9/11/2015

(#2)"Spętani przez bogów" J.Angelini- po prostu inna wersja Percy'ego Jacksona?



Recenzja #2:
„Spętani przez bogów” Josephine Angelini
                           
Po przeczytaniu „Percy’ego Jacksona” moja miłość do mitologii greckiej jeszcze bardziej się powiększyła. Bardzo chciałam przeczytać coś podobnego do historii o przygodach syna Posejdona. Czy czytając „Spętanych przez bogów” udało mi się zrealizować mój zamiar? Nie całkowicie, ponieważ książki mocno się od siebie różnią, ale jestem pozytywnie zaskoczona jakością lektury.

Szesnastoletnia Helena od zawsze czuła się inna od reszty mieszkańców niewielkiej wyspy, na której mieszkała . Dziewczyna była szybsza. Silniejsza.
Jednak ukrywała to.
Gdy pewnego dnia na wyspę wprowadza się zamożna i tajemnicza rodzina Delosów, Helena od razu czuje do nich niechęć. Nie wie dlaczego sama wzmianka o nich budzi w niej gniew i nienawiść.
Na dodatek zaczynają ją dręczyć różne wizje. W nocy, podczas snu, wędruje po jałowej pustyni, samotna i spragniona. A w dzień widzi wszędzie trzy płaczące kobiety...
I wtedy spotyka Lucasa, najprzystoniejszego chłopaka, jakiego w życiu widziała. Jednak w takim momencie zwykłe dziewczyny próbują do niego zagadać, a nie zabić, i to na oczach całej szkoły...
Wkrótce Lucas odkrywa przed nią oszałamiającą prawdę o swojej rodzinie, ale także o niej samej. Kim jest Helena? Dlaczego od zawsze czuła się inna? I jakie jest jej przeznaczenie?

Fabuła
Nic dodać, nic ująć. Świetna. Tajemnicza. Pełna przygód, akcji, humoru i miłości. Niebanalna. Idealnie wpasowała się w mój gust czytelniczy. W książce prowadzona jest narracja trzecioosobowa w czasie przeszłym. Za to mogę dać duży plus, ponieważ czuję, że jeszcze mniej polubiłabym Helenę (ale o tym potem) gdybym znała każdą jej myśl.
Historia, jak już wcześniej wspomniałam, kręci się wokół mitologii greckiej: bogów, mitów i herosów. Tutaj jednak mitologia ukazana jest zupełnie inaczej niż w „Percym”: zero Obozów Półkrwi i kochających się półbogów. Kompletnie innymi postaciami są także bogowie. Miejscami przeszkadzało mi, że taki chociażby miły, ojcowski Posejdon, jakiego znałam z książek Riordana, ukazany został jako krwiożerczy potwór (mam nadzieję, że teraz nie zraziłam Was do tej ksiażki!), ale pod koniec uznałam, że nie tak tragicznie jest poznać inny punkt widzenia J
Ocena: 5/5

Bohaterowie
O bogowie, jak ja kocham Hektora.
No, po tym wstępie może dodam coś więcej, i bardziej to rozbuduję.
Co do głównej bohaterki, Helena może nie jest tragiczna, ale zdecydowanie jej nie pokochałam. Najbardziej denerwuje mnie jej „ nie muszę uczyć się walczyć. Ucieknę lub *tutaj nie spojleruję, chodzi mi o specjalną moc dziewczyny*. Pfff”. Niestety w swej inteligencji nie przewidziała, że wróg z łatwością może jej to udaremnić.
Co do Lucasa. Za każdym razem czytając recenzje i opinie o „Spętanych przez bogów”, w oczy rzucało mi się imię Lucas, najczęściej zaraz po „jak ja kocham...” „zakochałam się w...”. A dla mnie? Nie był nawet w połowie tak idealny jak Hektor. OK, nie był zły, bardzo go polubiłam, ale nie potrafiłam poczuć nic więcej.
Zwłaszcza po tym, co zrobił w drugim tomie. Niby to dla dobra Heleny, niby sam przez to cierpiał, ale nie potrafiłam mu tego wybaczyć.
Denerwowała mnie też ich niechęć do postaci Heleny Trojańskiej i Parysa, mimo, że on i Helena byli niemal tacy sami jak oni.
No i  Hektor.
Jak dla mnie, nawet nie będąc głównym bohaterem, był postacią najlepiej wykreowaną. Miał własny charakter, wiele zalet i parę wad, ale cechował się oryginalnością, jakiej nie mogłam dopatrzeć się w Lucasie (przypominał mi choćby Daemona z „Obsydianu”, Adama z „dodyku Julii”, Jace’a z „Darów Anioła” i tych wszystkich innych romantyków). OK, nie zakochałam się w Hektorze od pierwszego wejrzenia („pff, cham”-moja pierwsza myśl o nim), ale kiedy poznałam go lepiej, uznałam, że jest po prostu idealny. Sprytny, zabawny, odważny i inteligenty, waleczny, niełatwo go oszukać i nie poddaje się tak łatwo.
Teraz możecie uznać, że po prostu weszłam na Wikipedię, wpisałam „pozytywne cechy” i „kopiuj, wklej”, ale powyższe zdanie zawiera samą prawdę. Hektor po prostu taki jest ;)
Żałuję teraz, że książce, w której występuje Hektor, nie mogę dać 5/5, ale musiałam, po prostu musiałam odjąć te pół punkta za Helenę i Lucasa.
Ocena: 4/5

Styl pisania autorki
Różni autorzy mają różny styl. Niektórzy stopniowo wprowadzają nas w historię, nie śpieszą się z odrywaniem tajemnic. A Josephine Angelini? Dla niej taki pomysł okazał się chyba zbyt banalny, ponieważ pędzi z akcją tak, jakby bała się, że czytelnik zacznie się nudzić. U kogoś innego mogłoby mi to przeszkadzać, mogłabym się pogubić, ale na szczęście ta autorka nie zniechęciła mnie tak prędką akcją. Już od samego początku ciężko jest odłożyć książkę i zająć się czymś innym J
Ocena: 5/5

Okładka
Niestety pomysł nieukazania twarzy Heleny, który chyba miał reprezentować tajemniczość, nie przypadł mi do gustu. Postać dziewczyny kończy się tak...nagle. Jak już pisałam w recenzji „Łzy”( kliknij :) ), lubię wiedzieć, jak wyglądają bohaterowie. Mimo to nie mogę powiedzieć, że okładka jest brzydka. Po prostu nie pasuje mi idealnie.
Ocena: 4/5

OCENA KOŃCOWA: 18/20
PODSUMOWANIE „Spętani przez bogów”Josephine Angelini to zupełnie nowy rzut oka na grecką mitologię. Uważajcie, żebyście po przeczytaniu tej książki nie poszli do pani od historii twierdząc, że Wasze podręczniki kłamią ;) Wierzcie mi, ma się na to ochotę.
A lekturę naprawdę, naprawdę polecam przeczytać.
Choćby dla Hektora. :D

9/06/2015

(#1)"Kim jesteś, Sky?", J. Stirling

Patrząc na opis na okładce-zwykły romans, nieważne jak dobry.
A jaka jest prawda? Tak, przyjemny romans, ale też humor, przygody i niezwykłe zdolności. Oto, co NAPRAWDĘ zawiera w sobie „Kim jesteś, Sky?”.

Główna bohaterka od zawsze miała pod górkę. W wieku zaledwie sześciu lat została porzucona na stacji benzynowej z jednym tylko pożegnaniem: ”bądź cicho, wariatko, albo wrócimy i zrobimy z tobą porządek”. Jej umysł zakopał wspomnienia tak głęboko, że mała nie znała nawet swojego imienia. Przez cztery lata trafiała do różnych domów i różnych rodzin, aż do czasu zaadoptowania przez utalentowanych, kochających artystów-Sally i Simona.
Pewnego dnia jej przybrani rodzice otrzymują propozycję przeprowadzki z deszczowej Angli do słonecznego miasteczka nieopodal Aspen w Górach Skalistych. Sky Bright (tak, Jasne Niebo. Jak twierdzi sama dziewczyna, Sally i Simon byli zbyt rozkojarzeni, nadając jej to imię i ani trochę nie myśleli o przyszłości dziewczyny z takim imieniem i nazwiskiem!) musi opuścić dawny dom, przyjaciół oraz szkołę i zacząć życie w zupełnie nowym miejscu.
Jednak gdy wydaje się, że wszystko idzie jak z płatka, dziewczyna spotyka Zeda-utalentowanego lecz samolubnego „niegrzecznego chłopca”... Zed odkrywa przed nią fascynujące tajemnice o swojej rodzinie i  o samej Sky. A także o tym, że są sobie przeznaczeni. Dosłownie.

Fabuła
Przyznaję, może wydawać się nieoryginalna. Zagubiona dziewczyna? Jest. Groźny, przystojny chłopak? Obecny. Wątek miłosny, zmiana z samoluba na wielkiego romantyka? Odznaczone. Niebezpieczeństwo? Zaliczone.
Na początku przyznaję, trochę mi to przeszkadzało, ale gdy bardziej wgłębiłam się w całą powieść, wątek prawdziwej histori Benedictów, poznałam każdego z bohaterów i doszłam do finału-stwierdziłam jedno. Ta książka jest zdecydowanie inna niż wszystkie!
Niestety, za błąd uważam napisanie prologu z perspektywy osoby trzeciej, a potem przejście na pierwszoosobówkę. W tej książce zdecydowanie bardziej pasowałaby mi narracja trzeciosobowa.
Ocena: 4.5/5 

Bohaterowie
Chyba nie wybaczyłabym sobie do końca życia, gdybym w tej kategorii nie dała czegoś innego niż 5! Najlepiej wykreowanymi postaciami, co pewnie nikogo nie zdziwi,są główni bohaterowie, Sky i Zed.
Ona-nieśmiała, nieco zagubiona, lecz mimo tego i ciężkiej przeszłości- zabawna i przyjacielska.
On-na pierwszy rzut oka typowy łobuz, za którym szaleje połowa dziewczyn w mieście, łamacz serc. Lecz gdy  z biegiem kartek poznajemy go z zupełnie innej strony, pytamy „gdzie jest dawny Zed?. Kim jest ten troskliwy, romantyczny, kochający chłopak?” W pewnym momencie każdy czytelnik z ręką na sercu musi stwierdzić, którego Zeda woli. I mimo, że Sky pozostaje niemal niezmienna przez cały tom, Zed przechodzi naprawdę dużą zmianę. Nie dzieje się to jednak ze strony na stronę (za co duży plus, ale ten wątek rozwinę w „stylu autorki”), więc cała ta zmiana, a także jego postać wydaje nam się bardzo realistyczna.
Nawet jeśli w „Kim jesteś, Sky?” istnieją postacie mało znaczonące-takie jak Tina, Nelson czy Zoe, przyjaciele Sky, oni także mają swój własny charakter i nie są jedynie „przebłyskami” w tej historii. Każda postać dodaje lekturze niepowtarzalnego uroku.
Ocena: 5/5

Styl autorki
Tutaj, jak obiecałam, wspomnę od zmiany Zeda. Nie będę Wam spoilerując, mówiąc, co było główną przyczyną (no ok, domyślacie się, że Sky, ale jest to coś innego niż zwykle), ale muszę dać ogromny plus za pomysłowość! Wielu, naprawdę wielu autorów popełnia błąd na zmianie agresywnego typa w kochającego chłopaka, argumentując krótkim „Oh, jakie to romantyczne, on zmienił się dla niej!”. Jednak, całe szczęście, dla Joss Stirling było to zdecydowanie za banalne.
Jeżeli chodzi o sam styl pisania, jest łatwy i przystępny, ale nie nudzący, nierzadko pełen humoru. Mimo, że zakończenie samo w sobie nie jest zbyt tajemnicze, a autorka na tym momencie mogłaby zakończyć serię, czytelnik z ogromną chęcią sięga po kolejne tomy. "Jak cię wykraść, Feniks?", nadchodzę!
Ocena: 5/5 

Okładka
Super. Nie wiem, co mogę napisać, bo boję się zepsuć klimat. Ta okładka jest po prostu świetna. Czcionka zdecydowanie ułatwiała mi czytanie, a wzór okładki jest tak tajemniczy i przyciągający, że nawet bez namowy innych prędzej czy później sięgnęłabym po "Kim jesteś, Sky?". Jedyny minus, ale za to jaki ogromny, to opis z tyłu okładki (cytuję): Drodzy czytelnicy i czytelniczki! (...) Czytelniczki będą wzdychać i omdlewać, ciesząc się jednocześnie romansem między bohaterami, a Czytelnicy mogą znaleźć kilka wskazówek, jak zaimponować dziewczynom*! Gdy mówię dobry romas, chciałabym podwójnie zaakcentować dobry!
*mini spoiler
Jak zaimponować dziewczynie według "Kim jesteś, Sky?"
1. Zrób podwójne salto na snowboardzie (Łatwizna)
2.Ochroń ją przed kulą z pistoletu (masz ogromne pole do popisu, to przecież dzieje się codziennie!)
3.Przewiduj przyszłość i pomóż jej obronić gola (Nie przewidujesz przyszłości? Pff, wymówki, no, postaraj się trochę!)
4. Bądź Zedem (nie jesteś Zedem? To już nie mój problem)
*koniec mini spoileru    
Jeśli wierzyć opisowi, jest to romans. Tylko. I nic więcej. Błagam, nie dajcie się temu oszukać! Oczywiście, wątek romantyczny jest, ale skupianie się tylko na nim byłoby po prostu grzechem... Za ten opis leci minusowy punkt, reszta jest (jak już pisałam), idealna.
Ocena: 4/5
OCENA KOŃCOWA: 18,5/20
PODSUMOWANIE: "Kim jesteś, Sky?" Joss Stirling to pełen przygód, tajemnic i fascynujących postaci romnas, który trzyma w napięciu aż do ostatniej chwili. Niewątpliwym plusem jest przewijający się na kartach powieści humor, dzięki któremu świat przedstawiony nie jest jak surowy i niebezpieczny. Zdecydowanie, stuprocentowo polecam!

8/26/2015

Percy Jackson TAG



Percy Jackson & Heroes of Olympus TAG

Ponieważ to pierwszy Tag na moim blogu, muszę się do czegoś przyznać: kocham je. Kocham pisać o tym, co mi się podoba, kogo lubię, a przy jakiej książce chce mi się spać. Lubię wyrażać swoje zdanie i mieć okazję podzielić się nim.

Jeśli macie jakieś pomysły na Tag dla mnie, bardzo proszę o podanie mi go w komentarzu,  chętnie go wykonam.

~~Tag na stronie dzięki Alicji z „Wiosennych Deszczy”~~ 

 

1.   Percy Jackson - książkowy lider, którego uwielbiasz

Tutaj nie muszę się długo zastanawiać. Will Treaty, seria „Zwiadowcy”. Ostrzegam Was, że o tej książce będzie naprawdę głośno na moim blogu ;)

Will Treaty jest postacią idealną, nie posiadającą żadnych wad (jeśli jakąś znacie: śmiało, piszcie, chętnie się o niej dowiem :D), ale zarazem bardzo realistyczną. Will był moją pierwszą prawdziwą „miłością książkową”. Zabawny, szczery, odważny, inteligentny i oddany-ideał chłopaka, nie tylko książkowego ;)

 

2.   Annabeth Chase - książka, dzięki której zainteresowałaś się zupełnie nowym tematem

Ok, przyznaję się, tutaj też miałam ochotę dodać Zwiadowców. Ale aby nie iść na łatwiznę dotyczącą Zwiadowców, pójdę na łatwiznę wybierając...Harry’ego Pottera. Mimo, iż nie jest to moja ulubiona książka, ani nawet moje TOP 3 czy TOP 5 (niedługo taki post pojawi się na tym blogu), dzięki niej zainteresowałam się magią, pojechałam na pewien genialny obóz i poznałam świetnych ludzi... Nie wiem, czy to twórca Tagu miał na myśli, ale ja to tak zinterpretowałam. Książka, dzięki której coś zmieniłaś, coś się zmieniło.

 

3.   Jason Grace - książka, o której chciałbyś zapomnieć

Tutaj podzielę to na dwie kategorie:

1)    Książką, o której naprawdę chciałabym zapomnieć, są moje trzy TOP 3. Byłoby świetnie móc przeczytać je jeszcze raz, nie wiedząc co się wydarzy...

2)    A taką na serio, o czym pewnie myślał twórca Tagu, tworząc to pytanie jest „Ten obcy”. Mimo, że najgorszą lekturą jest dla mnie „Balladyna”, „Tego obcego” wspominam szczególnie źle. Nie pozdrawiam, nie polecam, chcę zapomnieć :’) I jeszcze ta okładka .-.


 

4.     Piper McLean - książka, na którą nie możesz przestać patrzeć

Błagam, mogę napisać, że „Zwiadowcy”, wszystkie części?

No doobra, to ja może dam „Jedyną” Kiery Cass. Dziewczyna na okładce wyszła tak pięknie...Dodatkowym plusem jest ta jej śliczna, biała suknia, rozświetlająca całość. No po prostu idealna.

 


 

5. Hazel Lavesque - bohater książkowy, którego przywróciłabyś do życia [spojlery z „Wodospadu” L.Kate i „Dziedzictw planety Lorien” P.Lore’a]

Szczerze, nie mam takiego. To znaczy miałam w „Wodospadzie”, Brooksa, ale on ożył. Nieważne.
Poza tą książką zaakceptowałam śmierć prawie każdego bohatera każdej książki, pożegnałam się z nim i teraz ciężko byłoby mi przywrócić go do życia. Nawet tych dobrych.
Mimo to jest taki jeden.Ósmy z „Dziedzict planety Lorien”. Przez długi czas nie mogłam się pogodzić z jego śmiercią. I nadal po cichu marzę, że on jednak przeżyje, chociaż wiem, że to niemożliwe. Ale co tam. Ósmy ma żyć! Hazel, Nico, Hadesie, do roboty!

5.     Frank Zhang - bohater książkowy, który przeszedł przemianę

Przyznaję się. Na tym pytaniu zawiesiłam się na ponad pięć minut, nie mogąc nic wymyślić. Moim pierwszym pomysłem był Chilon z „Quo Vadis”, ale to chyba znaczy, że czytam za mało książek fantasy, skoro lektury tak bardzo zostają mi w pamięci.

Drugim bohaterem, którego chciałam dać, zadowolona, że w końcu coś znalazłam, był Frank Zhang. Niecałą minutę później, już przy następnym pytaniu ogarnęłam, że to tak trochę nie ma sensu.

Ale idąc tym tropem nareszcie mam-Nico. Nico di Angelo. Moja ulubiona postać w książkach o Percym Jacksonie i Olimpijskich herosach. Tajemniczy. Outsider. Ale przez to oryginalny. Wiele przeszedł.

A co do zmiany- z małego, chudego chłopczyka, którego życiem była siostra, grającego w grę śmiertelników „Magię i mit” zmienił się w szczupłego, przystojnego i odważnego chłopaka, który nie waha się poświęcić dla osób, którego praktycznie niewiele dla niego znaczą. Nie poddaje się jak kiedyś. Walczy do końca. I za to go podziwiam.

Zmieniła się także moja opinia co do niego. Najpierw go nie lubiłam. Dlaczego winił Percy’ego za śmierć Bianci?

Samolubny, niewychowany chłopaczek.

Tak sądziłam do pewnego momentu. Nie wiem, kiedy zaczęłam go rozumieć i podziwiać. Więc tak, Nico zdecydowanie jest bohaterem, który się zmienił.

[Coś czuję, że nikt się nie obrazi, jeśli nie wstawię oficjalnego artu]

7. Leo Valdez - zabawna książka

Totalnie Percy Jackson :D Olimpijscy herosi już nie, ale sagę o synu Posejdona mogę uznać za najśmieszniejszą książkę, jaką czytałam. Wszystko oczywiście dzięki tekstom Percy’ego i genialnemu sarkazmowi, jaki często się pojawiał.


 

8. Nico di Angelo - książka, której nie można zakwalifikować do tylko jednego gatunku

Mam książkę, która idealnie, stuprocentowo tu pasuje. Mowa tu o jednej z moich TOP 10.

Templariusz.

Połączenie legendy, historii i przygody. Przygodowo-historyczno-legendowa(ale nie  fantasy czy s-f). Powieść opowiada o wielu przygodach młodego Tristana, który jest Templariuszem(a dokładnie uczniem) , próbującego uratować Świętego Graala. Jak już mówiłam: przygoda, historia i legenda.

 


9. Reyna Ramirez Arellano - książka, której chciałbyś przeczytać prequel

Tak sobie właśnie myślę, że niemal wszystkie moje ulubione książki mają prequele,Zwiadowcy, Dziedzictwa planety Lorien, Percy Jackson, Rywalki...

Tutaj więc wpiszę „Łzę”, która nie jest jedną z „tych najlepszych”, ale naprawdę chętnie przeczytałabym do niej prequel. Zwłaszcza o Selene, Delphine, Atlasie i Leandrze. Poznajemy tylko zarys ich historii, a ja chciałabym czegoś więcej. Poza tym chętnie poznałabym historię innych Córek Łez. Tak, „Łza” to idealna książka do takiego pytania.

(Recenzja już niedługo :) )

10. Grover Underwood - książka, którą wiedziałeś, że pokochasz jeszcze zanim ją przeczytałeś

Tu fajnie pasują mi Rywalki, ale „wykorzystałam” je już przy innym pytaniu. Teraz wstawię więc „7 lat później”, które przeczytałam dzięki mojej cioci (pozdrawiam i dziękuję :D)

Okładka, opis i gorąca zachęta ze strony cioci sprawiły, że wiedziałam, iż ta książka mi się spodoba. Przekonał mnie także autor, którego poprzednia książka także bardzo mi się spodobała. I, oczywiście, nie zawiodłam się, a książka była ciekawa, pełna przygód, tajemnic i humoru.

11. Thalia Grace - książka bez żadnych wątków romantycznych

„Wilken”.

Mimo, że ta książka nie za bardzo mi się spodobała, ba, była raczej mocno słaba, tylko ona przychodzi mi na myśl, kiedy słyszę o „książce bez żadnych wątków romantycznych”. Możliwe, że dodam recenzję tej lektury, ale nie wiem, kiedy będę miała czas i chęć to zrobić... Po krótce dodam tylko, że ja tej książki nie polecam, ale każdy ma własny gust czytelniczy, prawda?

 

12. Luke Castellan - książka, która cię zawiodła

I teraz uwaga. Wszystkich zaskoczę. Serio.

„Władcy Pierścieni”. Łał, nie?

Po prostu nie potrafiłam polubić tej książki. Miejscami tak się ciągnęła, że miałam ochotę ją odłożyć (i tak zrobiłam, gdzieś na początku drugiego tomu). Po tym wszystkim, co słyszałam, po tym całym światowym szale, spodziewałam się czegoś, co połknę jednym tchem, a potem po nocach będą śnić mi się smoki i magiczne pierścienie. A co dostałam? Zbyt dużo fantasy, zbyt wiele imion, nazw, czegokolwiek z „á, č, é, í, ú, ů”.  Po prostu za mocne, zfatastykowane na siłe (tak, tworzę słowa, kiedy są mi po trzebne).

Dodam tylko jeszcze, że oczywiście NIE odradzam zabierania się za tą książkę. Wręcz przeciwnie, wiem, że jest dobra, ale po prostu nie wpasowała się w mój gust czytelniczy. Możliwe, że gdyby zostawić fabułę i wątek, ale zmienić styl pisania, pokochałabym ją. Nie wiem.

 

13. Rachel Elizabeth Dare - rudy bohater książkowy, którego lubisz

Niestety, tu się muszę powtórzyć(z książką), bo Ginny, Fred i George Weasley (błagam nienawidzę Rona fujfujfujjjj). No ale bliźniaków kocha chyba każdy (a przynajmniej lubi), więc mam usprawiedliwienie :D

14. Kalipso - książka, którą każdy kocha

I tutaj takie pytanie. Każdy kocha Kalipso? Okej. Spoko. To znaczy  ja nie, ale dobra.

Zastanawiam się, czy mam po prostu dodać książkę, którą każdy kocha, czy książkę, którą kocha każdy +ja. W tej pierwszej kategorii dodam chociażby właśnie „Władców Pierścieni”, a w drugiej..."Harry Potter" był, "Percy Jackson też"...Ha, wiem, "Olimpijscy Herosi"! Ta kreatywność :D Niie spotkałam się jeszcze z negatywną opinią na ich temat. 

 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Osobiście nie  nominuję nikogo, bo nikogo nie znam :') Oczywiście zapraszam też każdego, kto chciałby zrobić ten Tag na swoim blogu. Byłoby miło, gdybyście wtedy gdzieś tam dopisali nazwę mojego bloga ;) A ja kończę i życzę miłych wakacji  <3 (Końcówki) (ćsii)