1/13/2016

(#20) "Światło, którego nie widać" A.Doerr

Dzisiaj oto tutaj przed Wami rececnzja książki, której sama z siebie nie przyczytałabym niemal napewno. Nie wiem czy wspominałam, ale "Wszechświat kontra Alex Woods", czyli poprzednie 20/20 poleciła mi booktuberka Maja. Tak było i tym razem, chociaż w przypadku tej książki czegoś mi zabrakło. Nie żałuję jednak, że mogłam ją przeczytać (mimo tej znienawidzonej przeze mnie tematyki wojennej!)


II wojna światowa. Już na pierwszych stronach powieści poznajemy Marie-Laurę, niewidomą szesnastolatkę, uczącą się poznawać świat przez słuch i dotyk. Pierwszy raz spotykamy ją, gdy chowa się w mieszkaniu podczas bombardowania. Dlaczego jej budynek przetrwał, mimo, że inne zostały zniszczone? Jaką tajemnicę skrywał jej ojciec?
Po drugiej stronie barykady mamy Wernera Pfenninga-bardzo uzdolnionego i bardzo blondwłosego szeregowca. Osiemnastolatek ma za zadanie przechwycać wrogie transmisje radiowe. On także jest świadkiem bombardowania.
Z następnymi rozdziałami cofamy się o pare (lub parenaście) lat wcześniej, aby trzecioosobowy narrator w czasie teraźniejszym mógł nam wszystko wyjaśnić. Dowiadujemy się o dzieciństwie każdego z bohaterów, lepiej poznajemy ich charakter-i, co najważniejsze, dowiadujemy się, dlaczego dziewczyna z Paryża i chłopiec z Niemiec spotkali się w tym niezwykłym mieście. Dodając do tego nieustępliwego, niemal przerażająco cierpliwego Niemca, Von Rumpla, starą legendę o tajemniczym Morzu Ognia, którego posiadacz nie może umrzeć, oraz liczną grozę niebezpieczeństw i niepewności...
...Otrzymamy zaledwie część tego, co znajdziemy w "Świetle, którego nie widać".

Fabuła
Naprawdę świetna, choć momentami nieco nużąca. Znacie to uczucie, kiedy podczas czytania czyta się Wam świetnie i nie chcecie przestać, ale gdy odkładacie książkę nie macie palącej potrzeby jej dokończyć? Ja tak miałam, chociaż tylko na początku.
Tutaj mogę niektórych zaskoczyć, ale "Światło, którego nie widać" niemal nie ma w sobie wątku miłosnego. Mimo, że zazwyczaj jest mi to dość obojętne, kto z kim będzie, teraz bardzo bym chciała połączyć pewnych bohaterów. A co najgorsze, w chwili, gdy moje marzenia zaczynały się spełniać...
hm, stało się coś, czego, delikatnie mówiąc, się nie spodziewałam.
Bardzo spodobał mi się w tej książce, jakby to powiedzieć, wątek łączenia różnych wątków. Ciężko mi to opisać, ale, np. bohater dzieciństwa Wernera i jego siostry, Jutty, jest rodziną Marie-Laure. Dowiadujemy się o tym gdzieś w połowie książki, chociaż nie jest to zupełnie jasno napisane-musimy domyślić się tego sami.
W lekturze cały czas coś się dzieje, bohaterowie i przebieg wydarzeń nie pozwalają nam się nudzić, a Doerr nie raz przeraża kreatywnością i realizmem tego, o czym pisze. Wiecie, dlaczego takie książki czyta się tak ciężko? Bo nie możemy powiedzieć "Spokojnie, tego nie ma, to się nie działo naprawdę..."
Ta książka jest naprawdę trudna. Nie koloryzuje okrutnej prawdy, nie zataja niewygodnych faktów. Mimo to (a może-przez to?) jest naprawdę piękna i warta polecenia.
Dlatego też polecam osobom w wieku powyżej 12 lat z dwóch powodów, z czego pierwszy widnieje powyżej, a drugi brzmi: osoby młodsze mogłyby się zwyczajnie nudzić.
Ocena: 4,5/5

Bohaterowie
Znacie to powiedzenie: "Nie zaczynaj lubić bohatera książkowego. Autor przewidzi to i twoja miłość zginie"? Tak było i w tym przypadku, chociaż oczywiście nie zdradzę o kogo chodzi.
Opis zacznę od Marie-Laure. Mimo, że była niewidoma, zawsze nosiła głowę wysoko, nigdy się nie skarżyła, zawsze była pewna że to, co czyni, jest słuszne. Uwielbiam takie bohaterki-silne, pewne, a jednocześnie zarażające dobrą energią.
Werner szybko zdobył moje serce przez wygląd (śnieżnobiałe włosy mogą wyglądać dziwnie, a do tego niemal nie wiem, jak on wyglądał, ale od czego jest wyobraźnia?), charakter, decyzje, przemyślenia...Mimo, że wierzył w słuszność swoich czynów, nie dał się zaślepić. Do tego był też ogromnie inteligenty. Gdyby taki człowiek miał szansę naprawdę powiększać swoje umiejętności, niewątpliwe, że niedługo mielibyśmy latające samoloty czy podwodne samoloty. Serio.
Większość pozostałych bohaterów nie ginęła w tłumie, ale nie będę ich opisywać. Wspomnę tylko o moim uwielbieniu dla Etienne, niechętnym szacunku do von Rumpla i chęci jak najszybszego spotkania na żywo dowódcy przyszłej drużyny Wernera (nie zdradzając kto to ;) )
Ocena: 5/5

Styl pisania
Fenomenalnogenialny. Autor, podobnie jak cała książka,  nie zataja żadnej prawdy. To, jak Doerr pisze, niemal zmusza nas do zastanowienia się nad okrucieństwem II wojny światowej. Styl pisma jest łagodny, twardy, ostry, prawdziwy i współczujący w jednym.
Pod spodem dorzucam jeszcze cytat, który według mnie bardzo ciekawie opisuje i wyjaśnia tytuł.

Jak nazywamy światło widzialne? Nazywamy je kolorem. Ale spektrum fal elektromagnetycznych rozciąga się od zera do nieskończoności, a zatem, dzieci, z matematycznego punktu widzenia całe światło jest niewidzialne.

Właśnie, tytuł...Rzadko w ogóle o nim wspominam, wiem, ale teraz muszę zauważyć, że mimo, iż przyciąga wzrok, jest tajemnicze i ciekawe, niemal nijak pasuje mi do treści.
Ocena: 4,8/5 

Okładka
Przecudna, a jeśli ktoś się nie zgodzi, to ja kompletnie go nie rozumiem. Cudnie cudna, oryginalna, mroczna, tajemnicza i po prostu przepiękna. Nie wiem czy wiedzieliście, ale wydawnictwo Czarna Owca nie zmieniła oryginalnej okładki-według mnie wyszło im to na plus, bo efekt jest powalający.
Niestety, i tutaj nie będzie 5/5, a dlaczego? Niby błachostka, ale... brak spisu treści. A w książce chronologia niemal nie ma znaczenia-mamy rok 1944, potem 1936, potem lipiec 1944, potem sierpień 1944, a potem znów styczeń 1990. Miejscami brak ładu i składu naprawdę mocno mi przeszkadzał, więc mimo całkowitego oczarowania okładką, nie moge dać maxa.
Ocena: 4/5

OCENA KOŃCOWA: 18.3/20
PODSUMOWANIE: "Światło, którego nie widać" Anthony'ego Doerra to piękna, wstrzącająca i przede wszystkim prawdziwa książka o okrucieństwie wojny, odwadze i zbyt szybkim dorastaniu. Polecam osobom o niemal wszystkich gustach czytelniczych-pamiętajcie, że ja (oprócz podręcznika od historii) nie przeczytałam żadnej książki o tematyce II wojny światowej (i, szczerze mówiąc, nadal nie zamierzam), a tą lekturą jestem oczarowana. To jak, przeczytacie? Bo naprawdę warto! :)

~~
Książka zmieniająca życie...!
Ryczałam, płakałam, UWIELBIAM!
Czy ja miałam takie odczucia? Raczej nie, chociaż naprawdę wieele vlogerek i blogerek tak zapewne opisałoby "Światło, którego nie widać". Ja zgadzam się z nimi oczywiście w kwestii świetności książki :D
  

















(#19) "Milcząca siostra" D.Chamberlain (ByH)

Na tą autorkę wpadłam przypadkiem, jej książki miałam pokochać tak jak książki Jodi Picoult. Poprosiłam o dowolny tytuł na święta-dostałam ''Milczącą siostrę'' i nie zawiodłam się.

Dwudziestopięcioletnia Riley MacPherson straciła wiele bliskich osób. Od śmierci jej matki minęło już kilka lat, a ojciec umarł zaledwie miesiąc temu. Pozostał jej tylko ukochany starszy brat Danny-weteran wojenny. Żyje on w odosobnieniu, w przyczepie. Nie oczekuje od nikogo pomocy, a dużo czasu spędza przed komputerem. Riley w momencie podziału majątku ojca, natrafia na nazwiska kilku osób, o których nie miała pojęcia, że miały bliskie kontakty z jej tatą. Lecz to tylko początek tajemnic jej rodziny, okazuje się, że zupełnie obce osoby wiedzą o niej więcej niż ona sama. Riley i Danny mieli starszą siostrę, niestety we wczesnej młodości popełniła ona samobójstwo z powodu depresji. Bynajmniej tak im wmawiano przez całe życie.

Fabuła
 O tej książce trudno jest opowiedzieć bez zaspoilerowania. Nawet opis na okładce zawiera moim zdaniem spoiler. Niestety muszę powiedzieć, że ta książka dla mnie była dość przewidywalna, oczywiście był element zaskoczenia i to dość duży, więc mogę to wybaczyć autorce. 
Akcja jest tutaj dość żwawa, główna bohaterka prawie cały czas się przemieszcza i poszukuje odpowiedzi na dręczące ją pytania. Nie nudziłam się przy tej lekturze. Liczyłam na łzy, w pewnym momencie nawet pojawiły się, ale nie w nadmiernej ilości. Pomysł na fabułę był bardzo ciekawy więc daję:
4,5/5


Bohaterowie
Było ich dosyć sporo, jednak ja skupię się na Riley.
Nie do końca ją polubiłam. Momentami denerwowały mnie jej opinie o rozmówcach. Gdy ja osobę z którą rozmawiała oceniałam jako miłą, ona mówiła, że jest dziwna. To były nieliczne sytuacje, które zmieniły moją ocenę tej bohaterki, ale może taki był zamysł autorki. Riley jest psychologiem, ale w tracie książki zmieniła pogląd na swoją pracę i udoskonaliła się w zawodzie. W książce nie brakuje pozytywnych postaci, jak i tych negatywnych, ale każda miała w sobie ''to coś'' i nie było ich ani za dużo ani za mało.
4/5

Styl pisania
Uważam, że Diane Chamberlain ma świetny styl pisania. Większość rozdziałów miało narrację pierwszoosobową, lecz w środku są przeplatane kilkoma rozdziałami pisanymi z narracji trzecioosobowej. Książkę czytało mi się lekko i szybko. Super dodatkiem, są na końcu książki "pytania do dyskusji" Jedyny mankament to fakt iż niektóre rzeczy były zdradzane wcześniej, a czytając czekałam kiedy odkryje to główna bohaterka. Dlatego zapieram 0,5 punkta i daję:
4.5/5

Okładka 
Idealna! Poprostu, tak zakochałam się w tym wydaniu, że nigdy nie napatrzę się na mój egzemplarz. Jest jeszcze jeden plus, że okładka jest przemiła w dotyku.
5/5
Ocena końcowa:
18/20

Podsumowanie:
"Milcząca siostra" Diane Chamberlain to bardzo przyjemna lektura. Czasu spędzonego przy niej nie żałuję, mimo iż ma kilka mankamentów. Miejscami dotyka tematów tabu, co mi się bardzo podoba w książkach. Polecam!
/H.
~~~~
Znowu coś napisałam :) mam nadzieję, że Wam się podoba. Trudno się pisało o tej książce, gdyż nie chciałam spoilerować. Będę tu czasami dodawała posty, ale to naprawde są rzadki przypadki, gdyż mam stanowczo za mało czasu, ale bardzo kibicuję autorce bloga. I gratuluję Poli ponad 1000 wyświetleń i przekroczonych 35 obserwatorów oraz ponad 40 postów.
Oby tak dalej !

1/07/2016

Liebster Award (2)

Hej, przychodzę juz z drogim LBA na blogu :) Tym razem za nominację dziękuję Just yśce z http://coraciemnosci.blogspot.com. A że, jak już wiecie, uwielbiam Tagi i tego typu rzeczy, bardzo chętnie odpowiedziałam ;). Okej, nie przedłużam i zapraszam...
~~
1. Jeśli miałabyś stać się bohaterem dowolnej książki na kogo padłby wybór i dlaczego? 
Ej, takich pytań się nie zadaje :D Waham się pomiędzy Percym (z "Percy'ego Jacksona") i oczywiście Willem (ze "Zwiadowców"). Obaj nie mieli łatwo-ale jednak nie poddawali się walczyli dalej. Jednak ostatecznie wybieram Willa (tak żeby was zakończyć). Zazdroszczę mu charakteru, legendarnej umiejętności strzelania z łuku...
...i oczywiście Wyrwija (co tam nasze zwykle konie? Wyrwij to Wyrwij).
2.Za co lubisz święta Bożego Narodzenia?
Nawet za tą gorączkę przedświąteczną, bo lubię kupować/robić prezenty czy robić dania na wigilię (sprzątanie dyplomatycznie przemilczę, żeby nie zepsuć atmosfery). U nas 24.12 babcia zawsze robi niepowtarzalnie pyszne pierogi-to na nie z dań wigilijnych czekam najbardziej. O prezentach nie mówię, bo każdy- czy się do tego przyznaje czy nie-lubi dostawać prezenty. Zwłaszcza, jeśli w liście poprosiło się Mikołaja o kilka nowych książek...<3
3.Czytanie: sposób życia czy pasja?
A można odpowiedzieć i to i to? Czytanie to pasja-bez wątpienia, u mnie największe hobby ze wszystkich-ale sposób życia także. "Książki kształtują charakter"- w pełni się z tym zgadzam, więc nie mogę wybrać jednej odpowiedzi :)
4.Ulubiony film na podstawie książki?
To w sumie zależy- mówimy o moim ulubionym filmie na podstawie książki, bo najbardziej mi się spodobał, czy ulubionym, bo miał z pierwowzorem najwięcej wspólnego? Na pierwsze pytanie odpowiedzią jest oczywiście "Dawca", którego mogę oglądać codziennie. W przypadku drugim- "Harry Potter". W sumie filmy o młodym czarodzieju same w sobie są naprawdę dobre, więc jeśli ktoś jakimś cudem nie widział- naprawdę warto ;)
5.Czytasz do późna?
Zdarza się, choć rzadko. Zwykle jestem zbyt zmęczona i po prostu odkładam książkę (po co tracić przyjemność?). Oczywiście zdażają się wyjątki, takie jak...(podawajcie propozycje w komentarzach :')), przy których, zaczynając czytać o 20, przewracając ostatnią stronę dziwię się, że jest już 1.30.
6.Za czym tęsknisz najbardziej?
Za tą beztroską, jaka była w podstawówce- i oczywiście za ludźmi z klasy :D
7.Ulubiony cytat?
Jeśli chodzi o jakąś moją złotą myśl, to takiej nie mam, chociaż najbardziej podoba mi się cytat ze "Zwiadowców"-"Jeśli zastanawiasz się, czy przegrasz, przegrasz napewno". Powiedział to Halt, więc cytat na starcie zyskuje fajności (no i do tego jest mądry, prawdziwy i takie tam :D)
8.Najlepsza i najgorsza książka w Twojej biblioteczce?
Czasami zastanawiam się, jaki procent słów na tym blogu stanowią "Zwiadowcy". No no odpowiedź na pierwsze pytanie to oczywiście oni, każda część osobno i cała seria razem.
A najgorsza... Chyba "Dziewczyny z Olimpu"- i jej kontynuacja. O ile wiem, jej kolejne części nie zostały wydane w Polsce (a ja jakoś szczególnie tego nie żałuję).
9.Czytając wolisz jeść czy pić, a może nie uznajesz tego?
Są 3 możliwości, więc ja dodam czwartą- i jem, i piję i zupełnie to uznaję, nawet przy książce pożyczonej czy z biblioteki. Inna sprawa to oczywiście tłuste plamy na pół strony, których twórców mam ochotę zmusić do odkupienia książki :D
10.Ulubiony autor?
Nudyyy, John Flanagan (nie muszę pisać co napisał?). Poza tym bardzo lubię Lois Lowry ("Kwartet Dawcy"), Ricka Riordana ("Percy Jackson", "Olimpijscy Herosi") czy Brandona Mulla ("Baśniobór").
11.Opisz siebie w trzech słowach.
Najtrudniejsze pytanie, nie lubię takich. Ale okej,
Po pierwsze Pola. To moje imię (brawa, oklaski) no i jakoś się do niego przyzwyczaiłam :D
Dalej, czytelnik, czytająca, książkoholik-bo książki zajmują naprawdę ważne miejsce w moim życiu.
Po trzecie, członek rodziny, grona przyjaciół itp. Takie sobie kreatywne i głębokie.
~~
Nominuję:
-Patkę z http://beauty-little-moment.blogspot.com/
-Klaudię z http://porozmawiajmy-o-ksiazkach.blogspot.com/
-Sophię z http://recenzje-sophie.blogspot.com/
-Miss Books z http://napolceiwsercu.blogspot.com

Moje pytania:

1. Czy zdarzyło Ci się kiedyś coś sobie zaspoilerować (nie ze ktoś Tobie, ale Ty sama :D). Jeśli tak, to jak?
2. Co sadzisz o "chodzących spoilerach?
3. Czy robisz/chciałabyś zrobić jakiś challange książkowy na 2016?
4. Dlaczego założyłas bloga akurat o tematyce książkowej?
5. Jaki jest Twój ulubiony Tag książkowy? Na marginesie: lubisz je robić?
6. Jak spędziłaś Sylwestra? xD
7. Zakładki zwykle (papierowe), magnesowe, nic, czy może widelec/paragon/to co masz pod ręką?
8. Wypisz pięć blogów książkowych, które polecasz
9. Wolisz, gdy książka dzieje się w przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości?
10. Wolisz, gdy głównym bohaterem jest chłopak czy dziewczyna? A może nie robi Ci to różnicy?
11. Jesteś pesymistą, realistą czy optymistą (i jak Ci się chcę, dopisz dlaczego ;))?