się ta ostatnia opcja, "pokochałam bardziej niż książkę". Serio, film oglądałam z 8 razy (czasem w domu, potem w kinie, potem na lekcji, jeszcze kilka razy u znajomych) i do tej pory mi się nie znudził. Aktorzy są według mnie bardzo dobrze dobrani, akcja jest, humor jest i co najważniejsze- jest też pomysł jak to wszystko zrobić, żeby widz nie mógł się oderwać.
Książkę przeczytałam raz i na tym skończyła się moja przygoda z papierową wersją Niezgodnej. Tak, nie skończyłam Zbuntowanej, porzuciłam ją gdzieś na początku, a też próbowałam 2 razy. Co do ekranizacji 2 tomu to też był dla mnie na tyle przeciętny, że na 3 się nie wybrałam (i ponownie nie żałuję :D) 
 

~~
Okej, to była moja lista :D Macie jakieś swoje? Próbowaliście kiedyś je stworzyć? Dajcie znać! :)

11/10/2015

5 książek które...[4] (#2byH.)

To znowu ja Hania! Dzisiaj przychodzę do Was z moim drugim postem. Nie pytałam o zgode na niego Poli, ale mam nadzieję, że się nie obrazi. Nie pisałam tu dość długo, ale nadal nie obiecuję większej częstotliwości, gdyż mam mało wolnego czasu, a jak już go mam więcej, to czytam.
Dzisiaj pora na :
5 książek, które stoją u mnie na półce.

1. " Ocal mnie od złego " Alloma Gilbert
Dla mnie była to kolejna książka niezbyt znanej autorki, lecz po zapoznaniu się z opisem coś się we mnie poruszyło, zapragnełam ją przeczytać. Książka jest oparta na faktach, opisuje przeżycia Allomy i jej traumatyczne dzieciństwo. Traktuje o przemocy nad dziećmi w rodzinie, która pozornie wygląda na idealną. Mega wstrząsająca książka, z całego serca ją polecam, ale mniej osobom bardzo wrażliwym, gdyż momentami jest ona brutalna.
2. " Zwiadowcy " John Flanagan
Książka własności Poli, którą już raz czytałam. Uważam, że jest bardzo dobra, lecz muszę ją sobie odświerzyć. Gdyby ktoś jeszcze nie zauważył to właścicielka tego bloga wielbi tą książkę i szczerze ją poleca.
3. "Dary Anioła" Casandra Clare
Aktualnie czytam drugi tom tej serii i już jestem jej fanką. Może na miano najlepszej seri jaką czytałam jeszcze nie zasługuje ( zobaczymy co będzie w dalszych częściach), ale jest ona przyjemną lekturą- w niektórych momentach zaskakującą, ale czasami przewidywalną. 
4. " Bez mojej zgody " Jodi Picoult
To napewno nie jest kolejna nudna książka o osobie chorej na raka, chociaż kupułam ją spontanicznie, jestem całkowicie zadowolona z mojego zakupu. To kolejna pozycja do walki o miano mojej ulubionej książki i jest napewno w TOP 3. Wzruszająca, to mogę powiedzieć napewno, wypłakałam przy tej lekturze mnóstwo łez; nieprzewidywalna, bynajmniej dla mnie  ( no gdyby nie mały spoiler od koleżanki :( ). Piszęc o tej książce musze jeszcze dodać, że film jest totalnym dnem jeżeli myśli się o przeczytaniu książki, większość rzeczy została zmieniona, tak jakby film opiarał się na innej powieści.
5. " PS Kocham Cię " Cecelia Ahern
Ta książka stoi na mojej półce, a dokładniej biurku, czeka na swoją kolej. Tak, jeszcze jej nie przeczytałam, ale oglądałam film i okazał się bardzo ciekawy, więc zakupiłam wydanie papierowe. Na razie mogę polecić tylko film, ale jak już przeczytam powieść to zrecenzuje ją na blogu. Nie wiem czego się spodziewać, Pola czytał już jedną książkę tej autorki(Love, Rosie) i jej się bardzo spodobała, więc zobacze jakie będą moje wrażenia po "PS Kocham Cię"

To bybyło tyle, dziękuje za przeczytanie. Chętnie poznam wasze opinie na temat tych książek. Mam nadzieję, że niedługo znowu coś napiszę, tym razem coś bardziej dopracowanego.

11/02/2015

5 książek, które... [3]

Tak, wiem. Jest poniedziałek. Tak, wiem, nie dodałam nic przez cały tydzień. Nie wiem jak u Was, ale u mnie strasznie szybko i zanim się obejrzałam, już był następny tydzień. Ale teraz na to naprawiam i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać częstotliwość postów (2 tygodniowo) :)

No,a teraz już nie przedłużam i zapraszam na kolejne "5 książek, które...". Tym razem postanowiłam spojrzeć na powieści nieco powierzchownie i oto przed Wami...

5 książek, które oczarowały mnie swoją okłądką.
(oczywiście książki ułożone są od najładniejszej do najgorszej.
Aha, ten ranking nie ma nic wspólnego z tym, jaką książkę lubię.)


1. Merlin
Książka oczywiście jest świetna, ale teraz skupię się na okładce. Ostrzegam też, że nigdy nie umiałam idealnie opisywać obrazów (Pani od polskiego wie, o czym mówię), ale się postaram :D
Uwielbiam wszystkie okładki tej serii, ale pierwsza z nich jest najmagiczniejsza i najpiękniejsza (dla zainteresowanych, reszta jest tu, tu, tu i tutaj  naprawdę warto zajrzeć :) )
No, więc zaczynając od góry. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się miecz i światło wplątane w imię Merlina. Od razu dodaje to magii i tajemniczości.
Następnie, "Księga 1". To brzmi dużo lepiej niż "Tom 1" czy "Część pierwsza", prawda? Może nie zawsze, ale tu zdecydowanie tak.
Teraz skupiamy się na postaci chłopaka. Możliwe, że tak wyglądał Merlin w I księdze (to tak magicznie brzmi! To znaczy: "w pierwszej księdze"). Podoba mi się to, że jest on skryty nieco w cieniu. Nasz zwrok najbardziej skupia kawałek drewna (?) związanego niebieską (dzięki czemu pięknie zlewającą się z tłem) wstążką. No sami powiedzcie, czy w tym nie czuć jakiejś tajemnicy? Sekretu?
Powoli kończąc, przyglądamy się drzewu. Niby zwykła roślina, a jednak tak mroczna i tajemnicza (ile razy w tym tekście użyłam słowa "tajemnica"?). 
Aha, nie wspomniałam o czcionce. Każda-tytuł tomu, całej serii, autora i recezji jest idealna.
I na owej recenzji kończąc, idealnie opisuje przygody młodego czarodzieja, a tych, którzy wahają nad kupnem "Merlin: Nieznane lata"-skutecznie zachęca.



2. Zwiadowcy
Czy są to idealnie, nie wiadomo jak przepiękne okładki? Może nie (chociaż dla mnie są). Ale to Zwiadowcy!
Jako że wszystkie tomy mają punkty wspólne, opiszę razem całą sagę.
Okej, zaczniemy od góry. Jest tam umieszczona krótka notka, która zaciekawia, opisuje i dodaje tego czegoś okładce.
Potem, tło. Wszędzie są to żywe, intensywne kolory, a nie jakieś mdłe i wyblakłe plamy (jak to gdzieniegdzie bywa). Dalej, postać zwiadowcy. Kocham to, że nie widzimy jej twarzy. To znaczy super by było wiedzieć, jak kto wygląda-ale od tego są przecież nowe okładki, prawda? A ja kocham tę tajemniczość tych okrytych cieniem i płaszczem postaci.
Kolejny wieelki plus to pojawiające się wszędzie trzy strzały. Są one nieodłącznym znakiem każdego tomu i każdego Zwiadowcy, więc co powiedzieć oprócz tego, że sa idealne?
Powoli kończymy, zbliżając się do tytułu. A raczej do czcionki, chociaż muszę wspomnieć, że nie mogę sobie wyobrazić, aby moja ukochana seria nazywała się jakkolwiek inaczej.
No, więc styl napisania tytułu jest oryginalny, jestem prawie pewna, że żadna inna książka nie ma takiej czcionki. Kolejny (który to już?) plus.
No i wspomnę jeszcze o realiźmie bijącym z tej okładki. Postacie nie są malowane, wyglądają, jakby ktoś nagle zrobił im zdjęcie. Ostatni plus za to.



3. Książę i Gwardzista
Książka jako książka dość przeciętna (choć nie mówię że zła). Ale okładka? No po prostu cudna! :D
Więc tak. Bardzo, baardzo fajnie, tak "nagle", ucięli twarz dziewczyny na okładce (nazwijmy ją Amy). Po drugie, zdjęcie idealnie pasuje do opisu Americi, co jest dla mnie bardzo ważne, bez względu jaki rodzaj czy gatunek obecnie czytam. No i Amy jest śliczna, a jej zielone oczy fajnie pasują do rudych włosów. Tak tylko wspomniałam ;)
Czcionka? Też fajna, ciekawa, bajkowa. Nie wiem jak dla Was, ale ja na plus daję też symbol korony nad tytułem.
No i kończąc na tle-które wygląda jak lód? Podrapane lustro?-które dodaje pewnej ostrości okładce. 



4. Kosogłos 
Skupię się na okładce filmowej, bo ta stara jest, nie ukrywając, mocno przeciętna.
Po pierwsze, opis. Taki krótki, ale oddający klimat książki. "W ciemności ogień płonie jeszcze jaśniej".
Po drugie, co najważniejsze, kosogłos. Genialny pomysł, aby z każdą okładką symboliczny ptak się zmieniał, podobnie jak Katniss i całe Panem.
No i ogień, oczywiście. Jak książka o "Girl on fire" może być bez ognia? Poza tym ogień na okładkach ładnie wygląda. Po prostu.
No i ta czcionka, z jaką nie spotkałam się w żadnej innej książce. Też na plus, oczywiście.
Aha, miałam kończyć, ale przypomniałam sobie o tle. Żadne inne-zdjęcie, kolor, napis,- nie pasowałoby tutaj jak po prostu czerń. Taka zwykła, groźna, tajemnicza czerń.


5. Obsydian
Zacznę od minusów, żeby mieć to za sobą.
Opis. Za długi. To znaczy ciekawy, ale za długi.
Uff, najgorsze za mną.
Dobra, to zacznijmy może od...tła. ITajemnicze, groźne, Deamonowe. W skrócie świetne :D
Ok, to teraz postacie.
Deamon Black oczywiście bardzo przystojny.
Bardzo podoba mi się przewijanie zieleni na tej okładce (kocham zielony). Oczy Deamona, chmury, w pewnym stopniu woda, tytuł...
Aha, jeszcze nie chwaliłam tytułu? Idealnesuperświetnegenialneperfekcyjne. Kocham kosmos i jakiekolwiek nawiązania do kosmosu i wszystkie zdjęcia kosmosu, więc poniekąd to dzięki oprawie graficznej przeczytałam "Obsydian" (i jego genialne kontynuacje).
No i to ostatnie zdanie. "Oni nie są tacy jak my...". Ciekawe, ale nie niezbędne.

~~
Tak więc oto udało mi sie zakończyć. Co sądzicie o opisanych przeze mnie okładkach? Podobają Wam się? Macie stworzone swoje listy ukochanych okładek? Piszcie :)
A ja się z Wami żegnam bo "Mechaniczna księżniczka" czeka! <3

10/23/2015

"5 książek, które..." [2]

Niedawno pojawił się post "5 książek, które...pokochałam najbardziej". Teraz stwierdziłam, że czas na coś odwrotnego, czyli:
5 książek, które mnie zawiodły.
Pozycje są ponumerowane od tej najgorszej  (czyli tej, na której zawiodłam się najbardziej) do najlepszej .
*Aha, i chciałabym dodać jeszcze jedną rzecz: to, że na jakiejś książce się zawiodłam, nie zawsze znaczy, że mi się ona nie spodobała. Zresztą, wszystko wyjaśnię w opisie ;) * 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 1.Trylogia czasu 
 Krótki opis: historia opowiada o dziewczynie, która odkrywa, że potrafi przenosić się w czasie. Do tego dodajemy oczywiście złego bohatera, aroganckiego przystojnego chłopaka, na które towarzystko główna bohaterka jest skazana, i chociaż twierdzi, że go nienawidzi, marzy o nim nocami, mdłych bohaterów i dłużącą się akcję. A, i jeszcze, jak dla mnie, jeden z najsłabszych romansów, jakie czytałam. Jedynie końcówka III tomu (nie raz zastanawiałam się: jak ja tam dotarłam?) stanowiła niejakie zaskoczenie. Ale i tak, "Trylogia czasu" bardzo mnie zawiodła. A Gideon plus Gwendolyn? Kompletnie-nie-zaskoczenie, kompletnie-wyprane-z-emocji. Jak dla mnie, oczywiście. Przepraszam fanów :D
*Czy książka mimo tego podobała mi się? Średnio. Nie powiem, że nie, bo czytałam gorsze, ale liczyłam na coś zupełnie innego (lepszego)* 

 Wstawiam niepolską okładkę, bo jakoś bardziej do mnie przemawia, chociaż nasza też jest piękna.


2.Kosogłos
 Od razu uprzedzam: lubię Igrzyska Śmierci, Kosogłosa nawet też. Więc o co chodzi? O te ostatnie 150 stron. Akcja dłużyła się poprostu jak guma do żucia. Albo coś bardziej rozciągliwego, nie wiem. Niestety, stwierdziłam, że po prostu nie dam rady tego dokończyć (przeczytałam sam epilog). Wydaje mi się, że nie muszę tu się zbytnio rozpisywać o czym są "Igrzyska", bo większość z Was napewno gdzieś o tym słyszało.
*Czy książka mimo tego podobała mi się? Bardzo. Może nie uwielbiam, ale miło wspominam czas spędzony przy "Igrzyskach śmierci"*






3. Xanth     
   Wiem, pewnie mało kto słyszał, więc jeśli ktoś lubi nudne i dziecinne fantasy to odsyłam Was tutaj.
Cóż, powtarzam się, ale to, co przeczytaliście wyżej, to tylko moje zdanie, i to po połowie lektury pierwszego tomu.
Dlaczego więc "Xanth" nie znalazł się na pierwszym miejscu, skoro mam o nim taką opinię? Ponieważ niewiele od niego oczekiwałam. To znaczy miałam nadzieję, że mi się spodoba, ale nie czekałam na nią tak długo i niecierpliwie jak na dwie powyższe.

*Czy książka mimo tego podobała mi się? NIE. Jedno, wielkie, zdecydowane NIE*
 
4.Władcy pierścieni
Zdziwieni? Gdzieś już o tym pisałam, że kocham flim, ale odpadłam już po pierwszym tomie trylogii. Pomysł na fabułę, bohaterowie, miejsca, wszystkie piękne i wspaniałe (naprawdę, bo to brzmi trochę jak ironia :D ), ale styl pisania... Postawiłam sobie za punkt honoru spróbować jeszcze raz zabrać się do "Władców pierścieni", ale są oni na jednej z ostatnich pozycji mojej listy książek, które chcę przeczytać. A mam ich sporo. Naprawdę sporo. 
No, i pewnie spore znaczenie miały moje oczekiwania i miliardy dobrych opinii o tej książce. Jednak nie mogłam dać jej wyżej (w kategorii zawodzenia mnie [?]), bo widać, że Tolkien miał ogromny talent.
*Czy mimo tego książka podobała mi się? Bardzo! To dobra książka, naprawdę!*
  

5. Gwiazd naszych wina 
Ta książka znalazła się na ostatnim miejscu z prostego powodu-była genialna. John Green wykreował naprawdę cudnych bohaterów i spisał naprawdę cudną historię. No, więc logiczne jest pytanie "dlaczego ta książka znajduje się na tej liście?". Po prostu, oczekiwałam czegoś więcej, po tych wszystkich pozytywnych opiniach. Hm, może teraz troszkę przeczę temu, co napisałam przed chwilą, ale nie wylałam ani jeden łzy (nawet nie wiedziałam, gdzie miałam płakać. Może na tym, gdzie płaczą wszyscy? Wiecie, o co mi chodzi, prawda?), a historia Hazel i Gusa nie zostawiła za sobą żadnej nauki. Nie nauczyłam się dzięki niej korzystać z życia (co dała mi inna książka (patrz: tutaj, punkt 2).
*Czy mimo to książka podobała mi się? Oczywiście, nawet bardzo! Przeczytałam w jeden wieczór i chętnie sięgnełabym po kontynuację*
 (wstawię oryginalną okładkę, o której pewnie mało kto już pamięta :D )
~~
Oto moje "5 książek, które...mnie zawiodły". Przepraszam wszystkich fanów jakiejkolwiek wymienionej wyżej lektury :) 
Umiecie napisać swoją taką listę? Piszcie w komentarzach, a także jakie zdanie macie o mojej liście :)
 

10/14/2015

Nowa seria "5 książek, które..." [1]



Do tego czasu na blogu pojawiały się, jak obiecałam, przynajmniej dwa posty tygodniowo. Od teraz jednak chciałabym wprowadzić coś stałego. Chodzi mi tutaj o moją nową serię „5 książek, które...”. Co tydzień będę dodawać tego typu post zaczynający się od zdania „5 książek które”. Tematyka będzie różna :)

Pomyślałam sobie, że zacznę dzisiaj, tutaj, teraz, aby pokazać o co mi chodzi. Tak a więc zapraszam!

~~

„5 książek, które...” #1

Zaczynamy od czegoś prostego, a mianowicie- 5 książek, które pokochałam najbardziej.



1.          Na pierwszym miejscu dam (wszyscy już to wiedzą, prawda?) „Zwiadowców” Johna Flanagana. Kocham tą serię, kocham każdą postać, przygodę, miejsce i tekst. Śmiało mogę powiedzieć, że ta książka ukształtowała mój charakter.
 

2.          O ile pierwsze miejsce mogłam przyznać bez trudu, o tyle długo musiałam się zastanawiać nad miejscem II. W końcu dałam jednak „Dawcę” Lois Lowry, który sam w sobie jako książka nie był niczym szczególnie niezwykłym. Mnie chodzi bardziej o ślad, jaki zostawiła we mnie historia Jonasza. To dzięki tej lekturze zaczełam zupełnie inaczej i patrzeć na świat i doceniać to, co mam (chociażby kolory, wzrok, uczucia czy wspomnienia...).
 

3.          Tym razem bez przedłużania, na III miejsce wybrałam „Sagę o Merlinie” T.A.Barrona, a szczególnie jej pierwszy tom. „Merlin” był chyba pierwszą książką typowo fantastyczną, którą całkowicie pokochałam i od której nie mogłam się oderwać. No i dowiedziałam się wielu zaskakujących faktów o samym czarodzieju, z którym kiedyś jedyne spotkanie miałam podczas animowanego „Króla Artura” i powiedzonek „Na Merlina!” w Harrym Potterze.
I ta okładka...Oficjalnie przyznaję order "Najpiękniejszej okładki książek fantasy" (obok Zwiadowców) książce "Merlin. Nieznane lata" T.A.Barrona (brawa, oklaski) :D
 

4.          No i miejsce IV. Nie mam zielonego pojęcia, co tutaj wstawić. „Harry Potter”? „Percy Jackson”?,,Dzielny Despero”, książka z mojego dzieciństwa?Po naprawdę długich rozmyślaniach, czytaniach recenzji i wspominaniach, wybieram „Harry’ego Pottera”. Kiedyś miałam na tej serii fioła, teraz tylko (?) bardzo ją uwielbiam. Saga o młodym czarodzieju to teraz taki klasyk, który trzeba znać, ale to miano seria otrzymała zupełnie zasłużonie. J.K.Rowling odwaliła kawał naprawdę dobrej roboty. No i to dzięki przeczytaniu „Harry’ego” pojechałam na pewny świetny obóz, o którym Wam już wspominałam :)
 

5.          No i ostatnie miejsce w tej zaszczytnej piątce. „Kim jesteś, Sky?”? „Kroniki Pradawnego Mroku?” „7 razy dziś”? „Dzielny Despero”? Tu miałam chyba jeszcze większy dylemat niż przy poprzednim punkcie. Każda z wymienionych wyżej pozycji w pełni zasługuje na to 5 miejsce.

 No, ale jak to często bywa, trzeba wybrać. Minimalnie lepsza od swoich rywalek okazała się dla mnie lektura „Dzielny Despero”. I jak w punkcie drugim, sama w sobie ta książka czymś bardzo szczególnym nie jest, ot, zwykła historyjka dla dzieci. Tutaj bardziej chodzi mi o zaznaczenie, podkreślenie wspomnień, jakie się z opowieścią o dzielnej myszce wiążą. 
 

~~

Oto moje „5 książek, które...pokochałam najbardziej”. Potraficie wymienić swoje 5? Wiem, że
 


, ale w Was wierzę :D

No i standardowe pytanie: podoba Wam się taka seria?