1/29/2017

(#51) "Drżenie" M.Stiefvater

Jako że przeczytałam już aż 8 książek tej autorki, a dwie zrecenzowałam (jak na mnie to dużo :D), postanowiłam, że z Drżeniem nie może być inaczej. Zwłaszcza, że są wilki, jest zimna i przecudna okładka, a do tego bardzo dobre opinie - wszystko, czego szukam w książkach młodzieżowych. Seria Wilkołaki z Mercy Falls niestety była dla mnie sporym zawiedzeniem i cieszę się, że sięgnęłam po nią jako ostatnią, bo po niej nie zabrałabym się pewnie za Króla kruków (KLIK) czy Wyścig śmierci (KLIK).


Nastoletnia Grace jest dziewczyną z dobrego domu i wiedzie normalne, lekko nudne i zdecydowanie przewidujące życie. Niestety, jak zdążyłam się przekonać, w książkach młodzieżowych osobom takim jak ona musi, no po prostu musi coś się przytrafić. Tu nie jest inaczej - pare lat temu bohaterka została pogryziona przez wilki i znajdywała się o krok od śmierci. Uratował ją dziwny, choć przepiekny wilk o zapadających w pamięć złotych oczach.
Nastoletni Sam jest wilkołakiem. Przez cieplejsze pory roku staje się człowiekiem - chodzi do pracy i mieszka wraz z także przemienioną sforą. Gdy nadchodzi chłód, wszyscy zmieniają się w wilki i zamieszkują pobliskie lasy.
Przez traumatyczne przeżycia z dzieciństwa chłopak otrzymał znacznie mniej czasu jako człowiek - szybciej się przemienia i dłużej zostaje pod postacią zwierzęcia. Teraz czuje, że to jego ostatni rok. Niedługo okazuje się jednak, że w jego życiu jest o co walczyć i pojawia się pytanie - jak wiele jest w stanie zaryzykować?

Fabuła
Nie czytam raczej książek o wilkołakach, choć to raczej nie dlatego, że nie lubię tego tematu, a z powodu ich małej ilości. Kiedy myślę o tych stworzeniach, umiem wymienić jedynie Harry'ego Pottera (choć jest to raczej wątek poboczny) i Dary Anioła, gdzie także nie zagłębiamy się jakoś szczególnie w ich życie, sposób funkcjonowania itp. Dlatego właśnie Drżenie miało być dla mnie czymś nowym, niespotykanym. A co dostałam? Nudną, trochę bez emocji, trochę naciąganą historię o miłosnych problemach dwójki nastolatków. Akcji było mało, nie wspominając już o klimacie. Albo wiecie co? Wspominając. Po zastanowieniu stwierdzam, że to właśnie na tym zawiodłam się najbardziej. Miało być wilkowo, mroczno, magicznie, niebezpiecznie. Było bezuczuciowo i zdecydowanie zbyt "ludzko". Przed odłożeniem książki na miejsce chroniła mnie tylko myśl: "Ale to miało być takie świetne! To nie może się okazać...takie! NIE MOŻE. To będzie lepsze"... Tylko że trwało to do samego końca.
Zdradzę, że kolejne tomy są już lepsze (zwłaszcza, że pojawia się nowy bohater, którego dosłownie pokochałam, ale cała seria ma jeden wspólny mianownik - często trzeba się zmuszać, żeby czytać dalej).
Ocena: 3/5

Bohaterowie
Mogę tu opisać kogoś, kto pojawi się dopiero w drugiej części? Bo chciałabym dodać coś pozytywnego do tej smutnej, śmierdzącej zniszczonymi marzeniami i zdeptaną nadzieją recenzji :")
Grace nie polubiłam. Nie lubię niezdecydowanych, strachliwych dziewczynek, ale nasza bohaterka zdecydowanie przesadziła - choć w innym sensie. Była zbyt pewna siebie, i to nie w dobrym tego słowa znaczeniu. Ta cecha, niestety, utrzymywała się przez całą trylogię i naprawdę dziwię sie, że miała aż tylu znajomych i była aż tak doceniana.
Sam zraził mnie do siebie w drugą stronę - jak dla mnie był zbyt nieśmiały. I nie uroczo-nieśmiały, taki, przy którym ma się ochotę powiedzieć "ooooo". Rozumiem, że wiele przeszedł i zasługuje na nieco specjalne traktowanie i ocenianie...Ale nie będę ukrywać - na nim także się zawiodłam.
Osobą, którą najbardziej polubiłam (oczywiście jeśli chodzi o I tom) była Isabel. Zwykle dziewczyny takie jak ona w książkach są przedstawiane jako te złe, wymalowane blodynki w mini, które piskliwie śmieją się z biednej głównej bohaterki i próbują odbić jej chłopaka. Na szczęście autorka uratowała swój honor, w końcu obdarzając kogoś normalnym charakterem, sercem nie z kamienia i humorem. Kogoś takiego zdecydowanie mi brakowało!
Ocena: 3/5

Styl pisania
Ta książka ma w sobie coś uzależniającego. Masz ochotę ją odłożyć, bo w sumie się nudzisz, ale cały czas powtarzasz sobie: jeszcze jedna strona, jeszcze jedna strona. Czy to "zasluga" stylu pisania? To w ogóle wada czy zaleta?
Wydaje mi się, że już kilka razy wspominałam jak bardzo zawiodłam się na braku klimatu. Podobnie styl był zdecydowanie nie-klimatyczny. Przypominał młodzieżówko-romansówkę o amerykańskiej szkole, gdzie cheerleaderka umawia się z rozgrywającym, bo tak, mimo, że prawie się nie znają. Okej, może troszkę przesadzam. Sam spędził około sześciu zim jako wilk bez przerwy obserwując Grace, ale w Drżeniu zdecydowanie zabrakło czegoś, co zbliżyło ich do siebie. Po prostu nagle, nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy zostali parą.
Ocena: 3/5

Okładka
Ogólnie powinnam być sprawiedliwa i, jak zawsze robię, ocenić tę okładkę, z którą czytałam mój egzemplarz. Ale, moi drodzy, świat nie jest sprawiedliwy *smutna muzyczka*


TA OKŁADKA JEST PRZEPIĘKNA.
TA OKADŁKA JEST PRZECUDNA.
TA OKŁADKA JEST PRZEŚLICZNA.
TA OKŁADKA JEST MEGA.
TA OKŁADKA JEST MAGICZNA
TA OKŁADKA JEST TAK IDEALNIE KOLORYSTYCZNIE DOBRANA
TA OKŁADKA JEST TAK KLIMATYCZNA




Dziękuję, skończyłam.
(Baardzo niechętnie odejmuję punkta za tę pierwszą okładkę, bo nie urzekła mnie jakoś szczególnie)
Ocena: 4/5

OCENA KOŃCOWA: 13/20
PODSUMOWANIE: "Drżenie" Maggie Stiefvater mogłabym podsumować jednym słowem: "zawód". Zabrakło mi klimatu, wilków i tego niepowtarzalnego czegoś, z czym stykałam się przy poprzednich książkach tej autorki. Bohaterowie w większości nie przypadli mi do gustu, a po zakończeniu nie miałam szczególnej ochoty na kolejne tomy. Na szczęście jakoś się przemogłam, bo w już w "Niepokoju" pojawia się ktoś, dla którego warto znosić naprawdę zbyt liczne niedoskonałości i niedopracowania tej serii.
Czy polecam? I tak i nie. Mam ogromną nadzieję, że moja niechęć do "Drżenia" to kwestia gustu, a nie tego, że jest to słaba książka.

~~
Nie zgadzam się. Ta recenzja nie miała tak wyglądać! W myślach tysiąc razy wyobrażałam sobie jak szczęśliwa siadam do komputera i zapełniam posta zachwytami. W tym momenie czuję się dwa razy bardziej rozczarowana :/

31 komentarzy:

  1. Okładka zdecydowanie wygrywa, dawno takiej ładnej nie widziałam :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie <3 I jeszcze ten wilk i jego oczy...Niestety "nie oceniaj książki po okładkce" mocno się tu sprawdza :/
      Pozdrawiam także ^^

      Usuń
  2. Zgodzę się, co do okładki - po prostu mega! Natomiast tematyka do mnie nie przemawia, strasznie nie lubię wilkołaków i wampirów. Może kiedyś się to zmieni, ale na razie po nią nie sięgnę.

    Pozdrawiam, Oliwia :")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie wilkołak wilkołakowi nierówny. Tutaj nie mamy doczynienia ze strasznymi stworami przemieniającymi się z każdą pełnią, po prostu raz bohater jest człowiekiem, a raz wilkiem, to wszystko. Ale chwila, to brzmi, jakbym tej książki broniła - a ona na to nie zasługuje :/
      Pozdrawiam takżee :)

      Usuń
  3. Pamiętam, że kiedyś zaczęłam czytać "Drżenie", ale je odłożyłam. Po Twojej recenzji czuję, że dobrze zrobiłam.
    Pozdrawiam! :)
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja tak sądzę :D Moja koleżanka zrobiła tak samo jak Ty. Zanim przeczytałam "Drżenie" trochę jej nie rozumiałam, bo ta książka wydawała się jakimś cudem...No i wszystko jasne :/
      Pozdrawiam także <3

      Usuń
  4. O autorce słyszałam oczywiście, ale no... nie planuje. Ani tej książki, ani żadnej innej ;) Pisze raczej młodzieżówki, a ja sięgam po nie tylko przy okazji XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest tak, że Stiefvater pisze tylko złe rzeczy, ale...jakoś się do niej nie przekonałam. Ale jeśli już nabierzesz na nią ochoty, polecam zacząć, tak jak ja, od "Wyścigu śmierci", bo po pozostałych pozycjach możesz się trochę zniechęcić :/

      Usuń
  5. Okładka jest przepiękna! Ale treść do mnie nie przemawia :/
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo. Idealne podsumwoanie :D To znaczy treść baaaaaaardzo do mnie przemawiała, ale jej wykonanie - to już coś zupełnie innego :/
      Pozdrawiam także ^^

      Usuń
  6. Mnie również "Drżenie" nie zauroczyło, choć nie mogłam zmusić się, żeby przestać czytać:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja tak mam? "Drżenie" jest trochę jak uzależnienie (hohoho jakie rymy, Mickiewicz może się schować), chcesz z nim zerwać, ale nie możesz :D

      Usuń
  7. Mnie tam bardziej podobają się te pierwsze okładki xd. Pierwsze dwie części mnie oczarowały i pokochałam je całym sercem. I ten klimat jaki w nich panował. Ale to było ile, 5 lat temu? Więc miałam jakieś 12 lat? Teraz raczej już bym się tak nie zachwycała. Ale przynajmniej mam dobre wspomnienia na temat tej trylogii i tej nowej części, co wychodzi, nie przeczytam raczej na pewno, żeby nie psuć wrażenia

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, i zapomniałam! Boska poduszka!!

      Usuń
    2. Naprawdę? Gusta są różnę, czyli szanuję, ale nie rozumiem :D
      Możesz w sumie mieć trochę racji - może te 15 lat to po prostu za dużo na taką serię? Może ona docelowo była przeznaczona dla innych odbiorców? Chociaż są narkotyki, myśli samobójcze, kilka trochę przerażających scen... Sama nie wiem :/
      Co do "Grzesznika" miałam co do niego OGROMNE nadzieje. Cole'a pokochałam bardzo bardzo bardzo bardzo i nie kiedy dowiedziałam się, że jest książka, w której spędzę z nim jeszcze więcej czasu, nie mogłam się jej doczekać. Wykonanie było...złe. Po prostu złe. Liczyłam strony, które mi zostały do końca i omijałam połowę tekstu. Strasznie żałuję, że go przeczytałam, bo trochę zepsułam sobie opinię o Cole'u :(
      A co do poduszki - dziękuję <3
      Pozdrawiam także ;)

      Usuń
  8. nie przypominam sobie bym miała okazję czytać powieść o wilkołakach. Niestety "Drżenie" nie zdołało mnie zaciekawić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :/ choć do wilkołaków na szczęście jeszcze się nie zraziłam :)
      Pozdrawiam ^^

      Usuń
  9. Lekturę pozostawiam na wolniejsze chwile, trudno o nie, ale czasem się udaje. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi tam się podobało, choć wątek miłosny mnie nieco irytował :D Ale te temperatury były ciekawym dodatkiem np :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, mdły wątek złożony z dwóch raczej niepasujących do siebie osób...A tak szczerze ja na temperatury nawet nie zwróciłam uwagi i jak dla mnie były tylko zbędnym dodatkiem :/

      Usuń
  11. Mam ochotę na całą serię ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, ale żeby nie było, że nie ostrzegałam :D

      Usuń
  12. Kiedyś miałam ochotę na całą serię, ale po tej recenzji chyba zrezygnuję. No i zgadzam się, że okładka nr 2 jest zdecydowanie lepsza!

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę dziwnie się czuję odradzając komuś przeczytanie jakiejś książki, ale w sumie cieszę się, że Cię przed nią "uchroniłam" :P
      Pozdrawiam także <3

      Usuń
  13. U Ciebie też jest super. Czy wygląd Twojego bloga zmienia się z kolejnymi porami roku? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju, dziękuję <3 Nie sądziłam, że odpiszecie, strasznie miła niespodzianka :D
      Wygląd bloga załatwia koleżanka, ale zwykle są to motywy pór roku :)

      Usuń
  14. Właśnie skończyłam czytać Ukojenie i mam w planach napisać coś o całej trylogii na blogu. Generalnie to oceniam ją trochę lepiej niż Ty, ale nie czytałam jeszcze innych książek autorki, więc nie mam porównania. Nie przepadam za Samem i Grace, przynajmniej od drugiego tomu, ale nie można im odmówić tego, że są dobrze skonstruowanymi bohaterami. Podobał mi się klimat tej książki, styl pisania i dojrzałość, rzadko przemawiająca ze stron młodzieżowych powieści.
    Pozdrawiam :)
    http://the-book-huntress-reviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na recenzję koniecznie wpadam <3 Nie wiem czy też tak masz, ale ja uwielbiam czytać recenzję o książkach, o których pisałam sama :)
      Co do innych książek autorki, to ogólnie polecam, a szczególnie "Wyścig śmierci", która jest chyba jej najlepszą książką.
      A co do pozostałych to przepraszam, kompletnie się nie zgadzam 😂 może co do wykreowania teoretycznie mogłabym się zgodzić, ale nic poza tym :P
      Pozdrawiam także ^^

      Usuń
  15. Też się na niej zawiodłam, niestety. Nie doczytałam do końca :( Ale może kiedyś jeszcze do niej wrócę, skoro kolejne tomy są lepsze...

    OdpowiedzUsuń
  16. Minimalnie, a to i tak głównie dzięki cudnemu cudeńku (Cole <3) :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, który jest dla mnie ogromną motywacją ;) Zostawcie linka do swojego bloga, na pewno wpadnę :D