11/20/2015

(#14) "Misja Ivy" A.Engel

Długo się zastanawiałam, czy dodać tę recenzję. "Misja Ivy" to jedna z tych książek, które nienawidzisz, ale jednocześnie lubisz, nudzi cię, ale czekasz na kolejny tom, irytuje cię główna bohaterka, ale życzysz jej jak najlepiej. W końcu jednak się przemogłam. Coś czuję, że ciężko mi będzie o tym pisać, ale spróbuję. A Wy ocenicie efekt ;) 
 
Ivy żyje w popularnej przyszłości, popularnie zniszczonej przez wojny atomowe i bakteriologiczne. Mamy też popularne miasto ogrodzone przez popularny mur ("Niezgodna?", "Igrzyska śmierci"? "Delirium"? Autorzy, błagam, kreatywności!) i popularną parę, nie mogądzą być razem (wszystkie jak wyżej plus tryliard innych?).I oczywiście wojnę i spisku przeciwko rządowi (jak wyżej, oczywiście. Na co komu oryginalność) Taa, wiem, że wstęp nie zachęca, ale po prostu musiałam go dodać.
Główna bohaterka żyje w Westfall, mieście liczącym około 10 tysięcy mieszkańców. Jest potomkinią przegranych- jej przodkowie i ród Latimerów stoczyli ze sobą walkę o władzę. Od odwóch pokoleń córy pokonanych wydawane są za synów zwycięzców. Ivy ma poślubić Bishopa-syna prezydenta. Niestety, w jej życiu nie ma miejsca na szczere uczucia. Otóż dziewczyna musi zabić swojego męża.
Niestety, czego nie przewidziała, w jej związek wkrada się nieproszona miłość. Ivy będzie musiała wybrać między swoim ukochanym a rodziną. Między nią samą, a przyszłością wielu młodych kobiet wydawanych za mąż wbrew swojej woli.

Fabuła
Powtórze się, mówiąc że tak mało oryginalna, że to aż bolało. Mur, przyszłość, wojna, nieznany świat-pisarze wałkowali ten temat już wiele razy, a jak widać nadal nie brakuje autorów, którzy uznają swoje dzieło za "jedyne w swoim rodzaju" i gratulują sobie kreatywności.
Poza tym pomysł był bardzo ciekawy. Nie mogliśmy przewidzieć ostatecznego wyboru Ivy, gdyż dziewczyna wahała się przez całą książkę. Co, w sumie, nie było plusem. Tylko ten element zaskoczenia "ratował" fabułę. Poza tym było to mdłe. Mdłe, ale wciągało.
Ocena: 2/5

Bohaterowie
Zacznę od Ivy. Mojej chyba-najbardziej-znienawidzonej-głównej-bohaterki-ever.
Każda jej decyzja była zdecydowanie, stuprocentowo nieprzemyślana. Miejscami miałam wrażenie, że po cichu użala się nad sobą (nie tylko ona wyszła za mąż z przymusu!), jednocześnie podziwiając samą siebie za odwagę i niezależność. Niezależność? I Ivy? Tak absurdalnego połączenia nie słyszałam nigdy. Dziewczyna, nie ukrywajmy, była wykorzystywaną, nie mającą swojego głosu ofiarą tak stworzoną, aby żyła w bańce swojej idealności. O ile się nie mylę, przez całą książkę podjęła dwie decyzję. I to, co zrobiła na koniec książki... Nie rozumiem tego i nigdy nie zrozumiem. NIKT, nikt nie postąpiłby tak jak ona. To nie było normalne i napewno nie prawdziwe.
Potem, rodzina głównej bohaterki. Tak źli, denerwujący i nieidealni, że nie wyobrażam sobie, aby tacy ludzie istnieli. Autorka chyba nieco przesadziła.
Iskierką książki był Bishop, którego nie znienawidziłam, a to duże osiągnięcie.Prawda, był dobry, sumienny i niezależny, ale sztuczny. W sumie to nie jego wina, że Pani Angel tak go wykreowała, ale niestety, punkty lecą w dół.
Ocena: 2/5

Styl pisania
Po dłuższym zastanowieniu się stwierdzam, że to chyba dzięki niemu skończyłam "Misję Ivy". Autorka, mimo sporej ilości niedociągnięć, pisze bardzo ciekawie i lekko. Zwykle udawało jej się mnie nie zanudzać.
Ocena: 5/5 

Okładka
Okładka, nie ukrywam, nie jest okropna, przyciąga wzrok, ale przy kilku drobnych szczegółach można by ją uczunić niezwykłą.
Dziewczyna na okładce odrzuca włosy do tyłu. Nie widać szyi. Nie ukrywajmy, to nie wygląda ładnie. Ba, brzydko.
Brakuje mi tutaj też... jakichś kolorów, życia. Jedynym plusem jest ciekawe tło wmalowane w imię głównej bohaterki.
Ocena: 4/5 
 
 OCENA KOŃCOWA: 13/20
PODSUMOWANIE: "Misja Ivy" Amy Engel zdecydowanie ma "to coś", przez co czytelnik chce ją skończyć. Niestety, nie dodaje i nie wnosi do naszego życia nic, poza nerwami na główną bohaterkę. Tak było w moim odczuciu i odnoszę wrażenie, że nie jestem jedyna.
~~
Oto moje zdanie na temat "Misji Ivy". Czytaliście ją? Polecacie?
Pozdrawiam :)
PS: Aha, chciałabym wspomnieć o pewnym "przecudnym" obrazku krążącym po internecie. Otóż to dzieło twierdzi, że ta książka jest lepsza od "Niezgodnej" i "Igrzysk Śmierci". Moja rada- nie dajcie się oszukać. Nie jest :D 


11/15/2015

Jak to jest z tą weną...

Według niezastąpionej Wikipedii wena to "zapał twórczy, natchnienie, zdolność, łatwość tworzenia".
Czyli, prościej mówiąc,umiejętność zwykle napisania czegoś, co nie jest mdłe, nudne i ciągnące się za bardzo się przy tym nie męcząc.

Dlaczego mamy-lub tracimy- wenę?
Ja myślę, że wenę mamy zawsze. Ludzie są tak "skonstruowani", że gdyby ich obudzić w nocy o północy i kazać napisać, powiedzmy, list do przyjaciela, daliby radę. Dlaczego więc czasem siadamy przez pustą kartką, wpatrujemy się w nią przez parę minut a następnie
stwierdzamy, że to nie ma sensu? 
Na to pytanie ciężko odpowiedzieć. Ale postaram się nieco przybliżyć Wam ten temat...

v Co sprzyja wenie?
-> Systematyczność
To prawda, czasem lepiej nic nie napiać niż stworzyć coś nudnego. Ja przekonałam się jednak, że jeśli mamy do napisania określeną ilość tekstu w określonym czasie (w moim przypadku to dwa posty tygodniowo), łatwiej nam zebrać myśli czy pomysły i łatwiej ubrać je w słowa
-> Różne inspiracje 
Co może nimi być? Zdjęcia, muzyka, usłyszana rozmowa, zachowanie. Nie martw się, to nie będzie uznawane jako plagiat ;)
-> Słuchanie odpowiedniej muzyki
Czasem piszę recenzje czy Tagi mam przy muzyce płynącej z telefonu czy radia. Po pewnym czasie zauważyłam, że ma ona wpływ na całokształt. To, czy wplotłam gdzieś zabawniejsze zdania czy emotikonki w pewnym sensie uzależniam od nastroju słuchanej przeze mnie piosenki.
Jeśli więc jesteś zmeczony, a masz napisać coś wesołego, z własnego doświadczenia radzę ci posłuchać...
~Sun is shinng~ [KLIK]
~Smile~ [KLIK]
~Juicy wiggle~ [KLIK]
~Rotten to the core (Disney <3 ) [KLIK]
~Mmm yeach~ [KLIK]
~Rude~ [KLIK]
A jeśli, mimo dobrego humoru, zaplanowałeś napisać coś smutnego, polecam Ci...
~ I see fire~ [Klik]
~Say something~ [Klik]
~When the sun goes down~ [Klik]

-> Prowadzenie notesa blogowwego
I miej go zawsze przy sobie. A nuż wpadnie Ci do głowy jakiś ciekawy pomysł. No i masz wszystko ładnie zebrane w jednym miejscu ;)

v Co nie sprzyja wenie?
->Dekoncentrujące cię czynniki
Idealny przykład? Miły głos Pani z wiadomości, którą muszę słuchać w chwili pisania tego posta. Wierzcie mi, ciężko się skupić. Ciągle robię błędy językowe (napisanie "Różne" przez "u", bezcenne uczucie) i zapominam, co miałam napisać. Nie polecam.
-> Brak okularów (jeśli masz wadę wzroku)
Od razu mówię, że sama je noszę, więc to moje własne doświadczenie. Nie wiem dokładnie, jak to działa, ale o wiele łatwiej się skupić. Aha, i łatwiej wyłapujesz błędy językowe czy interpunkcyjne :) 
-> Pisanie na siłę.
Zdarzyło mi się raz napisać tak recenzję. Na szczęście w porę się opanowałam i stwierdziłam, że nie ma sensu tego wstawiać (to było naprawdę złe, wierzcie mi :D ). Tylko że potem, kiedy miałam idealny humor na pisanie...nie mogłam się do tego zabrać. Nadal miałam w pamięciu trudność, z jaką tworzyłam post ostatnio. Tak właśnie straciliście recenzję "Mechanicznego anioła", ale mam nadzieję, że kiedyś się przemogę.
->Ściąganie od innych blogerów
Wierzcie mi, nic tak nie przeszkadza pisać, niż wcześniejsze  "zainspirowanie się" tekstem kogoś innego. Chodzi mi o to, że jeśli najpierw przeczytamy czyjąś recenzję, potem będziemy mieć wrażenie, że od nich ściągamy. Mi także zdarzyło się to parę razy i- proszę, kolejna recenzja stracona. Na szczęście już nie robię takich błędów i wiem, że mój tekst jest mój :)
   
v Co zrobić, jeśli nie mam weny, a muszę napisać coś ważnego?
Cóż, masz wtedy parę opcji. Możesz sięgnąć po moje propozycje sprzyjające wenie. Możesz także postarać się zrobić to potem, kiedy będziesz czuł, że dasz już radę. A jeśli poprzednie propozycje nie działają- oczywiście nie masz wyboru, pisz. Pisz, ale jak najkrócej. Im krótszy tekst, tym mniejsza szansa, że będzie on nudny i tym mniej błędów będzie miał. Aha, no i oczywiście wtedy pełna dyscyplina. Telefon wyłączony ( z doświadczenia wiem, że samo wyciszenie nie dużo daje...), a najlepiej, jeśli masz jakąś motywację, np. "mogę pograć na komputerze dopiero, kiedy to skończę", lub, co lepsze "mogę wyjść ze znajomymi dopiero, kiedy skończę. A znajomi spotkali się 10 minut temu" Naprawę, mało kiedy będziesz pisał tak szybko jak w takiej sytuacji.  Oczywiście, nikomu czegoś takiego nie życzę.

~~
Mam nadzieję, że choć w najmniejszym stopniu udało mi się przybliżyć Wam to dziwne zjawisko, jakim jest wena. Jeśli macie jakieś własne sposoby na wenę (lub jej brak), śmiało piszcie. Chętnie je tu dodam ;)
  

11/13/2015

(#13) "Pomiędzy światami" J. Warman

To jedna z tych książęk, której nie przeczytałabym gdyby nie kaprys losu. "Pomiędzy światami" zobaczyłam w bibliotece a wypożyczyłam ją dzięki przyciągającej wzrok okładce i ciekawym opisie. 
Gdyby nie ten przypadek, nie spędziłabym dwóch wieczorów na odkrywaniu z zapartym tchem kolejnych sekretów przeszłości Elizabeth. I miałabym czego żałować.



Elisabeth Valcher. Idealna, piękna, popularna, zabawna, szczupła, wysportowana- w skrócie posiadająca cechy, o jakich każdy po cichu marzy.
W dzień swoich 18 urodzin Liz budzi się na statku, na którym świętowała wraz z piątką swoich najlepszych przyjaciół i ukochanym chłopakiem. Nie wie jeszcze, że to ten dzień zmieni ją na zawsze. Bowiem to w tym dniu znajdzie śliczną lecz martwą dziewczynę w wodzie. I to w tym dniu zrozumie, że to ona sama. Że znalazła się pomiędzy światami. Żywych i zmarłych. Że nie może odejść bo coś trzyma ją tu, na ziemi.
Liz nikt żywy nie widzi. Nie słyszy. Jednak, ciekawym zrządzeniem losu,nie jest sama...
Dziewczyna utraciła jednak wszystkie wspomnienia. Jak więc ma dowiedzieć się, jak, dlaczego i przez kogo została zamordowana? Elizabeth bowiem nie wierzy w "przypadki" lub "pomyłki".


Fabuła
Świetna, nie powiem. Prawda, wieje tu troszkę stereotypami (popularne osoby dręczą słabszych, niby idealna dziewczyna jednak z wieloma problemami, wielka miłość, znane dziewczyny muszą [!!!!!!] nakładać na siebie tonę makijażu i takie tam), co nieco mi przeszkadzało, ale poza tym, przynajmniej jeśli chodzi o fabułę, więcej minusów nie znalazłam. Mamy tutaj narkotyki, przemoc psyhiczną i fizyczną, alkohol, problemy z anoreksją, tajemnicę, śledztwo a nawet dwa morderstwa. Kto za tym stoi? Dlaczego? Czy te dwie sprawy można połączyć? Czy mordercą jest ktoś obcy? Albo może któryś z nas?
Autorka stworzyła świetną historię, gdzie razem z główną bohaterką rozwiązujemy każdą zagadkę, wiemy dokładnie tyle samo co ona. Książka, przynajmniej dla mnie, nie była w żadnym stopniu przewidywalna. Szczerzę mogę powiedzieć, że co średnio 3 strony dowiadywałam się czegoś nowego, istotnego do rozwiązania końcowej łamigłówki. Szkoda, że muszę odjąć za stereotypy, ale żadna książka (oprócz Zwiadowców i tych 20/20 na blogu :D ) nie jest idealna ;)
Ocena: 4.5/5

Bohaterowie
Zacznę od głównej bohatereki bo tak mi najłatwiej. Dziewczyna przechodzi tak przeogromną zmianę, że aż ciężko uwierzyć w taką możliwość, niestety mnie się to nie udało.
Kogo poznajemy na początku? Liz Valcher, idealną, pustą, płytką, powierzchną siedemnastolatkę, tak przekonaną o swojej genialności, że to aż bolało. 
"To nie mogło przydarzyć się mnie! Jestem Elisabeth Valcher". Tak, nie możesz umrzeć, bo jesteś, ekhem, "idealna" (z dużym naciskiem na cudzysłów).
Uważała też swoich przyjaciół za, cytuję "dobre dzieci", mimo że palili, pili alkochol, jeden z nich handlował narkotykami, poniżali młodszych...No, wzór dobra i miłości, prawda?
Szczęście dla autorki, że nieco poprawiła charakter dziewczyny, bo bez względu na ciekawość nie dałabym rady tej lektury dokończyć.
Potem, znajomi Liz. 
Nie będę opisywać każdego z osobna, bo możecie to uznać za spoiler, ale uważam ich za dobrych przyjaciół (nie dobrych ludzi, ale przyjaciół). Wszystko robili razem, wspierali się...
No i Alex. Chłopak, który, podobnie jak Elizabeth, utknął pomiędzy światami, który także musi rozwikłać tajemnicę swojej śmierci. Mimo, że na początku autorka dała nam obraz idealnego, skromnego chłopca, z biegiem kartek się zmieniał, zwykle na gorsze. Polubiłam go praktycznie tylko na ostatniej stronie z jego udziałem.
Mimo to bohaterowie wykreowani są nieźle. Ciekawie, nie mdło.
Ocena: 3.5/5 

Styl pisania
Nie wiem, gdzie powinnam  napisać to zdanie, więc "wcisnę" je tutaj--> nareszcie coś, co mogę śmiało polecić dla fanów książek młodzieżowych! Styl pisania jest, hm, "nastolatkowy" (?), ale nie banalny, czasem zabawny, miejscami śmiertelnie poważny, w zależności od sytuacji. Bardzo się cieszę, że pani Warman nie opisała przygód dziewczyny z narracji pierwszoosobowej, ponieważ znając myśli Liz, pewnie lubiłabym ją zdecydowanie mniej.
Ocena: 5/5

Okładka
Jak już wspominałam, to dzięki niej (po części) sięgnęłam po "Pomiędzy światami". Tajemnicza, baardzo ciekawy pomysł, fajnie dopracowana. Dziewczyna z okładki nie pasuje mi co prawda do moich wyobrażeń dotyczących Elisabeth, ale też jakoś bardzo mi nie przeszkadzała podczas czytania, więc przymknę oko ;) Niestety, okładka zagraniczna o nieebo ładniejsza, ale w sumie nie jest to wada polskiej oprawy wizualnej.
Ocena: 5/5

OCENA KOŃCOWA: 18/20
PODSUMOWANIE: "Pomiędzy światami" Jessici Warman to fascynująca, pełna sekretów książka, na długo zapadająca w pamięć i zapewniająca wiele dobrze spędzonego czasu. Mogę Wam zagwarantować, że przy tym nie da się nudzić! :)

11/11/2015

(#12) "Dawca" L.Lowry

Tę lekturę, stety lub niestety, poznałam dzięki filmowi. Stety-poniewż dzięki temu ją przeczytałam, to chyba logiczne, a niestety-bo jak większość ksiażkoholików najpierw czytam, potem oglądam. To taka moja mała, złota zasada, którą dotychczas złamałam tylko raz (przy "Więziu Labiryntu", ale podobno film mocno różni się od książki).
Dobra, wybiegam poza temat, więc wracając do "Dawcy"-jeśli jesteście do mnie choć trochę podobni, to on odmieni Wasze życie! (Tak, zdaję sobię sprawę z tego, że ten tekst brzmi jak słaby chwyt reklamowy. "Kup naszą bluzę/szczotkę/piłkę/cokolwiek innego a Wasze życie zmieni się na lepsze!", ale w moim przypadku to prawda :D )

 
Jonasz żyje w utopii. Nie ma bólu, skarg, zabójstw, dzieci rodzone są przez specjalnie dobrane kobiety, a każdy mieszkaniec ma swoje określone miejsce. Świat idealny, wydaje się. Ale czy napewno?
Dociekliwi mogą teraz spytać: "dlaczego wszystko, co złe, zniknęło?"
Odpowiedź jest prosta. Zostały zabrane kolory, uczucia a nawet wspomnienia o tym, co było kiedyś. Ludzie nie wiedzą czym jest strach, wojna, ból rozpacz. Ale i miłość. Nie znają tego.
Tylko jeden człowiek pamięta, co było wcześniej.
Dawca. A Jonasz zostaje wybrany na jego ucznia...
Chłopak zdobywa wspomnienia, poznaje kolory. Zwierzęta. Pożar. Ślub. Śmierć. Taniec. Zdrada. Muzyka. Kłamstwo.Śnieg. Nienawiść. Miłość.  Wszystko to zostało odebrane.
W pewnym momencie Jonasz będzie musiał wybrać pomiędzy miłością a bezpieczeństwem. Będzie musiał zostawić wszystko to, co zna. Czy starczy mu odwagi?

Fabuła
Hm, przyznam, że w porównaniu do innych książek, niewiele się tutaj dzieje. Akcja niemal przez cały czas rozgrywa się w jednym miejscu, a przez całą powieść następują, powiedzmy, cztery zwroty akcji.
Jednak gdyby ktoś nazwał przez to "Dawcę" nużącym czy przewidywalnym, mogłabym przywołać naprawdę wiele argumentów świadczących o tym, że się myli.
Jak już wspomniałam, przebied wydarzeń skupia się i jest powiążany z nauką Jonasza u tytułowego Dawcy. Razem z główym bohatererm przeżywamy okrucieństwo wojny czy mordowania niewinnych zwierząt. Lecz także razem z nim widzimy zakochanych, słyszymy śmiech, muzykę, doznajemy uczuć. I powoli, ale nie ustannie zaczynamy to doceniać
Aha, oczywiście muszę też wspomnieć o świecie wykreowanym. Jest on prosty, wydaje się, że przyjemny. Ale nie ma w nim ani grama, ba, części grama wolnej woli. Gdy zrobi się coś złego, trzeba przeprosić. Jeśłi nie nie odpowiesz:"Przeprosiny zostały przyjętę", uznają cię za innego.Masz liczbę godzin, które musisz przepracować. Godzinę policyjną. Nie kłamiesz. Klaszczesz tylko uderzając dłonią o nogi. Jesteś inny?  Zostajesz zwolniony poza granicę. Ale nie martw się. "Żyjesz, ale w gorszym społeczenśtwie"-obiecują władze. Ludzie im wierzą.  Nie znają przecież kłamstwa...
. Powiem Wam, że mimo niemal braku elementów fantastycznych czy baśniowych, ta książka jest naprawdę magiczna!
Ocena: 5/5

Bohaterowie
Mamy ich tutaj naprawdę niewielu. Jonasz, jego rodzina, dwójka przyjaciół, Dawca. Koniec.
Nie powiem też, żeby byli jakoś idealnie wykreowani, ani żebym (oprócz Jonasza i Dawcy) szczególnie kogoś polubiła. A jednak...Bohaterowie, oprócz tych głównych, są tak prości, że pozwalają maksymalnie skupić się na głównym wątku, czyli przekazywaniu wspomnień. Czy to dobrze? Przecież nie lubię mało wyrazistych bohaterów.
No, ale jak już wspominałam, ta książka jest magiczna i inna niż wszystkie.
Ocena: 5/5

Styl pisania
Piękny, prosty, (powtarzam się) magiczny. Pani Lowry opisała wszystko tak, jakbyśmy sami tam byli, jakby to były nasze myśli, odczucia.
Skoro to taka "książka inna niż wszystkie" postanowiłam sypnąć parę cytatów, chociaż zazwyczaj tego nie robię.

"-Jonaszu, kiedyś ludzie mieli uczucia. Wiemy, że kiedyś ludzie czuli dumę, smutek...
-Miłość-dorzucił Jonasz.-I ból."
(Nie, wcale nie chciało mi się płakać przy tym fragmencie)

"-Bolało-powiedział mężczyźnie (...)
-To było oparzenie słoneczne (...)
-Rzeczywiście, bolało jak nie wiem co-stwierdził Jonasz.-Ale cieszę się, że to otrzymałem. To było ciekawe. Teraz lepiej rozumiem, co to miało znaczyć, że przyjdzie ból"
 

Dlaczego podałam akurat te fragmenty? Otóż idealnie ukazują one prawdę o świecie Jonasza. Gdybyśmy teraz, tutaj, w lato jak każde inne doznali oparzenia słonecznego, cóż-nie byłoby przyjemnie, ale po jakimś czasie byśmy o tym zapomnieli, można uznać, że od pierwszej sekudny uznalibyśmy to za normalne.
Wyznać Wam coś? Nie szukałam tych cytatów. Nie zaznaczyłam ich kiedyś karteczkami, mazakiem. Po prostu otworzyłam jakąś stronę. I przepisałam zdanie. Jak oceniacie efekt?
Ocena: 5/5

Okładka
Mam mały dylemat, bo nie wiem, którą okładkę wybrać. Filmową (tą), tą którą mam w domu czy tą, która miała czytana przeze mnie książka?
Ponieważ jednak nie umiem opisywać okładek (potwierdzenie, zostawiam Wam tutaj) a już w ogóle tych z internetu, poszłam po najmniejszej liczbie oporu.
Okładka wygląda jak (uwaga, zaskoczenie!)z baśni. Przepraszam, że się powtarzam, no ale sami zobaczcie! Drzewa, twarz, nawet kolorystyka (jeśli nie-zwłaszcza kolorystyka!). W skrócie, bez przedłużania, przepiękna.
Ocena: 5/5

OCENA KOŃCOWA: 20/20
PODSUMOWANIE: "Dawca" Lois Lowry to przepiękna, wzruszająca, głęboka powieść. Uczy nas doceniać to, co mamy, nie żądać więcej. Zaskoczenie-zwala z nóg a osobom wrażliwym wyciska kolejne tony łez. Wiem, że kiedyś do niej wrócę. I Wam też bardzo, bardzo ją polecam.
 
~~
Taak, nie przesadzałam, "Dawca" ma w sobie to coś. Licząc, że Was zachęciłam, zabieram się do kolejnej książki, którą mam dla Was zamiar zrecenzjować :)  

11/10/2015

5 książek które...[4] (#2byH.)

To znowu ja Hania! Dzisiaj przychodzę do Was z moim drugim postem. Nie pytałam o zgode na niego Poli, ale mam nadzieję, że się nie obrazi. Nie pisałam tu dość długo, ale nadal nie obiecuję większej częstotliwości, gdyż mam mało wolnego czasu, a jak już go mam więcej, to czytam.
Dzisiaj pora na :
5 książek, które stoją u mnie na półce.

1. " Ocal mnie od złego " Alloma Gilbert
Dla mnie była to kolejna książka niezbyt znanej autorki, lecz po zapoznaniu się z opisem coś się we mnie poruszyło, zapragnełam ją przeczytać. Książka jest oparta na faktach, opisuje przeżycia Allomy i jej traumatyczne dzieciństwo. Traktuje o przemocy nad dziećmi w rodzinie, która pozornie wygląda na idealną. Mega wstrząsająca książka, z całego serca ją polecam, ale mniej osobom bardzo wrażliwym, gdyż momentami jest ona brutalna.
2. " Zwiadowcy " John Flanagan
Książka własności Poli, którą już raz czytałam. Uważam, że jest bardzo dobra, lecz muszę ją sobie odświerzyć. Gdyby ktoś jeszcze nie zauważył to właścicielka tego bloga wielbi tą książkę i szczerze ją poleca.
3. "Dary Anioła" Casandra Clare
Aktualnie czytam drugi tom tej serii i już jestem jej fanką. Może na miano najlepszej seri jaką czytałam jeszcze nie zasługuje ( zobaczymy co będzie w dalszych częściach), ale jest ona przyjemną lekturą- w niektórych momentach zaskakującą, ale czasami przewidywalną. 
4. " Bez mojej zgody " Jodi Picoult
To napewno nie jest kolejna nudna książka o osobie chorej na raka, chociaż kupułam ją spontanicznie, jestem całkowicie zadowolona z mojego zakupu. To kolejna pozycja do walki o miano mojej ulubionej książki i jest napewno w TOP 3. Wzruszająca, to mogę powiedzieć napewno, wypłakałam przy tej lekturze mnóstwo łez; nieprzewidywalna, bynajmniej dla mnie  ( no gdyby nie mały spoiler od koleżanki :( ). Piszęc o tej książce musze jeszcze dodać, że film jest totalnym dnem jeżeli myśli się o przeczytaniu książki, większość rzeczy została zmieniona, tak jakby film opiarał się na innej powieści.
5. " PS Kocham Cię " Cecelia Ahern
Ta książka stoi na mojej półce, a dokładniej biurku, czeka na swoją kolej. Tak, jeszcze jej nie przeczytałam, ale oglądałam film i okazał się bardzo ciekawy, więc zakupiłam wydanie papierowe. Na razie mogę polecić tylko film, ale jak już przeczytam powieść to zrecenzuje ją na blogu. Nie wiem czego się spodziewać, Pola czytał już jedną książkę tej autorki(Love, Rosie) i jej się bardzo spodobała, więc zobacze jakie będą moje wrażenia po "PS Kocham Cię"

To bybyło tyle, dziękuje za przeczytanie. Chętnie poznam wasze opinie na temat tych książek. Mam nadzieję, że niedługo znowu coś napiszę, tym razem coś bardziej dopracowanego.

11/07/2015

(#11)"Kosmos" T.Rożek

Gdzieś (na "5 książek, które...[3]) wspomniałam, że kocham wszystko-zdjęcie, pojęcię, lekcję czy tekst o kosmosie. Z tego powodu rok temu, na urodziny (które przypadają dzisiaj :D) dostałam wyżej wspomnianą książkę, a że była ona podarkiem urodzinowym, postanowiłam ją zrecenzjować.
Aha, wspomnę jeszcze, że autor jest znanym doktorem fizykii i  dziennikarzem, prowadzi także własny kanał na YouTubie (Nauka-to lubię). A teraz-zapraszam!
 


"Kosmos" jest zbiorem zadziwiających faktów, zabawnych tektów, ciekawych doświadczeń i trudnych pytań, na które odpowiedź autor podaje w zadziwiająco przystępny i zrozumiały. Mamy także ciekawostki czy nawet dialogi między bohaterami. I mimo, że nie jest to normalna książka, a pozycja naukowa, czyta się ją naprawdę łatwo.
Nie bardzo wiem, jak jeszcze mogę opisać "Kosmos", więc przejdźmy już do zakładki...

Bohaterowie
Główny bohater tej książki, to narrator, zapewne autor, opisujący i przybliżający nam piękno i niesamowitość kosmosu. Poza tym na kartach lektury przewijają się też dialogi dwóch osób, pytającego i wyjaśniającego. 
O bohaterach nie wiemy praktycznie nic. Jak się nazywają? Kim są? Ile mają lat? W pozycjach naukowych ciężko opisywać bohaterów, ale skoro już podjęłam się wyzwania recenzji, spróbuję podołać temu ciężkiemu zadaniu. 
Postacie są inteligentne, ciekawskie, szybko łączą fakty. Mają interesujące, czasem zabawne wypowiedzi. Ich teksty i pytania nie nudzą, a jedynie wzbudzają naszą ciekawością. Mimo to, autor mógłby przybliżyć nam ich bardziej. Słuchaliśmy ich, a jednak prawie nic o tych bohaterach nie wiemy.
Ocena: 4/5

Fabuła
I znowu schodki. Ale wybrnę :D
Fabuła opiera się tutaj na przekazywaniu faktów, informacji, ciekawostek. Ciężko powiedzieć, że akcja rośnie lub maleje- tutaj powiem, że jedne tematu były ciekawsze, inne mniej. Nie jest to oczywiście wina autora lub bohaterów. Jednak z ręką na sercu powiedzieć można, że niektóre rozdziały podobały mi się bardziej.
Mimo tego zrozumiałam dziesięć razy więcej niż z podręcznika od fizyki. I za to brawa ;)
Ocena: 4/5

Styl pisania   
Tutaj "wyjątkowo" nie mam żadnych zastrzeżeń. Jak już wspominałam-łatwy, przystępny, ale nie banalny, z lekką nutką naukowości i zaciekawiający. Widać, że osoba mówiąca zna się na rzeczy, a na napisaniu takiej ilości stron spędziła naprawdę wiele czasu! Tematy "Kosmosu" to 
1. Ta opowieść
2.Wszechświat
3.Galaktyka
4.Gwiazdy
5.Planety
6.Ziemia
7.Życie,
z czego każdy dział ma średnio 25 stron. A nie nudzi ani jedno zdanie. 
Ocena: 5/5

Okładka
Wow. Tak to można opisać.
Nie wiem, jakim cudem i jakim sposobem zdjęcia w tej książce są tak piękne, realistyczne i żywe. Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć, ile czasu zajęło przygotowanie "Kosmosu".
Dodatkowym, ale ogromnym plusem zawartości książki są proste doświadczenia, jakie każdy z nas może bez większych problemów wykonać w domu, a które przybliżają nam zasady i logikę Wrzechświata. Wszystkie takie doświadczenia są także, oprócz szczegółowego opisu, dokładnie narysowane, tak więc przy ich realizacji nie ma nawet najmniejszego problemu.

Ocena: 5/5

OCENA KOŃCOWA: 18/20
PODSUMOWANIE: "Kosmos" Tomasza Rożka to dzieło przybliżające sekretu kosmosu jak żadne inne. Przeznaczona zarówno dla młodszych jak i starszych czytelników nie zanudzi nikogo, a czytelnik po skończeniu jeszcze długo będzie oczarowany pięknymi zdjęciami, a dzięki stylowi pisania informacje pozostaną w jego głowie na długo.
~~
Uff, nawet nie wiecie, o ile ciężej od zwykłej powieści jest zrecenzjować książkę naukową! Mimo tego to fajna zabawa, coś nowego :) 
Miłej soboty!  
 

11/06/2015

Która okładka TAG




Witam wszystkim w tym pięknym, bo piątkowym dniu. Jako że wena chwilowo się zablokowała, a naszła mnie ogromna ochota na pisanie, postanowiłam napisać Tag. Napisać i przy okazji go stworzyć :)

O co będzie w nim chodzić? 
1.Dodam parę książek, które mają dwie okładki. Oczywiście trzeba będzie wybrać, którą się woli, a na dodatek odpowiedzieć jeszcze na jedno pytanie typowo książkowe.
2.Na początku będę wstawiać okładkę starszą, a dopiero obok nowszą. 

3. Ja nie będę tego robiła i Wam też to polecam-nie wstawiam tytułu książki jako odpowiedź na pytanie, przy którym jest okładka tej lektury (troszkę chaotyczne, ale za chwilę lepiej zrozumiecie :D )
4. Wiem, że zwykle zagraniczne okładki są inne niż polskie, ale w tym Tagu chodzi o wybranie tylko tych od nas.

Zapraszam! :)



1.Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu, czyli Twoja ulubiona część wprowadzająca jakiejś serii.
    czy     ?
Oczywiście, najtrudniejsze pytanie na sam początek. Dlaczego nie.
Co do części pierwszej-którą okładkę wolę. Gdybym patrzyła tylko powierzchownie, wybrałabym nową, przez kolorystykę i oczywiście postać Willa na okładce (gdzie widzimy jego twarz). 
Mimo to wybieram opcję pierwszą-to ona wprowadziła mnie w świat Zwiadowców, to ona stoi na mojej półce od paru lat. To ona na zawsze będzie kojarzyła mi się z tą serią.
A co do pytania drugiego... Już podczas tworzenia go wiedziałam, że właśnie zafundowałam sobie dobrych pare(naście?) minut rozmyślań.Odpowiedź, tak naprawdę dodana nieco metodą losowania, brzmi "Harry Potter". "Kamień Filozoficzny" sam w sobie był świetną książką, a jako wprowadzenie do serii sprawdził się idealnie.

2. Igrzyska Śmierci, czyli Twoja ulubiona książka lub seria dziejąca się w przyszłości.
czy ?
W tym przypadku nie miałam nawet najmniejszego problemu z wyborem. Definitywnie i bezkonkurencyjnie lepsza jest okładka nowa (głębszy opis tutaj :D). Pierwsza wersja swoim łagodnym, dziecinnie błękitnym tłem niezbyt zachęca, nie mówiąc już o oddawaniu ducha ostatniego tomu trylogii.
A jeżeli chodzi o "okładkowe pytanie"... Tutaj wybiorę "Rywalki", o których większość z Was pewnie już słyszała. Historia opowiada o Amy żyjącej w świecie po czterech wojnach światowych. Główna bohaterka zostaje wybrana do Eliminacji, gdzie ma konkurować o rękę i serce księcia, Maxona. America zostawiła jednak w domu prawdziwą miłość, a Maxon wydaję się być samolubnym sztywniakiem. Czy dziewczyna da radę go pokochać?
Wybrałam akurat te książki za ich humor, tematykę (która spodobała mi się, chociaż byłam co do niej mocno nieprzekonana) i nieprzerysowane, genialne postacie :D

3. 7 razy dziś, czyli książka skłaniająca do myślenia
  czy ?
Ciężka decyzja... Książkę pani Oliver przeczytałam pod okładką pierwszą, ale pod względem graficznym bardziej mi się podoba ta druga.
Ale, w przeciwieństwie do "Zwiadowców" z tą książką nie czuję się jakoś bardzo mocno związana, więc bez większych wyrzutów sumienia wybieram okładkę nową. Fajna kolorystyka i ogólnie pomysł od razu przyciąga wzrok ;)
A książka skłaniająca do myślenia..."Dawca" Lois Lowry, którego serdecznie Wam polecam. Mnie nauczył doceniać to, co mam, ale nie w sensie materialnym. Chodzi mi o uczucia, kolory i wspomnienia. Te dobre i złe.

4.Harry Potter i kamień filozoficzny, czyli książka lub seria, którą powinni znać wszyscy.
 czy?
Hm...To jedno z trudniejszych pytań. Pierwsza okładka, przyznaję, jest troszkę dziecinna. A druga bardzo ładna, ale nie do końca oddaje ducha książki J.K.Rowling. Ba, niemal w ogóle, można powiedzieć.
Chyba więc jednak lepszym rozwiązaniem będzie wybranie starszej wersji, na której zapewne wychowało się większość obecnych Potterhead (fanów Harry'ego).
A jeśli chodzi o "absolutne must have dla wszystkich" zastanawiałam się nad paroma książkami. Po dłuższym rozmyślaniu (to chyba Tag przy którym namyślę się nawięcej) wybrałam "Opowieści z Narni" Lewisa. Wielki skrót: czwórka rodzeństwa dostaje się do zaczarowanej Narnii pewnej chodzących drzew, rozmawiających zwierząt, przecudnej miejsc, ale też oczywiście także zła. Według prastarej przepowiedni tylko "dwóch synów Adama i dwie córki Ewy" mogą pokonać stuletnie zło panujące w Narni.
Ta książka ma to coś, ten urok, tą magię i tą mądrość. To takie jedne z książek które musisz przeczytać przed śmiercią (filmy też możesz obejrzeć, bo są naprawdę świetne). 

5. Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Złodziej pioruna, czyli ulubiona książka, gdzie bohater nie jest zwyczajnym człowiekiem*
(* przez "zwyczajnym człowiekiem" rozumiem zwierzę, roślinę itp., lub istotę ponadnaturalną, taką jak bogowie, potwory ,czarodzieje itp.)
czy?

Zacznę od tego, że wiem, że powszechnie film w rozumieniu jako film na podstawie książki, delikatnie mówiąc, nie przyjął się wśród Demigods dobrze. Mimo to, mimo tego, że swoją przygodę z Percym zaczęłam z okładką pierwszą, wybieram tę nowszą. Tak, ta starsza ma swój urok, lecz mimo to bardziej trafia do mnie ta z Loganem Lermanem. Czy dlatego, że uwielbiam Logana? Może... 
A co do drugiej części zadania- wybieram "Misję na czterech łapach", która jest naprawdę świetna. W skrócie, jest to historia psa, który po krótkim i nieszczęśliwym życiu odradza się ponownie. Gdy znów nadchodzi jego czas, żegna się z ukochanym chłopcem, z którym spędził najszczęśliwszy czas swoich żyć. Jednak znów pojawia się na tym świecie...W końcu Bailey rozumie, że nie dokończył swojej misji tu, na Ziemi, związanej z pewnym chłopcem, którego kochał ponad życie...
Narratorem i głównym bohaterem jest uroczy, dzielny, odważny, inteligentny i ogólnie idealny pies Bailey. Jeśli lubicie, macie, chcecie mieć lub mieliście psa-zdecydowanie powinniście przeczytać "Misję na czterech łapach"
6.Gwiazd naszych wina, czyli ulubiona książka, której głównym wątkiem jest miłość
 czy?
 Tutaj zacznę od okładki nowszej. Bardzo mi się podoba-zarówno czcionka, jak i postacie. Filmowi Hazel i Gus idealnie pasują do swoich książkowych odpowiedników...
...a jednak to ta starsza okładka, z którą miałam do czynienia jedynie w internecie na zdjęciach, podoba mi się bardziej. I to o wiele. Piękno, prostota i miłość-to wszystko z łatwością wyraża pierwotny wzór światowego bestsellera. Zakochałam się w tej okładce <3
Hm...Nie czytam zbyt wielu książek w których głównym wątkiem jest miłość, ale mam nadzieję, że do tego pytania będzie pasowała "Hopeless". Wydaje mi się, że głównym wątkiem są tu Sky i Holder, a dopiero potem przeszłość i sekter głównej bohaterki. Dobra, najważniejsze, że wspomniani wyżej bohaterowie tworzą świetną parę i idealnie pasują do tego pytania :)
7. Akademia pana Kleksa, czyli Twoja ulubiona książka z dzieciństwa
 czy?
(jedne z wieeelu okładek)
Wybrałam te dwie, bo z nich chyba najciężej mi wybrać. Pierwsza z nich (nie wiem, która była nowsza, nigdzie nie mogę tego znaleźć ;-;) bardziej zachęca, ale druga...idealnie oddaje ducha powieści. Jednak, rozwiązując podobne problemy wybierałam te, które lepiej pasują mi do treści, więc teraz też tak zrobię. Druga okładka jest także bardziej dziecinna, ale przez to lekka i zabawna.
I książka z dzieciństwa. Zawsze nad takimi pytaniami, jak pewnie mogliście już zauważyć, waham się nad "Pafnucym" i "Dzielnym Despero". A ponieważ to mój Tag, mogę leciutko nagiąć zasady i wybrać obie, prawda? No, nieważne, mam nadzieję, że tak. :D
~~
No i koniec. Powiem Wam, że wymyślanie Tagu to super zabawa ale i ciężka robota :D
Nie nominuję nikogo, ponieważ nie wiem, kto z Was ile takich książęk czytał. Oczywiście, jeśli ktoś chciałby wykonać Tag u siebie-zapraszam :)
A ja się z Wami żegnam i bięgnę czytać <3