Britt od długiego czasu przygotowywała się do pieszej podróży po górskim łańcuchu Taton. Ta wycieczka to dla niej wielka szansa - ma udowodnić rodzinie, przyjaciółce, samej sobie i - co najważniejsze - byłemu chłopakowi (do którego oczywiście nic nie czuje!), że jest odważna i samodzielna. Niestety, przygoda kończy się zanim się rozpoczęła - w drodze do miejsca spotkania z pozostałymi uczestnikami, dziewczynę łapie śnieżyca, która zmusza ją do schronienia się w tajemniczej chatce na pustkowiu, w której obecnie stacjonuje jedynie dwóch nieznajomych. Niezachowując odpowiedniej ostrożności, Britt zbyt późno orientuje się, że są oni zbiegami, a ona sama staje się ich zakładniczką. W zamian za uwolnienie bohaterka zgadza się wyprowadzić ich z gór.
Wkrótce, jakby tego było mało, Britt odkrywa, że po górach grasuje seryjny morderca, a ona, zupełnie przypadkowo odkrywając jego największy sekret, równocześnie staje się jego następnym celem.
Fabuła
Sam pomysł był dla mnie czymś nowym. Jeszcze nigdy nie czytałam pozycji o takiej tematyce - porwanie, survival, samotność. Dlatego też do podchodziłam do tej książki z dystansem, ale i sporymi oczekiwaniami. I mogę z ulgą powiedzieć, że nie zawiodłam się w najmniejszym stopniu! Pani Fitzpatrick z łatwością przenosi czytelnika w świat potężnych, niebezpiecznych gór, dzikiej natury i woli przetrwania.
Co do wątku miłosnego - też jest, a nawet bardzo dobrzy zarysowany. Pomimo grozy wiejącej z każdej strony, bohaterka nie poddaje się właśnie dzięki miłości (choć, czytając, przekonacie się, jak bardzo wieloznaczne jest to zdanie), a autorce jakimś cudem udaje się nie uczynić z dziewczyny przestraszonej damy czekającej na ratunek i myślącej jedynie o swoim chłopaku.
Dalej - dużo akcji, dynamizmu, niepewności. Każdy rozdział jest jedną wielką niewiadomą, każda rozmowa - tropem i próbą. Dodatkowym smaczkiem jest fakt mordercy, bezwzględnego i niewątpliwie utalentowanego.
A właśnie, pan zabójca. Z dumą mogę stwierdzić, że domyśliłam się kim jest parędziesiąt stron wcześniej, a przynajmniej miałam co do niego pewne podejrzenia, które okazały się słuszne. Była to dla mnie i miła niespodzianka i dość nieprzyjemne zaskoczenie, bo nieprzewidywalne zakończenia zawsze były dla mnie jedną z ważniejszych części książki. W tym przypadku punktów jednak nie odejmę, bo domyślenie się tego zajęło mi trochę czasu i wymagało nieustannego skupienia, dzięki czemu autorka zapewniła mi dobrą zabawę :D
Ocena: 5/5
Bohaterowie
Tutaj od razu muszę powiedzieć, że sięgając po Black Ice'a najbardziej obawiałam się charakterystyki Britt. Nastoletnia dziewczyna, którą rzucił chłopak i która została porwana...Naprawdę spodziewałam się humorzastej, bezczelnej i zakochanej w sobie pannicy, którą porywacze i tak uwielbiają i podziwiają. Powiem Wam jednak, że uwielbiam się mylić, a główna bohaterka okazała się być cudowną, odważną i godną podziwu postacią, która potrafi zachować zimną krew, ale ma też cechy ludzkie - strach, gniew, tęsknotę.
Porywacze dziewczyny, Mason i Shaun, także zostali cudownie wykreowani (co nie znaczy, że da się ich lubić, a przynajmniej jednego z nich). Pierwszy został stworzony jako pokrzywdzony, niepewny, empatyczny, ale pewny siebie i swoich decyzji a drugi - bezwzględny, stanowczy, ale i przerażony otaczającą go rzeczywistością. Zestawienie tych postaci na zasadzie kontrastu było świetnym pomysłem, zwłaszcza, że prościej byłoby ich zapakować do jednego worka z naklejką "ci źli".
Korbie i Cala, rodzeństwa, kolejno przyjaciółki i byłego chłopaka Britt, zdecydowanie nie można zakwalifikować do bohaterów płaskich czy mdłych, choć przypadli mi do gustu znacznie mniej. Z bogatą historią, która tłumaczyła ich decyzje i zachowania, stanowili nieustanną zagadkę i nigdy nie mogliśmy być pewni, jacy okażą się w danej chwili.
Korbie i Cala, rodzeństwa, kolejno przyjaciółki i byłego chłopaka Britt, zdecydowanie nie można zakwalifikować do bohaterów płaskich czy mdłych, choć przypadli mi do gustu znacznie mniej. Z bogatą historią, która tłumaczyła ich decyzje i zachowania, stanowili nieustanną zagadkę i nigdy nie mogliśmy być pewni, jacy okażą się w danej chwili.
Podsumowując - bohaterowie cudni, świetnie wykreowani, żywi, zapadający w pamięć. Tacy, o których chce się czytać!
Ocena: 5/5
Styl pisania
Ja naprawdę nie mam pojęcia co się działo z autorką podczas pisania Szeptem, skoro wszystkie (przeczytane przeze mnie) jej pozostałe pozycje są tak wspaniałe. Strony przewracałam jedna po drugiej, a styl doskonale działał na moją wyobraźnię. Czytając, czułam przerażenie głównej bohaterki, chłód gór, niepewność, co będzie dalej. Oderwać się było zdumiewająco ciężko, a chęć poznania zakończenia często okazywała się trudna do odparcia i ostatkiem sił nie zaglądałam na ostatnie strony. Tutaj jestem całkowicie na TAK <3
Ocena: 5/5
Okładka
Choć nie jest to może graficzne cudo (przyznajmy się, jest na niej chłopak w kapturze), mi bardzo przypadła do gustu. Kolor oczu, to przeszywające i nieugięte spojrzenie, połączenie czerni i bieli...Wszystko pasuje idealnie i zdecydowanie przyciąga uwagę!
Ocena: 5/5
OCENA KOŃCOWA: 20/20
PODSUMOWANIE: "Black ice" Becci Fitzpatrick to mistrzowska mieszanka akcji, romansu, thrilleru i niepewności. To klimatyczna i wciągająca pozycja ze świetnie wykreowanymi bohaterami, którzy na długo pozostają w pamięci. To poradnik survivalu i porady, jak przetrwać w trudnych warunkach. Ja pozycję (jak już może, całkowicie przypadkiem, zdążyliście zauważyć) naprawdę polecam i mam nadzieję, że przepadniecie w niej tak samo jak ja.
~~
Jak na razie co do autorki jestem bardzo przekonana i chyba nawet dam drugą szansę Szeptem, bo ta pani zdecydowanie ma coś w sobie <3 A co do Black ice - czytaliście? Macie zamiar?

















